Worki w dłoń… recenzja Orleans!

Link do zbiórki: KLIK

 Więcej zdjęć? Dodatkowy wpis znajdziesz tu: Look inside! – Orleans!

Dziś materiał o grze Orleans. W chwili gdy piszę te słowa w najlepsze trwa akcja zbiórki gotówki na ufundowanie jej polskiej wersji, a wymagany próg stu procent został już osiągnięty. I nie ma chyba sensu trzymać w niepewności nikogo kto trafi na niniejszą recenzję, więc od razu postawię jasną tezę: gra niesamowicie mi się podoba! I to podoba przez duże ‚P’, począwszy od nieco jakby… staromodnego wykonania, a skończywszy na wybornej mechanice i niezwykle przyjemnej rozgrywce. O tym dlaczego tak uważam dowiesz się, drogi Czytelniku, z niniejszej recenzji. Zatem bez zbędnego przedłużania zapraszam na materiał.

orleanorleanorlean11

Info:

Autor: Reiner Stockhausen
Data wydania: 2014
Polski wydawca: zapewne Baldar!
Liczba graczy: 2-4 (do 5 dzięki ewentualnemu rozszerzeniu)
Czas gry: ~90 minut

Trochę o regułach:

Celem gry jest, nie inaczej, zbieranie punktów zwycięstwa. Dostarczają ich między innymi kafelki towarów, uzbierane monety czy wzniesione na planszy drewniane znaczniki domków. Jest nawet specjalne ‚działanie’, które zwiększa wartości punktowe w zależności od tego jak duży uda się nam osiągnąć przelicznik. Czyli punkty to jedna rzecz. Druga zaś to mechanika. A właściwie zbiór mechanik rządzących Orleans. W trakcie rozgrywki gracze mogą zrobić całkiem dużo i nie sposób streścić tu całą instrukcję, więc wspomnę tylko o kilku ważniejszych aspektach. Na uwagę zasługuje system działania akcji oraz budowania ‚worka pracowników’. Ten drugi brzmi dość nietypowo toteż szybko wyjaśniam – chodzi o zdobywanie kolorowych żetonów pracowników i wrzucanie ich, tak o zwyczajnie, do woreczka. Tym sposobem w zasobach danego gracza tworzy się konkretna pula robotników, których później losuje i przydziela do wybranych akcji. W związku z tym, że wiele z tych akcji wymaga do odpalenia bardzo różnych gości, cały ‚myk’ w tym, żeby swój worek ‚budować’ z rozmysłem…

Co więcej, aby aktywować konkretną akcję, trzeba przydzielić do niej nie tylko odpowiedni typ pracowników, ale także ilość. Nie trzeba robić tego za jednym razem, ani też nie jest konieczne odpalać zaraz po spełnieniu warunków aktywacji. Natomiast gdy już zdecydujemy kiedy użyć danej akcji – wykonujemy związane z nią czynności, a żetony ludzików wracają prosto do worka (z drobnym wyjątkiem, ale o tym później).

orleanorleanorlean12

Jest tu także element planszy odpowiedzialny za mapkę, po której można poruszać pionkami, zbierać wartościowe, bardziej lub mniej, towary, jak również budować drewniane domki. Ponieważ znaczniki surowców pomagają radzić sobie z negatywnymi zdarzeniami w trakcie gry oraz zapewniają PZty na jej koniec – dobrze mieć na pilnej uwadze tą część planszówki. Nie bez znaczenia są również domki i ich ilość, które również zapewniają trochę punktów.

Dobrze wiedzieć także o tym, że zdobywanie żetonów pracowników jest efektem wykonania konkretnych akcji na planszy gracza i oznaczenia tego na specjalnych torach odpowiedniego koloru na planszy głównej. Część z nich zapewnia zwrotnie właśnie siłę roboczą, przy czym jednocześnie często dodaje coś ekstra – na przykład dodatkowe kafle akcji, trochę przydatnych monetek, jakiś znacznik towaru.

orleanorleanorlean8

Przebieg partii to w dużej mierze planowanie akcji (poprzez rozkładanie swoich pracowników) oraz ich późniejsze aktywowanie. Jako uzupełnienie zabawy, co turę odkrywane są losowe kafle wydarzeń, które często wprowadzają trochę negatywnego pierwiastka do zmagań.

