Kilof w dłoń i do dzieła… Kawerna Jaskinia kontra Jaskinia!

Tym razem kilka, no właściwie to trochę więcej… słów na temat planszówki pod tytułem: Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia. To dość krótka i mała gra dla jednego bądź dwóch graczy, za której polską edycję odpowiada wydawnictwo Lacerta. Udanej lektury!

Info:

Autor: Uwe Rosenberg
Polski wydawca: Lacerta
Liczba graczy: 1-2
Czas gry: ~20-40 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

W Jaskini kontra Jaskinia mechanika skupia się wokół zarządzania surowcami oraz używania akcji. Pula tych drugich zmienia się w trakcie partii – z początku dostępnych będzie mniej, by z czasem gracze mogli odkryć kolejne. Będą pobierać je na zmianę, wykorzystując akcje od razu po wzięciu. W zależności od rundy będą to po: dwie, trzy lub cztery płytki dla każdego uczestnika.

Na planszach jaskiń znajdą się kafelki izb (zakryte), które po odkopaniu trafią do puli ogólnej, a stamtąd da się je ‚kupić’ i ponownie wprowadzić do własnej jaskini – tym razem pokojem do góry. W ten sposób gracze będą rozbudowywać swoje ‚domostwo’, zbierać punkty zwycięstwa, zwiększać swoje możliwości – bo izby to kolejne akcje i usprawnienia.

W grze nie zabrakło również toru surowców. Przetwarzanie, zdobywanie i wykorzystywanie ich do różnych akcji jest ważne – to znaczna część każdej partii w Kawernę.

Rozgrywkę wygrywa ten gracz, który zgarnie najwięcej punktów zwycięstwa: za izby oraz zgromadzone złoto.

Po więcej szczegółowych informacji sięgnij do instrukcji – jest tam też opisany wariant solo.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Elementy zrobione są z grubego materiału, więc wydają się jakościowo dobre, trwałe, zwyczajnie porządne. Jako fajny dodatek sprawdzają się dwa rodzaje znaczników dóbr – do wyboru dla graczy przed rozgrywką. Przy czym zaznaczam, że na moje to te drewniane zajmują za dużo miejsca na planszy. Ale za to prezentują się znacznie lepiej niż zwykłe żetony.

W kwestii czytelności nie mam zastrzeżeń. Po zapoznaniu się z instrukcją całość nie sprawiła mi trudności podczas zabawy. Żetony izb oraz akcji są przejrzyście i jasno opisane co zaliczam na duży plus.

Z drugiej jednak strony jest tu niezwykle mało ilustracji, które wpływałyby choć kapkę na klimat i cieszyły oko. Większość to po prostu oznaczenia i cyferki. Szkoda.

Czas rozgrywki:
Początkowo trochę przydługi jak na tak małą grę. Wydawało mi się, że będzie znacznie szybciej i partia zajmie nam kilkanaście do dwudziestu/trzydziestu minut, ale rzeczywistość okazała się inna. Było nad czym pomóżdżyć, więc minuty upływały bardzo szybko. Dopiero później, gdy już dobrze poznaliśmy komponenty Kawerny, gra nabrała dynamiki. Zamknięcie się w około czterdziestu minutach na rozgrywkę stało się ‚do zrobienia’.

Klimat:
Cóż, niewielki. Trudno doszukiwać się w tym całym kombinowaniu z akcjami, które polegają np. na odkryciu płytki lub zwiększeniu zasobu wielkiego klimatu. Temat fajnie zaznaczono, z tym się zgadzam, natomiast wciągając się w wir rozgrywki, optymalizację, wyścig po punkty, szybko zapominałem o tym o czym Kawerna opowiada. Zupełnie jednak nie przeszkodziło mi to w niezłej zabawie.

Regrywalność:
Super.

Po pierwsze: losowemy układ płytek izb powoduje, iż gra dość mocno zmienia się na przestrzeni kolejnych partii.
Po drugie: podoba mi się mechanizm akcji, bo zapewnia ich zmienność dzięki czemu nie muszę cały czas bazować na tym samym statycznym zestawie. To jeden z głównych silniczków gry, który działa bardzo dobrze.

Próg wejścia (przystępność):
Nie jest źle, chociaż raczej grą dla początkujących bym jej nie nazwał. Zasady są proste, instrukcja też nie najgorsza, całość zaś ubrano w klarowną szatę graficzną. Sama rozgrywka nie jest skomplikowana, aczkolwiek gra daje duże pole do popisu – jest tu nad czym główkować, bo możliwości wyboru mamy całe mnóstwo. Do tego myślę, że warto choć częściowo znać i pamiętać akcje oraz izby, które mogą się w trakcie partii pojawić. Kawerna odrobinę wymaga – ale również odpłaca fajną, niepłytką rozgrywką.

Negatywna interakcja:
Jest – na średnim poziomie. Podbieranie akcji lub co lepszych, w danej sytuacji, izb to świetne sposoby na wpłynięcie na rywala. Takie działania nie są raczej nadto nieuprzejme czy frustrujące. Jak dla mnie dawka interakcji w tej wersji Kawerny jest jak najbardziej odpowiednia. Na plus.

Losowość:
Obecna. Często zwracam na nią uwagę, a w planszówkach tego pokroju już szczególnie, bo nie lubię, gdy znacząco miesza graczom szyki. I choć przyznam, że losowy układ nieodkopanych pomieszczeń nie zawsze mi ‚leżał’ (czasami mogą się kiepsko ułożyć i te teoretycznie bardziej przydatne z początku pojawią się na końcu partii), to nie jest to coś co bardzo mi przeszkadzało. W ostatecznym rozrachunku z losowością nie było tu źle.

Podsumowanie:

Spoko ta Kawerna. Nie ogrywałem jej większej wersji – Rolnicy z Jaskiń, ale ta wyszła całkiem dobrze. Nie jest za długa ani banalna. Wykonana poprawnie i nawet pomimo braku urzekających obrazków broni się dzięki innym elementom – w dużej mierze mechanice. Oferuje wiele jak na tak małą planszówkę (możliwości jakie otwierają nam akcje i izby są naprawdę spore), nawet nie wiem, czy nie więcej niż pierwotnie oczekiwałem. Ogólnie rzecz biorąc przyjemnie mi się w nią grało, z satysfakcją układając kafelki i gromadząc punkty zwycięstwa. Nie sprawdzałem rozgrywki solo, taka forma mnie nie skusiła, ale podejrzewam, że może być to dla wielu graczy mocnym atutem. Finalnie oceniam ten tytuł wysoko – podoba mi się, miło spędziłem przy nim czas, jestem na tak. Przy czym delikatnie zaznaczam, że do efektu ‚łał’ jeszcze trochę małej Kawernie brakuje.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Mechanika wybierania i używania akcji, proste zasady i średnio-głęboka rozgrywka.

Najmniej lubię (słaba strona):
Mało ilustracji i (to już odrobinę na wyrost) momentami losowość.

Dlaczego na TAK:
Bo to niezła, niezbyt lekka dwuosobówka z jednocześnie prostymi i łatwymi do wyjaśnienia regułami.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Lacerta. Dzięki!