Mini recenzja – Mini Cywilizacja!

Dziś tekst trochę inny niż wszystkie, mianowicie – mini recenzja o Mini Cywilizacji. Od razu zaznaczę, że obecnie, gry nie da się kupić w żadnym znanym mi sklepie. Co wcale nie oznacza, że ciężko ją zdobyć. Wręcz przeciwnie, to ekstremalnie proste:

Na początek musicie widzieć że, Łukasz ‚Wookie’ Woźniak, autor i recenzent gier, kilka dni temu założył nowy sklep z planszówkami. W drodze bardzo pomysłowej i oryginalnej promocji postanowił dodawać do każdego zamówienia, darmowo, zestaw dziesięciu kart Mini Cywilizacji! Jaką ocenę tej idei wystawi czas? Patrząc na szereg pozytywnych recenzji, podejrzewam, że bardzo dobrą. Trochę niżej przeczytacie moją opinię o tytule ‚Wookiego’, a potem zostawię Was do wyciągnięcia wniosków.

Wstępniak:

Na pierwszy ogień wrzućmy zasady, i żeby uprzedzić nudny przymus czytania mam radosną informację. Autor gry pokusił się na nagranie filmu z regułami, który możecie znaleźć tu: Mini Cywilizacja

minicyw3

Ewentualnie, dla wszystkich tych, którzy trafili tu faktycznie z zamiarem oddania się lekturze, zaraz krótko przybliżę jak gra działa. Już sama nazwa wskazuje, że budować będziemy cywilizacje, co uczynić możemy, za pomocą kart. Te, są dwustronne, podzielone na cztery części, z których każda to oddzielny budynek. Dodatkowo większość konstrukcji zawiera specjalne funkcje, najczęściej do punktowania na koniec rozgrywki. Jednocześnie, użyte w inny sposób, karty są budulcem, co określa wartość surowca, drewna lub cegły – w ilości od 1 do 3. Dodatkowo, gdzieś tam w kolejnym narożniku zapisana jest jeszcze jedna ważna informacja – punkty zwycięstwa za stworzenie danego obiektu.

Schemat działania jest prosty, a nawet – bardzo prosty. Na stół wykładamy, w zależności od wariantu, pulę budowli, a do ręki dobieramy po dwie karty. To co trzymamy w dłoniach przedstawia tylko i wyłącznie zasoby, pula natomiast dostępna jest dla obu graczy – do „kupienia”. W swojej turze możemy zrobić jedną z dwóch rzeczy. Wymienić z ręki dany surowiec na taki sam o wyższej wartości lub zbudować kartę z dostępnych zapasów. W obu przypadkach zachodzi bardzo fajne zjawisko. Otóż gracz może trzymać maksymalnie dwa kartoniki, co oznacza, że pobierając nowy lub budując, odkłada inne na stół – ale odwracając na drugą stronę. Ot i całe zasady.

Byłbym zapomniał – wygrywa ten, kto zbierze najwięcej punktów zwycięstwa.

Sedno:

Zapomniałem dodać, że Mini Cywilizacja to karcianka kolekcjonerska. Co to znaczy? Ano tyle, że w teorii, z czasem, powinno ukazać się więcej kart, które rozbudują i urozmaicą rozgrywkę. A tematyka i mechanizm pozostawia otwarte pole do popisu i modyfikacji. Czy tak zwana, żywa gra, oznacza ciągłe wyciąganie złotówek z naszego portfela? Niekoniecznie. Gra jest dodatkiem do zakupów, więc powinna niejako uzupełniać się „sama”. A nawet jeśli nie należycie do zbieraczy, w planszówki gracie raczej gościnnie i na konwentach, a zamówienia składacie sporadycznie, wciąż pozostaje Wam rynek wtórny, gdzie nietrudno znaleźć kogoś chętnego do szybkiej wymiany. W mojej opinii, warto. W Waszej opinii – pewnie jeszcze nadejdzie czas, że przekonacie się sami. I o ile dobrze bawić się można już przy podstawowej dziesiątce kart, gra zdecydowanie nabiera rumieńców mając ich przynajmniej dwa razy tyle. Dlaczego? Już tłumaczę…