Z grubsza to tyle jeśli chodzi o zasady i ogólny przebieg rozgrywki. Po więcej zalecam zerknąć do pełnej instrukcji, natomiast teraz czas już na…

orleanorleanorlean6

…wrażenia!

Trybiki w maszynie

Zde-cy-do-wa-nie! W kwestii mechaniki Orleans śmiga gładziutko jak się patrzy. Ahh… jakie to jest dobre. Frajdę z rozgrywki miałem nieziemską, to pewne. Super prosty system, a przy tym łatwy do wyjaśnienia i chyba jeszcze prostszy, by go załapać. Budowanie puli pracowników i przydzielanie ich do akcji (które poza standardowymi, wzbogacone są również o spory zasób dodatkowych kafelków) to kawał pięknej zabawy. Jest tu kilka świetnych elementów składających się na zgraną całość. Gdyby podzielić Orleans na części, wyjąć z gry co większe fragmenty i przyjrzeć się im z bliska, łatwo dostrzec jak zacnie są przygotowane. Czy to świetny mechanizm aktywowania akcji i wykorzystywania robotników, czy choćby dodatkowa część planszy do poruszania się, budowania oraz zbierania towarów. Kilka stosunkowo prostych, ale jakże fajnych mechanizmów czyni z Orleans jako całości, grę płynną i niesamowicie przyjemną. A co wydaje się być najfajniejsze z tego wszystkiego, to świadomość ciągłego ulepszania swojej rezerwy pracowników oraz stałego ‚postępu’. Nawet zdobycie następnego, teoretycznie niewiele znaczącego żetonu i wtrącenie go wprost do woreczka często przybliża nas do zdobycia kolejnych punktów. I tak dla przykładu: bierzemy niebieskiego gościa – dodatkowo dostajemy kasę. Pobieramy białego – zgarniamy znacznik towaru. Może potrzebny nam szary? Proszę bardzo, w gratisie przesuwamy się na torze rozwoju.

orleanorleanorlean14

A co jeśli nasz plan okazała się chybiony, a pula robotników urosła trochę ponad stan? Jest rada i na to. Plansza Ratusza pozwala przekładać tam naszych zwolenników na stałe – tym samym oczyszczając nieco worek, a jednocześnie zapewniając nam odrobinę monet i szanse na zebranie znacznika mieszkańca. Ten zaś, a jakże, wpływa na końcową punktację, tak samo zresztą jak bilon. Co ciekawe, umieszczanie zasobów w Ratuszu wcale nie musi być wyjściem awaryjnym… to też jakiś sposób na zebranie PZ’tów. I dodam, że nawet nie głupi.

Zatem jest tu gdzie sięgać po punkty zwycięstwa. Możliwości jest dużo, choć nie do przesady. Tylko z początku nie byłem pewien na czym się skupić i co bardziej przyda mi się w trakcie partii. Proste reguły, przejrzyste plansze oraz kilkanaście minut rozgrywki szybko wciągnęły mnie w świat planszowego Orleans, które to ostatecznie okazało się po prostu łatwe. Jednak łatwe nie znaczy banalne i płytkie. W parze z prostymi zasadami idzie również wymagający charakter rywalizacji. W pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście.

orleanorleanorlean1

Wykonania wady i zalety

Świat pełen pomylonych kolorów, w którym mam okazję żyć przedstawia mi Orleans jako tytuł o pstrokatym wyglądzie z mnóstwem dziwnych kolorów. I możecie sobie mnie wyobrazić, kiedy nie raz i nie dwa radośnie wołałem: ej, podaj mi tego różowego chłopka! Czyli gościa o kolorze, którego podobno w grze wcale nie ma… Podobno, bo skąd niby mogę to wiedzieć!?

W każdym razie Orleans to planszówka dość barwna. Jego szata choć sprawia wrażenie, nazwijmy ją: wiekowej, prezentuje się całkiem niezłe. Elementy wydają się solidne, z grubego materiału, a i drewniana ich część robi za słuszne uzupełnienie. Co zaś się tyczy wyglądu i grafik, to spotkałem się z opinią, że gra to raczej brzydal, co szczerze mnie dziwi. Daleki jestem od takiego stwierdzenia. To raczej miła odmiana od wielu nowoczesnych gier o równie nowoczesnej kresce. Co prawda jestem w stanie zrozumieć, iż to rzecz gustu, więc indywidualną ocenę pozostawiam każdemu z osobna – w końcu od czego są zdjęcia.

