Ćwir… zrób to… – recenzja gry Ptaszki Ćwierkają!

…ćwirk…zjedz…no…zjedz…ćwirk…wsadź…do…buzi…i…ćwirk…zjedz…

– Zamknij się! Zamknij się! Zamk… – krzyknął. Wzburzył się i nie mógł opanować gniewu. Stojąc na środku deptaku z pięścią uniesioną ku górze, na dodatek nie szczędząc gardła, wyglądał co najmniej dziwnie. Rodziny z dziećmi, zakochana para na pobliskiej ławce, nawet wyprowadzane na rutynowy spacer psy spoglądały na niego z przejęciem.

– CICHO!

…no…weź…weź…to!…a…potem…ćwirk…ćwirk…potem…to…rzuć!…

– Nie mogę, nie wytrzymam. NIE WYTRZYMAM! – w mgnieniu oka pochylił się i chwycił kamień wielkości dłoni. Nieco płaski i odrobinę brudny od porannego deszczu. Przez chwilę przemknęło mu przez myśl, by owego kawałka skałki skosztować… ale nie. Nie. Wziął zamach i rzucił. Trochę dla świętego spokoju, trochę z satysfakcją, trochę bez większej przyczyny. Kamień poszybował co sił w kierunku pobliskiej wystawy słodkich ciasteczek i z impetem wbił się w kruchą i rozgrzaną od słońca szybkę. Tłuste pączki pacnęły o bruk.

…świet…ćwirk…nie…świetnie…ćwirk…a…teraz…w…nogi…

„Tym razem nie będę się sprzeczał…” – pomyślał. Obrócił się na pięcie i dawaj, wziął nogi za pas.

…i…po…co…tak…pędzisz…koleżko…?…stój…cofnij…się…baranie…zapomniałeś…pączka…ćwirk…

„Cho…kurcze…pączek! Zapomniałem pączka!”. Zawrócił i ku zdumieniu przechodniów dopadł rozbitej wystawy. Nie zważając na niepisaną zasadę trzech sekund chwycił co dobre i… było za późno. Dwóch Panów wyraźnie chciało z nim chwilę porozmawiać. To nie będzie tania rozmowa.

– To…To ptaszki. Ptaszki kazały mi to zrobić… – powiedział.

I nie ma już chyba żadnych wątpliwości o czym będzie ta recenzja. Przed Wami tekst o ‚Ptaszki Ćwierkają’ lub jak kto woli z angielskiego – ‚Bird Told Me To Do It’. Przyjemnej lektury.

PS: Mój egzemplarz gry to wersja zgodna z wydaniem z kampanii crowdfundingowej z platformy wspieram.to

Info:

Autor: Carl Chudyk
Data wydania: 2016
Polski wydawca: Czacha Games
Liczba graczy: 2-3
Czas gry: ~30-45 minut

Ogólnie i w skrócie – reguły:

Ptaszki Ćwierkają to mała karcianka dla dwóch do trzech graczy, w której zadaniem grających jest zebranie jak największej liczby punktów zwycięstwa. Schemat rozgrywki jest dość prosty – dobieramy karty i zagrywamy je. W ten sposób tworzymy coś na wzór drzewka ze zwykle długą i rozbudowaną gałęzią zasiedloną przez różnokolorowe ptaki. I te właśnie ptaki dodatkowo dostarczają także akcje, które przyjdzie nam odpalać w konkretnej kolejności i o zmiennej ‚sile’. Przebiega to mniej więcej tak, że po dołożeniu nowej karty do gałęzi aktywny gracz rozpatruje wszystkie poprzednie począwszy od pierwszej, a skończywszy na ostatnio dołożonej. Dobrze wiedzieć, że akcje pozwalają na manipulowanie kartami, podbieranie, zamiany, punktowanie… i ogólnie sporą interakcję z przeciwnikiem (-kami),

Mamy tu również tzw. upierzenia odpowiadające kolorem wszystkim rodzajom ptaków dostępnych w talii głównej. Posiadanie ich jest bardzo ważne, bo pozwala zdobywać cenne punkty zwycięstwa. Jak? Jeśli w danej fazie liczenia punktów mamy to, którego ptaszysk na drzewie jest najwięcej – zgarniamy PZty.

I to tyle. Mam nadzieję, że taka krótka pigułka informacji wystarczy za wyjaśnienie. Przejdźmy do…

…refleksji i wrażeń:

Rozmiarówka

Wielkość i wygląd pudełka zamykającego skrzydlatą talię Ptaszków mogłyby sugerować rozgrywkę banalną, lekką, kto wie czy nie dziecinną. Nic bardziej mylnego. Wewnątrz tego kompaktowego i niepozornego kartonika znajdziemy porządną regrywalność, dużo zmienności, możliwość tworzenia klawych, rozbudowanych combosów… no, zwyczajnie solidną grę pozwalającą pomóżdżyć, pokombinować, dowalić przeciwnikom. Co więcej, bogate w przeróżne akcje karty zostawiają otwarte pole do intensywnej interakcji, w tym także zachęcając do wykazania się sprytem czy czytania gry oponentów. Cóż, nie mogę odmówić Ptaszkom przemyślanego mechanizmu i sutych możliwości.

