Proszę bardzo… recenzja Grand Austria Hotel!

Więcej zdjęć? Dodatkowy wpis znajdziesz tu: Look inside! – Grand Austria Hotel!

Grand Austria Hotel to gra o hotelach. Bez niespodzianki w tym zakresie hm? Co z tego tematu można wyciągnąć i czy nadaje się on na planszówkę? Na pierwszy rzut oka ciężko stwierdzić – komponentów jest tu niemało i ogólnie wszystko wygląda dobrze. Nie ukrywam, że gra po otwarciu sprawiła wrażenie interesującej. Tylko co ja wiem o hotelach? Niewiele. Rozgrywka zweryfikuje czy znajdę tu rzeczony temat, jak działa mechanika i jaki posmak zostanie na końcu. Pograłem. Teraz już wiem. Zatem przejdźmy dalej.

Info:

Autor: Simone Luciani, Virginio Gigli
Polski wydawca: Lacerta
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ~90 minut

W skrócie i ogółem – o zasadach:

W związku z tym, że w grze występuje sporo elementów opisanych szczegółowo w instrukcji, głodnych kompletu informacji odsyłam właśnie tam. Pokrótce więc: w trakcie rozgrywki w Grand Austria Hotel możemy między innymi: przygotowywać pomieszczenia dla potencjalnych gości, zapraszać ich na posiłek i pakować do pokojów, zatrudniać personel, wypełniać określone w danej partii cele czy zarządzać budżetem naszej placówki. Jest tu gro spraw, nad którymi dobrze jest sprawować pieczę i które można rozwijać.

Duży wpływ na rozgrywkę ma mechanizm akcji bazujący na kościach. Na początku rundy gracz rzuca nimi i wedle uzyskanych wyników ustawia na konkretnych polach akcji. Jedynki do jedynek, dwójki do dwójek, trójki do trójek i tak dalej. Co ważne, ‚siła’ tych akcji zależy od ilości kostek, które się przy nich znajdują. Im więcej, tym będą one mocniejsze. Przykład: mając cztery trójki możemy przygotować aż cztery pokoje za jednym razem. Mając jedną trójkę – tylko jeden.

Po wykonaniu akcji z kostką, zabiera się jedną co w efekcie zmniejsza atrakcyjność danego pola w przyszłych ruchach w danej rundzie.

Spory wpływ na grę mają karty personelu, które mogą wpływać na działanie akcji czy choćby dodawać opcje punktowania na koniec gry.

Jest tu również plansza ze specjalnym torem cesarza, który jest ważny, bo trzykrotnie w ciągu rozgrywki może zapewnić dodatkowe premie lub, w przypadku niespełnienia warunków, kary. Są również inne elementy, ale o tym więcej znajdziecie we wspomnianej wyżej instrukcji. Dość już o zasadach, przejdźmy do…

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Graficznie Grand Austria Hotel ma się całkiem nieźle. Podoba mi się, choć nie do przesady. Mam wrażenie, że gdyby styl był trochę bardziej realistyczny byłoby lepiej. Trochę poważniej, ale lepiej. Komponenty są w porządku, nie mam im nic… no może prawie nic do zarzucenia. Mały problem upatruję tylko w kosteczkach jedzenia i napojów, którym zmieniłbym kolory. Przełożyłoby się to na łatwiejsze ich rozróżnienie – zarówno na kartach jak i samych kostkach.


Czas rozgrywki:
Ups. Na dwie osoby jest dobrze. Zwykle bez większych przestojów, a jeśli już, to w granicach ‚do wytrzymania’. Ale wystarczy tylko spojrzeć na płytki kolejności w wariantach na większą liczbę graczy… Więcej w akapicie: Skalowalność.

Klimat:
Jak już pisałem, żaden ze mnie specjalista jeśli chodzi o hotele. Zarówno od strony klienta jak i właściciela mam mizerne albo nawet żadne pojęcie w tej materii. Dlatego też mogę się mylić, ale moja wizja tego jak działa hotel niestety odbiega od tego czego doświadczyłem tutaj. Sposób zarządzania gośćmi i przygotowywania pokojów, plansza z torem punktacji oraz torem cesarza, płytki nagród i kar, cele… to wszystko nijak pasuje mi do faktycznego prowadzenia hotelu. Owszem, wygląd sugeruje dużo, nawiązania są, jednak ostatecznie skupiałem się nad tym co i jak rozegrać, zupełnie gubiąc przy tym temat.

