Przepych i klimat… Star Wars Rebelia!

(Koszulki na karty i drewniane podstawki na karty, które można zobaczyć na zdjęciach, to elementy, które nie wchodzą w skład zawartości pudełka opisywanej gry!)

Nie mam pomysłu jak zacząć ten wstępniak… żeby był maksymalnie neutralny i nie zdradzał zbyt wiele, zbyt szybko. Na dobrą sprawę tytuł gry mówi sam za siebie, po co dokładać więcej. Pudełko też swoje wnosi, zdaje się sugerować, że wieczko skrywa coś ekstra. Coś niewątpliwie ‚wow’. Jeszcze kilka słów więcej, a zacznę zdradzać to, co mam zamiar zawrzeć niżej, w sekcji z wrażeniami i podsumowaniem. Dajmy więc spokój temu sztucznemu przedłużaniu wstępu. Tylko jedno pytanie: czy Rebelia faktycznie jest tak fajna jak mogłoby się wydawać jeszcze przed jej rozpakowaniem i pierwszą rozgrywką?

Info:

Autor: Corey Konieczka
Polski wydawca: Galakta
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ~120-240 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Hm… Rebelia to asymetryczna gra planszowa, w której występują dwie strony konfliktu – Rebelia oraz Imperium. Gracze wybierają stronnictwo do poprowadzenia – i jest to ważna sprawa, gdyż mają one inne cele do wypełnienia i gra się nimi ogólnie nieco inaczej.

Dwie części planszy tworzą pokaźną przestrzeń, na której można wystawiać figurki jednostek, statków kosmicznych, bohaterów, czy choćby podejmować misje. Ważną część gry stanowią te ostatnie (karty misji), do których przydziela się liderów. Efekty wypełnienia zadań mają bardzo duży wpływ na to co dzieje się w trakcie partii i to one w olbrzymim stopniu budują zarówno klimat jak i napędzają zabawę. Warto wspomnieć, że gracze mogą przeszkadzać w ich wykonaniu, choć nie zawsze jest to możliwe.

Gracze mogą również poruszać się po planszy, budować jednostki, czy toczyć bitwy. Możliwości jest niemało, jednak nie będę nawet próbował opisywać wszystkiego. Istotne jest to, że główne czynności z jakich można korzystać są dość proste i raczej łatwo je opanować.

Na koniec dodam, że celem Imperium jest znaleźć bazę Rebelii i ją podbić, natomiast Rebelii – zyskiwać ‚reputację’ do momentu, aż jej znacznik i znacznik czasu trafią na to samo pole na specjalnym torze na planszy.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Majstersztyk. I już. Mnóstwo figurek, olbrzymia, dwuczęściowa plansza, znajome postaci, pięknie ilustrowane kart… Pełno elementów super jakości w uniwersum, które uwielbiam. Nie mam nic do zarzucenia pod względem wykonania i wyglądu. Niech zdjęcia poświadczą za moje słowa. Cu-do.


Czas rozgrywki:
Oj. Może się wydłużać. Już samo przygotowanie trwa dobrą chwilę. Nawet korzystając z proponowanego ustawienia. Niby w trakcie pojedynczej rundy dużo nie ma do zrobienia, a jednak czas gdzieś ucieka. Myślę, że szczególnie w przypadku niewprawionych graczy, osób, które w świecie Rebelii stawiają swoje pierwsze kroki, partie mają spore szanse trwać do kilku godzin.

Klimat:
Potężny. Wystarczy chwilę tylko popatrzeć na zawartość pudełka… Nawet nie wiem, czy trzeba rozkładać komponenty i planszę, by zobaczyć rozmach i jakość Rebelii. A to dopiero jedna warstwa, która buduje klimat. Pod względem mechaniki również jest kapitalnie. System rozgrywania misji, walki, znajomi bohaterowie i mnóstwo nawiązań do popularnej serii to część, którą ciężko traktować obojętnie. SW Rebelia jest przesiąknięta klimatem wzdłuż i wszerz, a możliwość kształtowania wydarzeń i jednoczesne przeżywanie tej wspaniałej, ogromne potyczki to coś wspaniałego. Oczywiście, że jest tu klimat. W obfitych ilościach.


