Zwierzaki, zboże, farma i inne takie… Agricola wersja rodzinna!

Potencjalną przeszkodą w podjęciu rękawicy na planszach Agricoli ‚dla graczy’, pierwszej edycji Agricoli czy choćby Pól Arle może być próg wejścia. Ilość dostępnych akcji czy zróżnicowane i występujące w sporej ilości karty podwyższają poziom trudności. A to przecież nie wszystko, Agricola to również mnóstwo elementów, różne warianty rozgrywki, dodatki…

Dlatego nie zawsze mam czas i chętną ekipę, by w ‚dużą’ Agricolę zagrać. Toteż kiedy pojawiły się pierwsze informacje na temat wydania wersji rodzinnej od razu się nią zainteresowałem. Mniejsza, prostsza? Już kiedyś chyba w coś tej wagi grałem – edycja dla dwóch osób. Kto wie, może to gra dla mnie? Sprawdzę…

Info:

Autor: Uwe Rosenberg
Polski wydawca: Lacerta
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ~45 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Oczywiście podobne do tych w edycji ‚dla graczy’. Uczestnicy podejmują akcje, które dostępne są na planszy (zmienna – w zależności od liczby uczestników). Mogą między innymi: rozbudowywać gospodarstwo, zdobywać i hodować różne rodzaje zwierząt, obsiewać pola, kupować ulepszenia.

Wciąż bardzo ważne jest zbieranie lub wytwarzanie pożywienia – pionki pracowników trzeba wykarmić w odpowiedniej fazie. Warto o tym pamiętać, gdyż za karę można stracić cenne punkty.

Partię wygrywa gracz, który po jej zakończeniu będzie miał najwięcej punktów zwycięstwa.

W dużym skrócie to tyle. Po więcej → patrz instrukcja.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Śliczne. Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić, że Agricola ma sporo fajnych, ładnie wyglądających komponentów. Niemało drewnianych znaczników zwierzaków, trochę żetonów, barwna plansza i tak dalej. Jak na grę sugerowaną do rodzinnej zabawy jest świetnie. Co ja mówię – bez znaczenia jaki to rodzaj planszówki – wykonanie jest po prostu bardzo dobre.
PS: Oznaczenia też są ok. Z mojej strony brak zastrzeżeń.

Czas rozgrywki:
Nie przypominam sobie, żeby moje partie bardzo się przedłużały, a i całkowity czas oscylował w granicach około godziny, może trochę dłużej. Rozmija się to odrobinę z zapisem na pudełku: ~45 minut, wiem, ale nie szkodzi. Średni czas rozgrywki jest dla mnie akceptowalny, przystępny. Nie jestem pewien jednak jak sytuacja będzie wyglądać w przypadku początkujących graczy, którzy doświadczenia z Agricolą mają małe lub nie mają ich wcale. Być może przytrafią im się jakieś dłuższe przestoje, bo w trakcie partii jest tu nad czym się zastanowić.

Klimat:
Zaznaczony. Myślę, że głównie przez śliczne wykonanie, dużo ładnych znaczników, tworzenie gospodarstwa z kafelków. Budowanie i jego rozwój to swoją drogą klawa sprawa – ‚dekorowanie’ go płytkami pól, izbami, czy stadami zwierzaków nadaje grze konkretny rys. Temat jest wyraźnie widoczny, a i w pewnych momentach wyczuwalny staje się również klimat. I tak np. rozmnażające się owce, krowy czy dziki lub mechanicznie nieźle przedstawione rośnięcie i koszenie zboża wnoszą pewną wartość do klimatu, nawet jeśli nie zawsze potrafiłem sobie część akcji logicznie wyjaśnić :). Całościowo klimat odczuwalny jest, aczkolwiek w dość umiarkowanym stopniu. A przynajmniej tak sądzę.

Regrywalność:
Jest poprawnie, choć chciałbym więcej. Problemem jest dla mnie losowość… której tu brakuje. To co bardzo podobało mi się w innych wersjach Agricoli tutaj zostało wyeliminowane. Częściowo losowy rozkład i dodawanie dostępnych akcji w kolejnych rundach był świetnym rozwiązaniem. W ‚wersji rodzinnej’ akcje pojawiają się wraz z postępem partii, jednak zawsze te same w tej samej rundzie. Nie ma tu również kart pomocników czy ulepszeń, które dobrze pamiętam z pierwotnego wydania. Nie ma kostki, która wpłynęłaby na działania graczy. Szkoda. Dla mnie rozgrywka staje się przez to zbyt schematyczna. Być może dla rodzinnych graczy będzie to plus, ale tego już nie sprawdzę.

