Rabatki, koty i inne takie… Ogródek!

Wydany kilka lat temu Patchwork wciąż tkwi w mojej kolekcji i nie sądzę, by w najbliższym czasie coś miało się w tej kwestii zmienić. To fajna, mała, dwuosobowa gra o układaniu płytek różnego kształtu i tworzeniu ‚kołderki’. Super sprawa. A dlaczego o Patchworku wspominam? Gdyż nowość od wydawnictwa Rebel, Ogródek, ma z nią trochę wspólnego. Z pewnością będzie to autor, ten sam dla obu tytułów, oraz po części, mechanika gry. Tu również wykorzystujemy płytki, tyle że do obsadzania rabatek. Na pierwszy rzut oka planszówka prezentuje się interesująco, temat również mnie zaciekawił, przeto większej zachęty do sprawdzenia nie było mi trzeba. O tym co o Ogródku myślę zaraz poniżej. Udanej lektury.

Info:

Autor: Uwe Rosenberg
Polski wydawca: Rebel
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ~45-60 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Nie przedłużając – w Ogródku gracze układają płytki i żetony na swoich rabatkach celem zapełnienia ich i zdobycia punktów zwycięstwa. Kiedy wszystkie pola danej rabatki zostaną przykryte, następuje punktowanie – w dwóch kategoriach. Za symbole doniczek i za symbole kloszy. PZ oznacza się na specjalnych ścieżkach na kafelku stołu ogrodowego – warto wspomnieć, że kryje się tu kilka drobnych mechanicznych smaczków, które urozmaicają punktację. Przykłady? Na każdy tor przypadają nie po jednej, a po trzy kostki do punktowania – porusza się je oddzielnie, a na koniec gry sumuje osiągnięte punkty. Lub: za doniczki otrzymuje się po jednym PZ, a za klosze po dwa. Lub: przekraczając wyznaczoną na ścieżkach linię, otrzymujemy bonusowe żetony kotów – do uzupełniania planszy z kaflami ozdób czy wypełniania luk w rabatkach. I tak dalej.

Cel: zebrać więcej punktów niż inni, albo, w grze solo, zebrać ich jak najwięcej. Więcej info: instrukcja.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
To śliczna gra. Myślę, że może się podobać. Komponenty wyglądają nieźle, wydają się być trwałe, solidne. Co więcej Ogródek urozmaicono o elementy… o żetony kotów. Oraz o taczkę. Nie wiem czemu, bo to drugie jest wyraźnie na wyrost, ale jest i prezentuje się właściwie całkiem… fajnie. To niekoniecznie potrzebny bajer, ale wygląda dobrze, pasuje do tematu, więc jest okej.

Czas rozgrywki:
Przystępny, bo niezbyt długi. Gra jest dynamiczna i raczej nie zdarzało się, bym długo oczekiwał na swoją turę. I choć rytm rozgrywki jest spokojny, to partię zwykle udało mi się ukończyć szybko. Nie sprawdzałem dokładnie, ale czas podany na pudełku wydaje się być właściwy.

Klimat:
W tej materii jest bardzo dobrze. Budowanie kolorowych rabatek, żetony doniczek, wspomniana wcześniej klawa imitacja taczki – to wszystko jest jak najbardziej spoko. A to, że Ogródek wygląda super to jedno. Drugie – cała zabawa ma sens i można wczuć się w ‚sadzenie’ roślinek i ustawianie ozdób. Temat zazębia się z mechaniką (choć nie całkowicie) i nawet obecność kotów można sobie jakoś wytłumaczyć.

Regrywalność:
Przede wszystkim Ogródek to gra prosta, niezawiła. Jednak dzięki mechanice układania oraz dzięki różnym układom płytek do uzupełniania tytuł zyskuje na regrywalności. W tej kategorii oczywiście plus. Przy czym dobrze pamiętać, że niski poziom skomplikowania wpływa też na ilość potencjalnych decyzji do podjęcia – nie ma ich aż tyle, by móc intensywnie pokombinować, a układanie rabatek to główne, najczęstsze zajęcie.