Regrywalność:
Bardzo dobra. Asymetryczność gry pozwalająca na odmienne prowadzenie rozgrywki każdą ze stron to raz. Zróżnicowane misje do wypełnienia, cele i spore możliwości w sferze walk to dwa. Do tego przyjemny, wyraźnie odczuwalny klimat oraz budowana przez graczy fabuła to trzy. I proszę – kolejny duży plus dla Rebelii.

Próg wejścia (przystępność):
Opanowanie reguł gry nie jest bardzo trudne. Raczej średnie, a nie zdziwię się, jeżeli dla części graczy będzie po prostu łatwe. Jednak to co czyni z Rebelii tytuł o niekoniecznie niskim progu wejścia to niemała liczba możliwości (tego jak i kiedy wykonamy swoje ruchy) oraz to, kto będzie naszym przeciwnikiem. Sądzę, że obeznany z mechaniką i kartami misji gracz będzie miał dużą (w pewnych sytuacjach nawet bardzo) przewagę nad początkującym. Dlatego też uważam, że dobrze mieć kogoś, z kim wspólnie poznamy grę, wtedy zabawa powinna nabrać dynamizmu i odbywać się bardziej na zasadzie – kto kogo przechytrzy. A nie – komu lepiej podejdą karty lub zaskoczy przeciwnika czymś, czego nie znał.

Interakcja:
Duża. W końcu to pojedynek sił dobra i zła – jeden na jednego lub dwóch na dwóch. Trudno żeby było inaczej. Staramy się przejrzeć zamiary przeciwnika/ków, realizować swoje cele, innymi słowy rozłożyć na łopatki tą drugą stronę konfliktu i zwyczajnie wygrać. Interakcja jest tu niemal na każdym kroku i o to właśnie chodzi.

Losowość:
Trochę w kartach, trochę więcej w walkach, ale ogólnie bez większych przeszkód w tej materii. Może ewentualnie na etapie uczenia się gry, kiedy jeszcze nie wiedziałem czego spodziewać się po taliach misji. A to, że turlanie kostkami podczas starć jest losowe nie powinno przecież dziwić.

Skalowalność:
Niby można grać drużynowo, są na to przewidziane reguły, ale… po co? 1 vs 1 w zupełności mi wystarczy i zadowala.

Podsumowanie:

To była dla mnie czysta przyjemność, mierzyć się na planszach SW Rebelii. Zagrywanie misji wraz z bohaterami, wypełnianie celi, budowanie armii, obserwowanie, tworzenie historii w każdej partii od nowa, branie udziału w bitwach… to wszystko (i nie tylko!) niesamowicie mi się spodobało. To jedna z najlepszych gier (choć pewnie trochę dlatego, że lubię uniwersum) w jakie miałem okazję grać w ostatnim czasie. Jako całość Rebelia powaliła mnie nie tylko pod względem wyglądu, ale również przystępnymi zasadami i dobrze działającą mechaniką. Spodziewałem się kolosa o trudnych i skomplikowanych regułach, a okazało się, że nie jest z tym znowu tak źle. Owszem, kiedy zaszła potrzeba, sięgałem do obu instrukcji, ale nie była to kwestia uciążliwa. Zatem tak, odpowiadając na pytanie ze wstępu – w moim odczuciu Rebelia to planszówka znakomita pod wieloma względami. Pewne drobiazgi, które finalnie mi się nie podobają są bardzo, bardzo marginalne i nie zmienią mojego zdania na jej temat. Owszem, czasami wraz z przygotowaniem, może trwać nieco długo. I tak, zajmuje sporo miejsca, a na jej dobre poznanie potrzeba trochę czasu. Ale to właściwie tylko mała kropla w morzu zalet i radochy jakiej doświadczyłem podczas rozgrywek. Po prostu wow.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Genialna pod względem klimatu, wspaniała na dwie osoby, przepięknie wykonana…

Najmniej lubię (słaba strona):
Chyba długi czas rozłożenia i dokładnego złożenia.

PS: Słyszałem i czytałem, że istnieje sposób gry Imperium, dzięki któremu tej stronie zdecydowanie łatwiej jest wygrać. Nie sprawdzałem, nie jestem pewien na czym polega, ale jeżeli faktycznie istnieje coś takiego to pewnie zaliczyłbym to do tej sekcji.


Dlaczego na TAK:
Bo bardzo lubię Gwiezdne Wojny, a zmagania w Rebelię są świetne, niesamowicie klimatyczne i wciągające.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Galakta. Dzięki!