No i pięknie… Kingdomino!

Więcej zdjęć? Dodatkowy wpis znajdziesz tu: Look inside! – Kingdomino!

Format niniejszej recenzji przedstawia mój punkt widzenia na opisywaną grę. Wydzielone sekcje zawierają krótkie wyjaśnienia odrębnych cech danej gry i w takiej formie wydają mi się przejrzyste i łatwe w odbiorze. Zachęcam do wyciągania własnych wniosków a także poszukiwania informacji w innych źródłach.

Im dłużej w ‚tym’ siedzę, tym częściej uświadamiam sobie jak wielu klasyków nie poznałem w czasach dzieciństwa. Nawet nie potrafię określić jak wielką gafą jest brak doświadczeń wyniesionych z zabaw klockami Domino. I nawet jeśli czasu już nie cofnę, to przecież mówią, że nigdy nie jest za późno na naukę. Nigdy też nie jest za późno żeby spróbować czegoś nowego… Zatem jeśli tak jak ja masz raczej skromne wspomnienia związane z Domino zachęcam Cię do spędzenia chwili czasu z tym właśnie tekstem. Co ja mówię, właściwie to jeżeli nawet jesteś wielkim jego fanem. Albo nie. Co za różnica. Ehh. Po prostu przeczytaj, bo Kingdomino to świetna gra i kto wie, może Ci się spodoba.

Info:

Autor: Bruno Cathala
Polski wydawca: Games Factory (Games Factory Publishing – Family)
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ~20 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Gracze dobierają kafelki i dokładają je do swojego ‚królestwa’. Rozbudowują je, tworząc tereny różnego typu. Pod koniec gry zliczają punkty, które dostaną za obszary (wielkość rejonu mnoży się przez liczbę koron na nim zebranych). Gdy przyjąć dodatkowe zasady, np. związane z położeniem centralnej płytki lub budowanym królestwem – to także i za to damy radę jeszcze zapunktować.

Już. Łatwizna?

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Piękne grafiki! Mocno bajkowa kreska czyni z Kingdomino twór prześliczny. Śmiem podejrzewać, że atrakcyjny zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Z mojego punktu widzenia wykonano kawał wspaniałej roboty, co widać na każdej płytce. Dodatkowe smaczki w postaci rozbieganych owieczek, smoka czy innych ciekawostek wyraźnie pokazuje, że miało być ładnie. I jest.

Aha! Jeszcze jedno. Płytki są dość grube i ładnie odbijają światło – błyszczą. Składane zamki to fajny dodatek, a insert z podziałem na poszczególne elementy sprawdza się dobrze. Całościowo jest lepiej niż nieźle.


Czas rozgrywki:
Krótki. Przyjemna, dynamiczna rozrywka płynie tu sprawnie i bez przycięć.

Klimat:
Hm… Budujemy sobie z kafelków kolorowe tereny, wszystko wygląda wybornie i cieszy oko, tyle, że klimatu za bardzo nie poczułem. Równie dobrze mógłbym składać tereny po prostu z jedno czy dwukolorowych płytek. Druga rzecz, że nawet ciężko znaleźć mi sens w tym co robię, ale co tam. Może dzieciaki radzą sobie z tym lepiej.

Regrywalność:
Super! Możliwość budowania swoich włości na różne sposoby, szansa na podebranie kafli rywalom, ich losowy dobór – to dość argumentów, by przekonać mnie do kolejnych partii. Regrywalność – na plus. Duuuży plus.


Próg wejścia (przystępność):
Jeśli doczytałeś do tego miejsca to już pewnie domyślasz się mojej opinii. Ultra niski.

Interakcja:
Poziom: ok. Można wpłynąć na ruchy przeciwników dobierając przydatne im płytki. W związku z czym warto zerkać na ich tereny i zwracać uwagę co i jak chcą budować. A potem… ;].

Losowość:
Płytki co turę dobiera się losowo. Może zdarzyć się, że komuś podejdzie coś wyjątkowo korzystnego, a my nie damy rady na to zareagować. Albo przez dłuższy czas nie pojawi się teren na którym bardzo nam zależy. Jednak nie odczułem, by było to uciążliwe. No i w końcu jest to gra rodzinna – do tych podchodzę często z mniejszymi oczekiwaniami niż do rozbudowanego molocha. Zatem nie, nie jest problematyczna.


Skalowalność:
Co prawda są pewne różnice pomiędzy rozgrywaniem partii w dwie osoby, a w trzy i cztery, jednak nie wpływa to na świetne skalowanie Kingodmino. Nie miało znaczenia w jaki wariant grałem – za każdym razem było prawidłowo.

Podsumowanie:

To zawsze miłe zaskoczenie, kiedy gra z kategorii ‚Family’ potrafi przykuć do stołu graczy lubiących mocne i intensywne intelektualne wyzwania. Uniwersalność tytułu obrazuje jak udana dana gra jest. Znalezienie balansu pomiędzy potrzebami i preferencjami początkującego, a starego wygi to niełatwe zadanie. Kingdomino udało się trafić w tą wąską i trudną do wypełnienia lukę. Kiedy w nią zagrać, daje dużo radości i satysfakcji, pozwala pokombinować, zmierzyć się w potyczce o punkty zwycięstwa nawet tym bardziej zaprawionym w planszówkach graczom. To dobrze, że z niemłodych już przecież mechanizmów wciąż udaje się wykrzesać nowe życie. Kto wie, czy nie bardzo długie i ekscytujące nowe życie, bo system Kingdomino zdaje się aż prosić o dodatki. Mam nadzieję, że takowe się pojawią i to bardzo niedługo. W tej chwili pozostaje mi czekać i dobrze bawić się przy podstawce.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Proste zasady, szybki setup i zgrabna mechanika. Gładka rozgrywka to dla mnie zawsze duży plus.

Najmniej lubię (słaba strona):
Rozkładanie nowych kafelków co turę. Średnio to trudne i wymagające, ale trzeba je ciągle uzupełniać, więc jeśli już, to może to…


Dlaczego na TAK:
Bo to gra, która wygląda dobrze, jest szybka, prosta i ma szanse przypasować bardzo szerokiemu gronu graczy o różnym stopniu zaawansowania.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Games Factory. Dzięki!