Próg wejścia (przystępność):
Niewysoki, choć nie bardzo niski. Mam wrażenie, że Agricola choć okraszona mianem rodzinnej, wcale do najłatwiejszych nie należy. Wbrew pozorom jest tu dość dużo możliwości, różnych akcji i oznaczeń, których opanowanie nie wydaje mi się super prostym zadaniem. Jest ciut bardziej rozbudowana niż się spodziewałem. Sądzę, że można by usadowić ją odrobinę wyżej ponad poziom familijny.

Aha. Jeszcze kwestia instrukcji – miałem z nią drobne problemy, tak samo jak z niektórymi zasadami. Nic bardzo uciążliwego, ale zapadło mi w pamięć, że trochę się przy niej głowiłem.

Interakcja:
Mała. Zajmowanie pól akcji (w danej rundzie każde pole możne zająć maksymalnie jeden pionek) jest pewną formą interakcji z przeciwnikami. Ważne jest, by dobrze zarządzać swoimi pracownikami i starać się kontrolować dostępne (często także zwracać uwagę na te wkrótce dostępne) akcje. Patrząc przez pryzmat ‚familijności’ tytułu, myślę, że to odpowiednia, wystarczająca dawka interakcji.

Losowość:
Więcej na jej temat w sekcji: regrywalność.

Skalowalność:
Plansza gry jest zmienna. Dzięki doczepianym częściom można ją modyfikować – w zależności od tego ilu graczy zasiądzie do partii. To dobra rzecz, podoba mi się takie rozwiązanie. Warto jednak pamiętać, że im więcej osób, tym więcej pionków do wystawienia na akcje, przez co pola takie jak te z płytkami usprawnień czy zapewniające zwierzęta mogą być bardziej oblegane. Wymienialne części planszy nie dodają tego rodzaju pól.

Co więcej, można grać solo. Na to jednak się nie zdecydowałem, choć wariant wydaje się być ok.

Podsumowanie:

Nie jestem ani na starcie przygody z planszówkami z rodziny Agricoli, ani żaden ze mnie początkujący gracz w sensie ogólnym. Miło wspominam czas spędzony przy opisywanym tu tytule, bawiłem się przy nim całkiem dobrze. To wciąż Agricola jaką znam, uproszczona, ale w podobnym tonie, nie różni się aż tak bardzo od swojej nieco większej siostry. Trochę szkoda, bo nie przekonałem się do wersji rodzinnej i choć nie żałuję rozegranych partii, to wiem, że w zupełności mi one wystarczą. Znalazłem tu zbyt mało emocji – być może z powodu systemu akcji, w którym na moje oko brakuje losowości. Okazało się, że o wiele bardziej wolę wydanie ‚dla graczy’ i jeśli miałbym po jakąś Agricolę sięgnąć ponownie, to zapewne właśnie po nią. Jednocześnie nie zdziwi mnie, jeżeli wersja rodzinna spodoba się innym graczom. Nie jestem tylko przekonany, czy trafi do tych o profilu mocno familijnym, szukających wyjątkowo lekkiej, luźnej rozrywki. Wydaje mi się, i trochę się już powtarzam, że to nie jest planszówka łatwa,a szukanie optymalnych ruchów może zmusić do myślenia.

Kończąc zatem – nie jest to gra dla mnie. Choć pewnie duży wpływ na mój odbiór mają doświadczenia z rozgrywek w poprzednie Agricole.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Myślę, że najbardziej podoba mi się ładne wykonanie. Jest tu sporo komponentów i to niezłej jakości.

Najmniej lubię (słaba strona):
Zmieniony względem zaawansowanej wersji system akcji.

Dlaczego NIE dla mnie:
Niestety, zbyt dużo czasu spędziłem przy ‚dużej’ Agricoli, by teraz zagrywać się w wersję rodzinną. Wolę trudniejsze wyzwanie, jakie uważam, że zapewnia mi edycja ‚dla graczy’. Ze zmiennymi układami pól akcji, kartami itd…

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Lacerta. Dzięki!