Z punktu widzenia… wywiad z Ignacym Trzewiczkiem

Na tegorocznym Portalkonie ekipa Portal Games z Ignacym Trzewiczkiem na czele ogłosiła bardzo ambitne plany wydawnicze. Wśród wielu znanych gier planszowych znalazło się miejsce dla dotychczas ukrywanego projektu… First Martians, bo o nim mowa, został oficjalnie ogłoszony! Określany jako wielka przygodowa kooperacja na Marsie rozbudził moją, i zapewne nie tylko moją, wyobraźnię. O swojej autorskiej planszówce zgodził się opowiedzieć mi Ignacy Trzewiczek. Poniżej znajdziecie zapis konwersacji.

(Tekst został przeze mnie zredagowany)

Jest to część pierwsza materiału – druga pojawi się już wkrótce.

Jak oceniasz skutki ogłoszenia nowego tytułu jakim jest First Martians?

„Jeśli chodzi o First Martians… był to na chwilę obecną największy ‚hype’ jaki się wytworzył na grę Portalu w historii firmy. Ilość wszystkich ‚re-tweetów’ na Twitterze i wypowiedzi na blogach i vlogach, które śledzimy sobie przez różne narzędzia internetowe, by sprawdzić zasięg naszych newsów i wieści… to First Martians zrobił najwięcej w historii firmy. Oddźwięk jest bardzo, bardzo pozytywny. Nie ukrywam, że się tego spodziewaliśmy. Fajne przyjęcie, bo to jest bardzo fajna gra i wiem, że ludzie czekali na coś takiego. Natomiast… no nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze! My teraz przez prawie dwa tygodnie byliśmy na pierwszym miejscu na Board Game Geek’u w ‚The Hotness’, mimo że o grze nie wiadomo praktycznie nic. Pokazaliśmy tylko tak naprawdę teasera, gdyż na razie jeszcze za wcześnie na mówienie więcej o tej grze. W firmie jest duża pozytywna energia i wiara w to, że to będzie jedna z największych premier tegorocznego Essen. Jak będzie naprawdę, to zobaczymy. Teraz jest luty, mamy jeszcze kilka miesięcy i to jest kilka miesięcy, które musimy przeznaczyć na ciężką pracę, ponieważ każdy wydawca ma fajne gry i będzie je promował. Zobaczymy jak po tym czasie się w Essen spotkamy z konkurencją i jaka gra będzie miała większego ‚hype’a’, a jaka mniejszego.”

Jaka jest geneza powstania First Martians? Jak narodził się pomysł i dlaczego akurat wycieczka na Marsa?

„Mechanika Robinsona Crusoe, będę to mam nadzieję udowadniał w kolejnych latach, to bardzo sprytny system. Udało mi się go stworzyć kilka lat temu i na tej mechanice można zbudować bardzo dużo przeróżnych gier. Mam rozmaite zapiski, pomysły, naprawdę przeróżne warianty gier. Mnie przez długie lata od wydania Robinsona – raz, że pytano o różne warianty, takie jak ‚Lost’, czyli wariant niekooperacyjny, wariant Cthulhu – taki akurat powstaje, czy właśnie wariant w kosmosie, że gracze są rozbitkami na jakiejś obcej planecie… Ja dostaję średnio co kilka dni maile od fanów, którzy dziękują za grę, grali, fajnie się bawili i pytają kiedy będą dodatki. Czy są konkretne pomysły albo po prostu przesyłają scenariusze. Jakby czasem nieświadomie, że firma taka jak Portal Games po prostu dostaje masę fajnego feedbacku od fanów oraz różne koncepcje. Więc ten Robinson w kosmosie krążył od wielu lat, praktycznie od wydania gry. Tak samo jak wariant Lost, czyli zagubieni – system niekooperacyjny.