Próg wejścia (przystępność):
Bardzo niski. Nie miałem trudności podczas tłumaczenia zasad (liczę na to, że moi słuchacze również…), bo i nie ma ich całościowo zbyt dużo. Sama rozgrywka też jest bezproblemowa, więc uważam, że Ogródek idealnie nadaje się dla początkujących i osób szukających tytułu raczej lekkiego.

Interakcja:
Niewielka. Moim zdaniem nawet za mała. Brakuje mi w Ogródku mocniejszej rywalizacji, ‚ciaśniejszych’ sytuacji, w których walka o konkretny kafelek do rabatki wygeneruje silne emocje. A tak, odniosłem wrażenie, że nawet jeśli będę starał się blokować rywala to moja przewaga i tak będzie mało odczuwalna (przynajmniej z perspektywy pojedynczej akcji). Innymi słowy: chyba zbyt łatwo i szybko uzupełnia się rabatki, a przez to widmo utraty konkretnej płytki nie przeraża.


Losowość:
Nie przeszkadza. Co prawda losowość występuje podczas przygotowania rozgrywki to akurat rzecz która mi się podoba. Natomiast w trakcie partii elementy są jawne, więc na tym polu nie powinno być żadnych problemów.

Skalowalność:
Nie doświadczyłem problemów. Co ciekawe, dobrze gra się w pojedynkę. Wariant solo ma się nieźle i ‚daje radę’. Do lekkiej, spokojnej zabawy i zmagań o pobicie rekordów punktowych pasuje mi w sam raz.

Podsumowanie:

Byłem bardzo ciekaw Ogródka. Ze względu na temat, ładne wykonanie oraz mechanikę składania rabatek z kafelków. Myślę, że to w dużej mierze przez sentyment do Patchwork’a, którego ciągle bardzo lubię. Niestety, mimo wielu zalet, tytuł nie przypadł mi do gustu. Prezentuje się świetnie i działa nie najgorzej, jednak zabrakło w nim ‚czegoś’, co przyciągnęło by mnie do gry na dłużej. Po pewnym czasie zaczęło być po prostu zbyt spokojnie i nudno. Co więcej wydaje mi się, że budowanie z ozdobnych płytek jest zbyt proste, a przy tym negatywnej interakcji jest za mało. Momentami chciałem przycisnąć rywali i jakoś uprzykrzyć im rozgrywkę, jednak miałem z tym problem. Bywało mniej więcej tak, że blokując pobranie jakiegoś kafla może i faktycznie zyskiwałem przewagę, ale właściwie mało wyczuwalną. Dlaczego? Uzupełnione rabatki czyści się po punktacji i dobiera w ich miejsce nowe, skutkiem czego jest dość duży ich ‚przerób’. Toteż składa się je stosunkowo łatwo, a dopasowanie elementów nie należy do specjalnie skomplikowanych zadań. Efekt przeszkadzania najłatwiej było mi zaobserwować na końcu – przy finalnej punktacji. Szkoda, że w trakcie partii nie było to tak bardzo odczuwalne. Po to żebym wiedział, że zyskuję przewagę, a moje działania mają znaczny wpływ na rywali.

W efekcie zabawa z Ogródkiem okazała się dla mnie bardzo, bardzo leciutka i bez większych emocji. Może nawet w pewnym stopniu relaksująca. A przez to, niestety, nudna. Podejrzewam, że może sprawdzić się w gronie osób zaczynających swoją przygodę z nowoczesnymi planszówkami. Możliwe, że spodoba się także dzieciom (w instrukcji jest sekcja poświęcona takim rozgrywkom). Mnie niestety nie wciągnęła. A szkoda.

Najbardziej lubię (mocna strona):
System punktacji. Sześć kosteczek i premie za różne sytuacje na torach punktów.

Najmniej lubię (słaba strona):
Mało znaczącej interakcji.


Dlaczego NIE dla mnie:
Szkoda, ale nie dla mnie. Zbyt spokojna rozgrywka, bez większych emocji. Pewnie to ze względu na wspomnianą wyżej interakcję między graczami.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebel. Dzięki!