Tymczasem do zdecydowanych plusów zaliczam dobrze opisaną planszę, z zaznaczonym miejscem na żetony oraz subtelnymi acz istotnymi podpowiedziami. Dzięki niuansom wyróżnionym nie tylko w instrukcji, ale również tu, sporo łatwiej zapamiętać na przykład kiedy pobrać dany towar czy ile i gdzie go wyłożyć.

orleanorleanorlean15

Idąc dalej trzeba wspomnieć, że Orleans to duża zabawka. Toteż przyda się przestrzeń na niemałą planszę, woreczki, kafle akcji, planszetki graczy, Ratusz… bo komponenty swoje zajmują, a blat stołu (no, przynajmniej mojego) ma ograniczoną powierzchnię, co zrozumiałe. Ergo – gdyby tylko dało się to wszystko trochę skurczyć… cóż, wyszłoby pewnie na plus.

Kończąc sekcję – pozostaje jeszcze kwestia żetonów pracowników. Miałem niejednokrotnie (małe, bo małe ale…) problemy z wydobyciem ich z worka. Często dlatego, że plątały się ze ściegiem w środku. Na szczęście jest na to pewne rozwiązanie – dodatek w postaci drewnianych pionków. I dobrze, wszystko fajnie, tylko oznacza to dodatkowy wydatek, którego zapewne wielu z graczy wolałaby uniknąć. W rezultacie można się z tym pogodzić lub nie, choć i tak liczy się fakt, że przynajmniej jakieś rozwiązanie tej mikro trudności istnieje.

orlyorly1

Bogactwo wyboru

Wyżej napisałem już kilka słów na temat rozmaitych akcji jakie można podjać w miarę postępu rozgrywki. Wspomniałem też trochę o rozbudowanej metodzie punktacji, która sama w sobie fajnie napędza mechanikę. To jednak wciąż niedość pochwał jakie cisną mi się na usta. Źródła potencjalnych punktów zwycięstwa, a jest ich przecież niemało, skłaniają graczy do zmiany swoich decyzji i prób rozgrywania partii na przeróżne sposoby, za każdym razem inaczej. Bo w całym tym bag buildingu o to przecież chodzi – rozwijać go na różne sposoby, opierać się na innych pracownikach i inną drogą dobrać się do kafli towarów, akcji, zdolności i finalnie tego co najważniejsze – oczywiście punktów zwycięstwa. Tym sposobem Orleans okazuje się nie tylko mocno regrywalne, ale również bardzo otwarte na sprawdzanie nowych koncepcji. Wszystko to nadaje tytułowi sporej świeżości, nawet pomimo prostoty i puli powtarzalnych czynności.

orleanorleanorlean4

Lekki downtime

Co ewentualnie może rzutować na rozgrywkę i do przyjemnych raczej się nie zalicza, to możliwy drobny downtime i przydługi czas trwania pojedynczej partii. W przypadku osób lubiących ‚chwilę’ podumać nad aktualną sytuacją na planszy ewentualne ‚zawiechy’ mają sporą szansę się pojawić. Skutkuje to wydłużeniem rozgrywki, a co za tym idzie nudnym i niejako przymusowym czekaniem na ruch. Nie mówię, że trafia się to często, ale faktycznie Orleans może się odrobinę przeciągać, a szacowane półtorej godzinki to niekoniecznie trafna diagnoza co do ramy czasowej.

Wnioski

Zabawa z Orleans to dla mnie frajda w czystej postaci. Tak pełnowartościowych doświadczeń nie zbiera się zawsze. Przyjazny system, dobry wygląd oraz mnogość decyzji do podjęcia to coś co cenię w planszówkach, a czego nie zabrakło mi tym razem. Niewątpliwa przyjemność i fun czerpany z bogatych możliwości i świetnej mechaniki to coś o czym nie mogę nie wspomnieć. Całościowo jest po prostu świetnie. Jakość, jak to mówią, wysoka półka.

Oczywiście mogę pisać tylko za siebie… a Ty drogi Czytelniku, masz wolną rękę do własnej interpretacji.

orleanorleanorlean7

Jednym zdaniem

Planszówka o dość przystępnych zasadach, średnio-długim czasem rozgrywki, z interesującym mechanizmem budowania puli pracowników oraz podejmowania akcji.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Baldar. Dzięki!

Print