Natomiast druga rzecz jest taka – to było w zeszłym roku, czy dwa lata temu – kiedy zagrałem w X-Com’a, czyli pierwszą dużą grę planszową znacznego wydawnictwa, która wykorzystywała aplikację. To było dla mnie odkrycie, to jakby otwarcie czaszki i walnięcie młotkiem centralnie w głowę. Niesamowity pomysł, żeby aplikacja przejęła na siebie część tego co w grach jest nudne, nieciekawe, czyli tego całego – jak to mówią gracze w Stanach – ‚fiddliness’. Zarządzania żetonikami, przesuwania jakiś kosteczek i tego całego dłubania się, które odciąga od istoty gry, od głównej zabawy. Jak zagrałem w X-Com’a i zobaczyłem co aplikacja potrafi zrobić… Od tego ruszyły prace nad First Martians, czyli takim Robinsonem Crusoe w kosmosie, w którym gracze nie muszą przesuwać żadnych żetoników i nie muszą cały czas tasować kart, bo to wszystko robi za nich aplikacja. No i teraz, miesiące później, kiedy ta gra już działa i kiedy mam prototyp to tak to właśnie fajnie wygląda, że mamy obok planszy tablet i ten tablet zapamiętuje różne głupotki, które normalnie gracze musieli robić z żetonami.”

Na jakim etapie prac obecnie się znajdujesz?

„Cała mechanika jest i gra działa, można sobie w Marsjanina pograć. Z okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy mieliśmy nawet taką aukcję, że zapraszaliśmy kogoś kto wylicytuje najwyżej, na wizytę w Portalu. Ten ktoś do nas przyjeżdża na dniach mam wrażenie, chyba w przyszłym tygodniu i on sobie w First Martians zagra. Gra normalnie działa i można się fajnie bawić. Natomiast to co muszę teraz wymyślić i nad czym będziemy pracować przez kolejne miesiące to jest ileś-dziesiąt, a tak naprawdę ileś-set przygód, wydarzeń, zdarzeń, niespodzianek, ponieważ bogactwo Robinsona i bogactwo także First Martians zasadza się w tym, że za każdym razem kiedy gramy wydarzy się tam coś innego, pojawi się jakaś inna karta, inne wydarzenie. My w teaserze zaprezentowaliśmy, że w grze będą załączone trzy kampanie. To jest kupa roboty i kupa twórczego, kreatywnego wymyślania różnych koncepcji. Jedna jest prawie gotowa, dwie pozostałe trzeba wymyślić. Są już zarysowane fabularnie, ale mechanicznie wraz z wydarzeniami, jako karty – nie są zrobione. Do tego zapowiedzieliśmy, że mamy także tak zwane tryby otwarte, czyli siadasz do gry i wybierasz sobie, że grasz np. w tryb eksploracji albo w tryb przeżywania i tam też musimy to wszystko pododawać. Toteż jesteśmy teraz na etapie tworzenia ‚contentu’, konkretnych wydarzeń, konkretnych kart, a sama mechanika gry jest gotowa i wszystko ładnie hula.”

Czyli nie przewidujesz opóźnień na koniec roku, na Targi w Essen?

„Jest to niemożliwe. Jest to zbyt duża inwestycja finansowa i zbyt duża inwestycja marketingowa. To jest nasza główna premiera. Nie ma się co oszukiwać tutaj nie będzie poślizgu. Na Portalkonie prezentowałem ile ludzi pracuje w Portalu, my jesteśmy naprawdę dużym wydawnictwem, przynajmniej w skali polskiej. Jest masa ludzi na pełnym etacie, pracujących dzień w dzień nad projektami i Marsjanin jest absolutnie niezagrożony. To jest nasza główna premiera w tym roku.”

Czy wiesz jaka będzie potencjalna konkurencja dla First Martians? Ile podobnych gier planowanych jest na ten rok?

„Wiem, że wyjdzie kilka. Tego jestem pewien. Mars jest teraz bardzo gorącym tematem i to nie tylko w grach planszowych, ale w ogóle w mass mediach i kulturze, i także w technologiach. Wszędzie się o Marsie opowiada. Gier takich będzie kilka, a jeśli chodzi o te z aplikacjami – nie wiem. Wiem, że także kilku znanych autorów pracuje nad grami z aplikacjami. Dla nas, z punktu widzenia Portal Games największym konkurentem będzie prawdopodobnie gra SeaFall. To obydwie gry przygodowe z mechaniką Legacy i to będzie nasz główny konkurent. O ile znam autora SeaFalla, czyli Roba Daviau Seafall będzie grą wyśmienitą i już ją wstępnie bardzo wszystkim polecam. Więc mam nadzieję, że na koniec roku pod choinką gracze znajdą i SeaFalla i First Martians i będą mieli po prostu mega wspaniałą zabawę.”

