W odmętach lochów… Boss Monster Następny Poziom!

Ahh.. stare, dobre konsole i blaszaki. Do porządnej zabawy wystarczało trochę prądu, gruby kineskop i ulubiona przekąska. Bujna wyobraźnia uzupełniała większość braków w grafice, a dźwięczne pikanie brzmiało lepiej niż najwspanialsza symfonia. Wspomnień z tamtych lat nie powinno zabraknąć, a jeśli chcemy je trochę rozbudzić to kto wie, może warto sięgnąć po karciankę Boss Monster. Opisywana tu edycja, to samodzielne rozszerzenie z dopiskiem Następny Poziom. Grałem w nie bez mieszania z podstawką, co w zupełności mi wystarczyło.

Tyle słowem wstępu. Udanej lektury.

Info:

Autor: Johnny O’Neal, Chris O’Neal
Polski wydawca: Trefl Joker Line
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ~30 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Lwią część zabawy stanowi budowanie lochów i ‚ubijanie’ bohaterów. Gracze wcielają się w tytułowych władców podziemi i w pixelowej oprawie zagrywają karty różnego rodzaju. Tworzą w ten sposób komnaty w swoim obszarze gry, do których będą mogli ściągać wspomnianych chwilę wcześniej bohaterów. Tych zaś muszą w lochach pokonać, co skutkuje zdobyciem ‚dusz’ (czyli punktów zwycięstwa). Jednak jeżeli im się to nie uda i śmiałek przejdzie przez przeszkody, za karę otrzymują obrażenia. Pięć ran oznacza przegraną konkretnego gracza, zaś zdobycie dziesięciu dusz – zakończenie gry i konieczność wyłonienia zwycięzcy.

Podczas rozgrywki można skorzystać również z kart czarów czy też zdolności specjalnych wybudowanych komnat. To oczywiście nie wszystko, więc po więcej informacji odsyłam do instrukcji :).

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Kapitalne grafiki, zarówno podstawowej wersji jak i Następnego Poziomu to olbrzymia zaleta Boss Monstera. Pixelowa stylizacja jest genialna i niesamowicie mi się podoba. Szkoda tylko, że trochę gorzej ma się sprawa z wytrzymałością. Słaba wydaje mi się szczególnie wypraska (a karty sprawiają wrażenie ciut za delikatnych). Nie dość, że niezbyt wygodnie wyciąga się z niej talie, to jeszcze jest giętka i podatna na uszkodzenia. Przynajmniej w moim przypadku, gdzie już na początku załapała pierwsze wygięcia. Werdykt – średnio dobrze.

Czas rozgrywki:
Przystępny. Raczej nie za długi. Zasady oceniam na łatwe, a wybory na nieskomplikowane, przez co gra jest raczej szybka. Wprawieni gracze nie powinni mieć większych trudności, by rozegrać ją w kilkadziesiąt minut.

Klimat:
Całkiem niezły. Ilustracje ‚robią robotę’ i z olbrzymią przyjemnością oglądałem je podczas rozgrywki. Często śmieszne nazwy czy opisy kart również dodają ciekawych smaczków. Budowanie komnat i zagrywanie czarów ma swój urok i wpasowuje się w tematykę gry. Pod tym względem Boss Monster daje radę, więc nie narzekam.

Regrywalność:
Średnio. Przyznam, że w Boss Monstera grało mi się przyjemnie i raz na jakiś czas mógłbym do niego wrócić. Zróżnicowane lokacje i czary pozwalają na konstruowanie przeróżnych lochów i można się przy tym fajnie bawić. Niestety, jak na mój gust, w trakcie rozgrywki dzieje się trochę za mało bym chciał zagrać kilka partii z rzędu. W końcu dość proste wykładanie kart staje się trochę wtórne, i to nawet pomimo zmiennych układów pomieszczeń. Dlatego w Boss Monstera wolę grać z umiarkowaną częstotliwością, raz na jakiś czas. Wydaje mi się to odpowiednią dawką.

Próg wejścia (przystępność):
Niski. Reguły nie należą do trudnych i nie ma ich dużo, więc sądzę, że wdrożenie nowych graczy i przystąpienie do zabawy to wyjątkowa łatwizna. Za to duży plus dla Następnego Poziomu, bo tak być powinno. Mała karcianka na szybką rozgrywkę – bez utrudnień i zagmatwania.

Interakcja:
Negatywnej interakcji jest sporo i przyznam, że bardzo mi pasuje. Zarówno komnaty, czary jak i niektórzy bohaterowie pozwalają na uprzykrzenie życia naszym rywalom. To dobrze, bo dzięki temu Boss Monster staje się ciekawszy, bardziej emocjonujący. Zagrożenie ze strony przeciwników to realna sprawa i trzeba brać na nie poprawkę. Ostatecznie czasami może irytować, ale raczej nieznacznie.

Losowość:
Dochodzimy do aspektu, który w moim odczuciu jest w Boss Monsterze najbardziej istotny. Losowość. Tak w przypadku podstawowej wersji tak i tu dobór kart ma niemałe znaczenie. Pechowy lub szczęśliwy dociąg z którejkolwiek talii może dać nam znaczną przewagę i odwrotnie. Utrudniało mi to zabawę, przez co także zapadło w pamięć. Szkoda.

Skalowalność:
Myślę, że karty są odpowiednio dostosowane do zmagań w każdym oferowanym wariancie osobowym (dopisek ‚raz na rundę:’ ogranicza działanie potencjalnie zbyt silnych zdolności). Próbowałem dodatku na dwie i trzy osoby, a podstawowej wersji gry między innymi na cztery. Nie zaobserwowałem problemów.

Podsumowanie:

Lubię Boss Monstera przede wszystkim za poruszany temat i szybką, dynamiczną rozgrywkę. Genialny wygląd, zabawne nazwy oraz opisy są silną stroną tego tytułu. Co więcej, takie wykonanie świetnie wpasowuje się w mechanikę gry – czyli budowania i używania lochów, na których końcu siedzi tytułowy Boss. Operowanie kartami i główkowanie nad ich wykorzystaniem sprawiło mi dużo frajdy. Raz, że przebiega gładko i bez udziwnień. Dwa, że pozwala często na fajną interakcję.

Z drugiej strony jest w Boss Monsterze także coś czego nie lubię. Na myśli mam losowość, która w swej okrutnej złośliwości potrafiła nie raz pokrzyżować mi plany. Odnoszę wrażenie, że można było nad nią zapanować nieco lepiej.

Na koniec jeszcze wzmianka o kilku innych zaletach – czyli niezłej instrukcji oraz zapisanych w niej dodatkowych wariantach rozgrywki. No i oczywiście możliwości samodzielnej zabawy Następnym Poziomem, bez konieczności posiadania podstawki.

Podsumowując: grałem już wcześniej w Boss Monstera i chętnie sięgnąłem również po opisywany tu dodatek. Finalnie bawiłem się dobrze, nawet odczuwając uciążliwą losowość. Nie mam nic przeciwko, by jeszcze do Następnego Poziomu wrócić, choć z umiarem, traktując go lekko i ‚bez zobowiązań’.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Wspaniałe retro grafiki, które przywołują wiele wspomnień z dzieciństwa.

Najmniej lubię (słaba strona):
Dokuczliwą losowość.

Dlaczego na TAK:
Bo to przyjemny, niewielki filer o spoko tematyce i od czasu do czasu mogę w Boss Monstera zagrać.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Trefl Joker Line. Dzięki!