Stwórz postać… Roll Player!

Dobrze pamiętam jak długimi godzinami nie potrafiłem zdecydować się kim chcę grać. Ustawianie tzw. statsów było żmudne i zdawało się ciągnąć w nieskończoność. Wszystko dlatego, że moja postać musiała być idealna. Nie chciałem popełnić żadnego błędu projektując bohatera, bo w końcu czekała mnie rozgrywka długa, naszpikowana przygodami, a do tego pełna niebezpieczeństw i historii do odkrycia. To nie miejsce dla mięczaków – myślałem. Bohater to musi być BOHATER.

Dziś, kiedy mogę zasiąść do planszowego Roll Playera, wspomnienia wracają. To były piękne czasy spędzone z myszką w dłoni i twarzą oświetloną błyskiem monitora. A to dopiero pierwszy z powodów przez który gra bardzo mi się podoba. O kolejnych napisałem poniżej.

Info:

Autor: Keith Matejka
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ~60-90 minut

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Esencja gry tkwi w kościach, akcjach, oraz w znacznym stopniu także w kartach.

W miarę postępu rozgrywki graczom przyjdzie tworzyć wybraną przez siebie postać właśnie z użyciem tych elementów. Będą, zgodnie z sumą wyników i ewentualnych modyfikatorów, ustalać parametry takie jak np. siła, zręczność, inteligencja, charyzma. Będą mogli również zaopatrzyć swojego bohatera w broń i pancerz oraz wzbogacić go o umiejętności czy cechy.

Ważną kwestią w Roll Playerze jest uzupełnianie pustych otworów na kostki: czynność ta pozwala graczom na użycie akcji związanej z danym rzędem. Te zaś zapewniają możliwości takie jak choćby przerzut kości, obrócenie którejś na przeciwległą ściankę, zamianę dwóch kostek miejscami, ale także zyskanie znacznika zniżki podczas zakupu karty i inne.

Co się tyczy kart to mogą np. dostarczyć punktów zwycięstwa, określić wymogi co do wartości poszczególnych atrybutów, być źródłem dodatkowych zdolności – to już zależy od rodzaju.

Więcej info standardowo w instrukcji :).

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Super. Zróżnicowanie komponentów nie jest może duże, ale za to wszystkie są ładne i niezłej jakości. Ilustracje przypadły mi do gustu od samego początku, tak samo jak planszetki graczy, które charakteryzują się przydatnymi otworami na kostki zamiast zwykłych pól zaznaczonych na ‚pełnej’ powierzchni. Ponadto opisane są dobrze, zrozumiale co pomaga w rozgrywce jak i organizacji elementów w jej trakcie. Za wykonanie oraz wygląd: plusik.

Czas rozgrywki:
Przystępny, choć raczej dopiero po dobrym zapoznaniu się z planszówką. Pierwsze kroki z Roll Playerem szły mi mozolnie i wolno. Liczenie czy poznawanie kart wymagało czasu, a zabawa odrobinę się przeciągała. W miarę upływu kolejnych partii sytuacja uległa zmianie, a gra zyskała na dynamice.

Klimat:
Całkiem ok. Dzięki mechanice wykorzystującej kości fajnie buduje się postać, a dodatkowo są jeszcze karty ze ślicznymi grafikami i opisami (umiejętności, przedmioty, cechy, klasa, itd.). Taka zabawa w przygotowywanie bohatera, ubieranie go w przedmioty czy dopakowywanie zdolnościami działa w pewnym stopniu sensownie, a większość ‚układanki’ pasuje do siebie tworząc niezłą całość. Mnie się podoba, choć nie zdziwię się, jeżeli ktoś takiego ‚feelingu’ nie poczuje.

Regrywalność:
Super. Super. Super. Nic więcej nie mam dodania ;].

Próg wejścia (przystępność):
Niski. Może na to nie wygląda, ale pod względem zasad Roll Player nie jest skomplikowany. Ich wyjaśnienie nigdy nie zajęło mi dużo czasu, a i zapoznanie się z instrukcją nie przysporzyło problemów.

Jednocześnie uważam, że przed pierwszą rozgrywką warto zapoznać się z kart oraz możliwościami jakie oferują. Poza tym jest tu także momentami trochę liczenia i planowania ‚do przodu’, ale to już ciut inna kwestia.

Interakcja:
Mała. Być może nawet zbyt mała. Niewiele można zrobić, by przeszkodzić rywalom w ich poczynaniach. Z jednej strony zgrywa się to z tematem gry (z tego co pamiętam postać tworzyło się solo..) , z drugiej natomiast często chętnie mocniej chciałbym móc wpłynąć na to co robią inni. Podebranie karty z rynku bądź wzięcie kości to niestety tylko śladowa interakcja.

Losowość:
Jeśli chodzi o kości to turla się nimi tutaj często. Układy kart pojawiających się na rynku też są zmienne. Co ważne, w obu przypadkach losowość zupełnie mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie – pasuje. Duże znaczenie dla zarządzania kostkami mają akcje, które choć proste, czynią z Roll Playera grę wciągającą. To w dużej mierze ich używanie najbardziej mnie do gry przyciąga.

Trochę gorzej jest podczas przygotowania rozgrywki, kiedy po doborze początkowych kart może okazać się, że pewnych atrybutów samymi kostkami bez wsparcia zakupami z rynku nie da się osiągnąć (ergo: spełnić wymogów, za które dostaje się punkty). Choć w sumie jest sposób, by temu bez większych trudności zapobiec, więc…

Skalowalność:
Bez problemów w tej materii. Próbowałem rozgrywek w dwie, trzy i cztery osoby – w każdym wariancie grało mi się równie dobrze. Dla zainteresowanych znajdzie się też wariant solo, na który, pomimo całej sympatii dla tej planszówki, ostatecznie się nie zdecydowałem.

Podsumowanie:

Z absolutną i przeogromną przyjemnością zagrywałem się w Roll Playera. Partia za partią wciągałem się w układanie kostek i odpalanie związanych z tym akcji, budowałem postaci na różne sposoby, niemal bez przerwy bawiąc się przy tym wyśmienicie. Dostrzegam w niej naprawdę niewiele minusów, które są zresztą zakopane pod grubą warstwą zalet. Począwszy od świetnego wykonania, poprzez prostą, a jednak ciekawą mechanikę, skończywszy na skalowaniu czy regrywalności. Nie przedłużając więc: to planszówka w sam raz dla mnie, idealnie trafiająca w moje gusta, wspaniała gra, na której polskie wydanie czekam z utęsknieniem. Żeby nie było zbyt słodko dodam, że chętnie przywitałbym tu większą ilość kart użytkowych oraz bardziej rozbudowany system punktacji. No i.. gdyby tak móc sprawdzić swego bohatera w jakimś finałowym starciu…

Najbardziej lubię (mocna strona):
Świetna, łatwa do opanowania mechanika oraz niezły klimacik.

Najmniej lubię (słaba strona):
Może… zbyt mała interakcja?

Dlaczego na TAK:
Bo to świetna gra jest. O świetnej mechanice. O niezłym wyglądzie. O przystępnych zasadach. O niezłej regrywalności. O… co by tu jeszcze…

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Ogry Games. Dzięki!