A jak wygląda kwestia podobieństw First Martians i Robinsona. Jak bardzo są to zbliżone do siebie tytuły?

„Pewnego dnia musiałem przyjść do firmy z prototypem i pokazać zespołowi jak wygląda First Martians, bo tak wygląda polityka naszej firmy. Ja w pewnym momencie przynoszę grę i wtedy decydujemy czy to jest ciekawy prototyp i czy ruszamy w tym kierunku, czy jednak to się nadaje do kosza. I jak przyniosłem prototyp First Martians, już działający i zaprezentowałem go, to tłumaczenie reguł trwało może pięć minut, może cztery minuty… a może 6 minut i potem już goście sobie grali. Mechanika jest bardzo podobna, że gracz ma 2 piony akcji, przeznacza jeden pion i będzie rzucał kostkami, albo przeznacza 2 piony i będzie miał pełną akcję. A te są dość zbliżone to tych, które są w Robinsonie Crusoe. Więc zmienia się całe tło fabularne, zmieniają się przygody. Pojawia się olbrzymia mechanika, o której będę opowiadał w przyszłych miesiącach w różnych artykułach i filmach. Cała ta prawa strona Robinsona, w której mamy tak zwane wynalazki, czyli jakieś tam dzidy i tamy i tego typu rzeczy – tutaj cała prawa strona jest przeznaczona na HUB’a i na generatory i na farmę i na tego typu historie. Więc ta część działa troszeczkę inaczej. Ale generalnie ktoś kto zna Robinsona to powinien, nie wiem, po czterech, pięciu, sześciu minutach wysłuchania ‚update’u’ reguł dotyczących First Martians po prostu się świetnie bawić. Będzie mógł już w tą grę grać. To było naszym głównym zadaniem, żeby sprawić by w tą grę grało się jak najłatwiej i jak najszybciej. A wiem, że Robinsona Crusoe znają setki tysięcy graczy na świecie.”

Jaki będzie próg wejścia First Martians? Czy będą różne poziomy trudności, łatwiejsze bądź trudniejsze tryby rozgrywki?

„W First Martians, ponieważ mamy aplikację, tak jak w grach komputerowych wybierasz sobie poziom trudności. Jest to bardzo proste, wybierasz ‚easy’, ‚medium’ albo ‚difficult’ i aplikacja dobiera Ci wtedy ‚eventy’ i ‚adventures’ czyli karty z określonych folderów. Aplikacja będzie miała w sobie foldery, a każda karta jest otagowana. Zarówno jeśli chodzi o typ przygody jak i o poziom trudności. Troszkę za wcześnie żeby wchodzić w detale jak ta gra jest skonstruowana. Będziemy o tym opowiadali przez kolejne miesiące, do wydania jest jeszcze bardzo daleka droga, ale generalnie dzięki temu, że mamy aplikację, która jakby zarządza tą całą rozgrywką i wybiera jakie przygody są wylosowane danego dnia i w danej rozgrywce – gracze tak naprawdę sami będą ją skalowali. Jeśli chcą zagrać ze znajomymi przy winie, na luziku, to sobie wybiorą ‚mode: easy’ , a jak są ‚hardcore’owymi’ solo ‚gamerami’, którzy grali w tą grę wiele, wiele razy to będą sobie grali na ‚hardcorze’ i też będą się świetnie bawili. Tutaj akurat jest tak jak w video-grach, to bardzo proste rozwiązanie. Aplikacja sama dostosowuje poziom do tego czego Ty oczekujesz.”

Czy aplikacja jest już gotowa? Korzystacie z niej czy jeszcze nie?

„Tak, bez tego testy byłyby niemożliwe.”

Czyli nie da się grać bez aplikacji, tak jak np. w Alchemikach?

„Nie. W Robinsonie masz kart chyba około 300-stu. Tutaj ich będzie jeszcze więcej. I te karty są wszystkie zakodowane w aplikacji. W pudełku nie będziesz miał tych kart.”