Regrywalność:
Super. Zróżnicowany układ plansz gracza, akcje uzależnione od kości, losowy układ klientów i dobór pracowników… te i inne elementy żywo wpływają na regrywalność Grand Austria Hotel. Możliwości podczas gry jest bardzo dużo, a co za tym idzie ciężko tu o powtarzalność partii. Co więcej, kombinowanie i wyszukiwanie najlepszych w danej sytuacji rozwiązań jest szalenie ciekawe, zdecydowanie wciągające.

Próg wejścia (przystępność):
Reguł gry nie ma przytłaczająco dużo. Wiele kwestii udało mi się wyjaśnić współgraczom szybko, bez większych zgrzytów. Nieco ciężej było chyba tylko w przypadku działania niektórych kart. Na szczęście ich szczegółowy opis znajduje się w instrukcji, za co duży plus. Pozostaje jeszcze kwestia samej rozgrywki i poziomu trudności. Tu bywa gorzej. Gra pozostawia pole do główkowania i niemało do ogarnięcia. Przeto próg wejścia do niskich nie należy. Do wysokich pewnie też nie. Leży gdzieś powyżej środka.


Interakcja:
Minimalna. Podbieranie niektórych kart, kości czy wyścig po pierwszeństwo na kartach celów to niewiele. Trudno. Taki charakter gry. Dla mnie w tym przypadku – żaden problem.

Losowość:
Znaczna. Ma wpływ na rozgrywkę. Tak przy kartach pracowników i klientów, tak przy kościach losowość ma swój udział. Momentami może to być niestety dość frustrujące. Mechanika zarządzania kostkami pozwala graczom nieco minimalizować ten problem – przez możliwość przerzucenia wyników, ale to wciąż za mało. Myślę, że to chyba największy problem gry. Druga rzecz, że przeszkadza mi to w stopniu co najwyżej średnim.


Skalowalność:
System rozgrywania tur jest tak skonstruowany, że może być powodem wielu spowolnień. Każdy z graczy ma w rundzie do wykonania dwie tury. Czasami może być pierwszy, a potem czwarty. Czasami drugi i siódmy. Czasami czwarty i piąty. W związku z czym czas oczekiwania na ruch może okazać się bardzo długi. W połączeniu z tym jak wiele w trakcie partii można zrobić oraz ile należy kontrolować – korek gotowy. Dlatego sądzę, że im mniej graczy, tym lepiej.

Podsumowanie:

Być może powyższe akapity o tym nie świadczą i są nieco mylące. Niewykluczone, że brzmią mało pochwalnie. Toteż sprostuję: Bardzo przyjemnie grało mi się w Grand Austria Hotel. To świetne euro, które fajnie sprawdza się na dwóch graczy. Nawet to, że coś tu i ówdzie jednak odrobinę mi w niej zgrzyta, ciągle jeszcze czuję chęć, by do kolejnej partii w zarządzanie hotelem usiąść. Sądzę, że to solidny tytuł o ciekawym temacie – i to nawet patrząc nań przez pryzmat pesymisty, który oczekiwał więcej. Gra ma sporo do zaoferowania i daje dużo satysfakcji podczas optymalizowania ruchów – to z pewnością silna strona Grand Austria Hotel. Ciekawe rozwiązanie z użyciem kości, niemało wnoszące karty personelu i gości, do tego uzupełnienie gry o dodatkowe cele do osiągnięcia… to tylko wierzchołek tego co mi się podoba. Co ważne, znaczna losowość, na co często zwracam uwagę, nie zniechęciła mnie do rozgrywek. Ostatecznie znalazłem tu kilka fajnych mechanizmów, bawiłem się dobrze, doceniam, nie narzekam – dobry tytuł.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Mechanika kostek, karty personelu i fajny system przygotowywania i zapełniania pokojów w hotelu.

Najmniej lubię (słaba strona):
Losowość, która może wpłynąć na bardzo wiele elementów gry i możliwe przestoje, spowolnienia.


Dlaczego na TAK:
Można tu przyjemnie pogłówkować, bo to niezłe euro. Dobrze gra się na dwie osoby, a ciężkość gry, już po zrozumieniu działania wszystkich mechanizmów nie jest duża, choć daje spore pole do działania.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Lacerta. Dzięki!

Ten tekst to subiektywne zdanie autora. Zachęcam do wyciągania własnych wniosków, a także poszukiwania informacji w innych źródłach.