minicyw1

Główną zaletą Mini Cywilizacji jest system zbierania punktów zwycięstwa. Kręgosłup opiera się na budowaniu mini silniczków do ich gromadzenia. Mając do dyspozycji kompletny deck, czyli 50 kart, pomnożone przez 4 budynki, dodać mechanizmy z większości z nich… (zero w pamięci, dwa do góry, pierwiastek z x..) równa się – diabli wiedzą ile kombinacji! Siedząc przy stole, wraz z Najmilszą szybko doszliśmy do wniosku, że pomimo kolorowych obrazków zwierzątek, chatek i innych cywilizacyjnych drobiazgów, gra wcale nie jest taka łatwa. I nie mam tu na myśli zasad, a ogrom możliwości jakie daje tak prosta mechanika. Za to tytuł łapie ode mnie olbrzymi plus. I tak całkiem serio – nie spodziewałem się tego po kieszonkowej karciance.

Sądzę, że dobrze jest zrównoważyć spory plus małym minusem. Toteż słowo klucz – wygląd. Bez przesadnego dramatyzmu – jest nieźle, choć ikony pozostawiają trochę do życzenia. Jak dla mnie oznaczenia nie są do końca intuicyjne, przez co, nie zawsze na pierwszy rzut oka widać korzyści jakie nam przyniosą. I choć już do tego stanu rzeczy przywykłem, to fakt pozostaje faktem – instrukcja była moim dobrym przyjacielem w kilku pierwszych partiach w Mini Cywilizację.

minicyw5

A teraz wracając do tego co słodkie i dobre, powiedzmy sobie o regrywalności i czasie rozgrywki. Poziom mojego zaawansowania matematycznego możecie ocenić nieco wyżej, zatem dodam tylko, że regrywalność jest na poziomie… wysokim. Co to może oznaczać? Ano tyle, że te pięćdziesiąt kart z edycji pierwszej, pozwala na kompletowanie tak różnorodnych zestawów, iż trafienie identycznego układu jest prawie niemożliwe. Do tego dróg do zapunktowania jest mnóstwo, budynków pewnie jeszcze więcej, co po szybkiej kalkulacji daje nam = tonę zabawy.

A co z czasem rozgrywki? Już mówię. To wcale nie osiągnięcie dla grupy wybitnych – kilka do kilkunastu minut na gracza to realne założenie. Instrukcja zakłada kilka wariantów, im dłuższy, tym oczywiście większy limit kart. Różnice na zegarze są niewielkie i o ile nie macie wśród towarzyszy nikogo o spowolnionym czasie reakcji, Mini Cywilizacja nie powinna przekroczyć około 30/40 minut na partię.

Ostatecznie już, finiszując, dodam że karty warto spakować w folie. Duża częstotliwość tasowania i przekładania może szybko je postarzeć. Zatem kilka złotych na osłonki może okazać się dobrym wydatkiem. A i tasowanie wydaje się być przy nich wygodniejsze.

minicyw4

Pora kończyć:

Choć mógłbym rozpisać się bardziej nie widzę większej potrzeby. Już sam fakt bezcenności gry Wookiego powoduje, że warto po nią sięgnąć i cieszyć się z gratisowego dodatku do paczki z przesyłką. Jestem trochę zaskoczony, że Mini Cywilizacja nie trafiła w kolorowe pudełko i na sklepowe półki, ale nie mnie to oceniać. Z mojej strony mogę tylko podpowiedzieć, że jeśli kiedykolwiek przyjedzie do Was wraz z zamówieniem, będziecie mieli dodatkowy bajer na zapełnienie chwili wolnego czasu. I szczerze mówiąc, zabawne by było, gdyby przysłoniła Wam choć na trochę, pierwotny zakup. Zabawne, ale wcale nie dziwne.

Grę do recenzji przekazał Łukasz ‚Wookie’ Woźniak. Dzięki!

Łapcie link do sklepu!

Mahalo.

Pamiętaj, zostawiając lajka łechtasz ego autora tekstu i zdjęć.