Jak wygląda sprawa czasu rozgrywki? Jak długie będą kampanie i inne tryby gry? Na zapowiedzi, w prezentowanym menu widziałem sporo ciekawych możliwości sugerujących, kto wie, być może długie rozgrywki.

„To jest tak że… podobnie jak w Robinsonie Crusoe, są przeróżne scenariusze. Masz scenariusz ‚Uratować Jenny’, który ma 8 tur i rozgrywa się go w ciągu godziny i masz scenariusz ‚Rodzina Robinsonów’, który ma 12 tur i gra się w niego ponad 2 godziny. Te z kampanii, tak jak je na razie testujemy, są do zagrania w około godziny z krótkim hakiem. Ponieważ ta kampania ma pięć scenariuszy więc nie może być zbyt długa, bo by ludzie po prostu grali to przez kilka tygodni niemalże. Więc te scenariusze kampanijne są w okolicach godziny, godziny z hakiem do rozegrania i tam fabuła się rozwija i wtedy taką kampanie albo możesz zagrać przez całą noc siadając ze znajomymi, albo rozgrywasz po godzince, wieczorem, dzień po dniu, w ciągu tygodnia i masz super fajną przygodę. Natomiast to będzie, tak jak mówię, do ustalenia. W trailerze pokazywaliśmy próbki menu. To menu się będzie jeszcze zmieniało wielokrotnie. Nie jest jeszcze finalne. Ale tam już widać jak wybieramy czy rozgrywki będą długie, krótkie, proste itd. Dzięki temu, że mamy aplikację ona może wszystko dostosować, tak jak sobie gracz tego danego dnia życzy.”

A czy będzie możliwość zatrzymania rozgrywki w trakcie trwania? Np. w trakcie kampanii i wznowienia od zapisanego momentu?

„Tak. Taki jest plan. Na chwilę obecną ta funkcjonalność jeszcze nie działa, więc nie chcę opowiadać o gruszkach na wierzbie, natomiast jest to dla trybu kampanii nieuniknione. Jest to obowiązkowy element tej aplikacji. Możliwość ‚save’u’ stanu rozgrywki, wszystkiego co się z bohaterami dzieje, jakie mają rany, jakie mają wydarzenia, jak jest HUB rozwalony i tak dalej. Więc ta funkcjonalność na dzień dzisiejszy nie jest zakodowana, ale będzie.”

Odnośnie mechanizmu Legacy. Co z regrywalnością scenariuszy, kampanii?

„Kampanię będziesz mógł przejść kilkukrotnie, ponieważ to co ją łączy to jest jej cel, ‚goal of the scenario’, natomiast aplikacja losuje Ci różne wydarzenia losowe. Więc za każdym razem kiedy grasz to masz niezmienny cel tak jak w Robinsonie Crusoe, ale te rozgrywki są zawsze nowe, zawsze ciekawe, zawsze zupełnie inne. Możesz sobie ją przejść trzy, cztery, pięć razy ponieważ tam się będą trafiały różne wydarzenia i wszystko się będzie toczyło w różny sposób. Jest troszkę za wcześnie, by mówić… ta gra będzie miała premierę prawie za rok. W październiku, czyli za dziewięć miesięcy, jeszcze jest kawał czasu. Natomiast podobnie jak Robinson Crusoe, podobnie jak Osadnicy: Narodziny Imperium , podobnie jak wszystkie inne moje gry – regrywalność będzie tego produktu gigantyczna.”

Czyli nie będzie tak jak np. w Pandemicu Legacy…?

„To nie jest tak jak w Pandemic Legacy, że grasz tylko raz i potem odkładasz na półkę. To znaczy wiadomo, że dana kampania, która będzie miała jakieś zwroty akcji i będą pojawiały się questy to… zagranie tego po raz pierwszy będzie o wiele fajniejsze niż zagranie po raz drugi. Potem już znając scenariusz, znając jak się ta fabuła będzie toczyła, nadal poprzez to, że rozlosują się zupełnie inne wydarzenia i zupełnie inne przygody będziesz mógł śmiało zagrać kilka razy i ona będzie znów podążała inaczej.”