Ciężko tu o powtarzalność partii. Bardzo podoba mi się system rozbudowy gałęzi i częste manipulowanie tym co na papierowym drzewie się znajduje i co da się z nim zrobić. Dzięki losowości w układzie talii wiem, że co partię zagram inaczej, a ciągi odpalanych zdolności zrobią swoje generując nowe posunięcia i utrzymując świeżość przebiegu rozgrywki. I nie przeraża mnie nawet stosunkowo niewielka liczba kart w talii, bo akcje są na tyle zróżnicowane, otwierają tak wiele dróg na rozbicie rywala… Powiedzmy, że nie straszna mi nuda z Ptaszkami pod ręką.

System odpalania akcji – od pierwszej do ostatniej karty – jest wspaniałym pomysłem. Tego rodzaju mechaniki nie spotykam często, więc jej dobre wykorzystanie tutaj uznaję za ogromny plus. Można tu nieźle namieszać, choć zalecam robić to z głową. Dużo silnych zdolności i mocne zagrania często bywają kuszące, by rozegrać je w swoim ruchu. Nie zapominajcie jednak o tym, że to co nam przyniesie profit, później z powodzeniem będzie miał szansę wykorzystać ktoś inny. Ba, czasami z większym impetem i lepszą korzyścią. Przecież zanim rozrusza ten sam łańcuch co my, może dołożyć do niego jedną lub dwie nowe karty. Ugh… nie raz nadziałem się na taką kontrę i KO.

‚Ćwirk’ – rzekł jeden z żerdziospoczynkowych

Dodatki?

Struktura gry, jej budowa, jest na tyle zmyślnie złożona, że spokojnie znajdzie się tu miejsce na dodatki. Wystarczy sypnąć garścią żetonów, dorzucić jakiś nowy rodzaj ornitologicznego elementu, nowy system punktowania… Myślę, że nie byłoby wielkim problemem wpleść do Ptaszków ekstra mechanikę i jeszcze bardziej rozwinąć grę tym samym przedłużając jej żywotność. W sumie nawet wariant od dwóch do trzech graczy aż prosi się o otwarcie dla czwartego czy piątego uczestnika. I bądźmy tu precyzyjni – obecnie wszystko śmiga jak należy, temu nie mogę zaprzeczyć. Ptaszki skrojone są dobrze. Zarówno we dwójkę jak i trójkę radziły sobie więcej niż przyzwoicie. No, może z lekką przewagą w stronę tercetu, głównie ze względu na pełniejsze działanie niektórych kart. Ostatecznie ciężko jednak nie przyznać, że z przyjemnością sprawdziłbym ją np. we czwórkę czy drużynowo.

Co z tą instrukcją?

No właśnie, co z nią? To jeden z tych elementów, których wolałbym nie oceniać. Chaotyczność i ilość zawartego w niej tekstu odepchnęła mnie stanowczym ‚nie’. Z drugiej strony jednak należy się jej olbrzymi plus za szczegółowy opis poszczególnych kart talii (choć to chyba tylko w instrukcji z kampanii crowdfundingowej), bez którego momentami nie sposób się obejść. Niestety nie umiem wybaczyć wielu zmarnowanych minut nad gęsto zapisanym drukiem. Innymi słowy – szkoda. Powinno być zdecydowanie lepiej.

Tik, tak. Tik, tak.

Czas. Czas jest tutaj kluczowy.

Pomimo, że Ptaszki Ćwierkają i błyszczą w wielu aspektach, mają jedną dość uciążliwą wadę. Czas trwania pojedynczej partii wcale nie musi być bardzo krótki ani nawet dosyć krótki. Ze względu na względnie dużą porcję tekstu na kartach, oporną instrukcję i śladową ilość ikonek (…w sumie to nie ma ich wcale, nie licząc kropek w kolorach ptaków i jednego typu symbolu). To wszystko znacznie zwiększa próg wejścia do gry. Głównego winowajcę upatruję tu w opisach akcji, gdyż konieczność ciągłego wertowania ręki i sprawdzania co się nam jeszcze uchowało, co z czym zadziała najlepiej i jaki łańcuch chcemy odpalić – to często pochłania cenny czas. Zatem – brak intuicyjności. To słowa, których szukam. Gdyby wyrzucić z kart zdania, a zastąpić je obrazkami, myślę że Ptaszki zyskałyby na dynamice, a już na pewno na przystępności.

‚Zamknij dziub’ – odparł jego sąsiad.

Wnioski:

Nietrudno się domyślić, że ta mała karcianka przypadła mi do gustu. Z przyjemnością do niej usiądę. Jako nieco bardziej wymagający filer spełnia swoje zadanie i zmusza do przyjemnego główkowania. Ot w sam raz na trochę dłuższą niż półgodzinna partię. Ta przyjemność będzie tym większa, im mój partner bardziej będzie grę znał. Łatwiej rozbujamy rozgrywkę, szybciej ogarniemy karty. Jak na swoją niepozorność Ptaszki mają sporo jakości i ciekawej zawartości. Dużą regrywalność, znakomity mechanizm budowania łańcuchów akcji (czytaj combosów), nienajgorsze punktowanie (za posiadanie upierzenia w przeważającym kolorze plus alternatywne sposoby z akcji). Pomimo drobnych niedociągnięć i odrobinę kulawej przystępności uważam, że Ptaszki Ćwierkają to gra wysokich lotów (mhm, ależ fortunny dobór słów !:>), oferująca niemało dobrej zabawy. No, a już szczególnie patrząc na jej gabaryty i luźny wygląd. Nie dajcie się zwieść, pozory mogą mylić.

Jednym zdaniem:

Mały, kompaktowy tytuł z interesującym mechanizmem budowania i używania akcji, z porządną interakcją oraz dużą ilością opisów na kartach.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Czacha Games. Dzięki!