Po skarby!… recenzja gry Crypt!

To malutkie pudełko z kartami, instrukcją i kośćmi skrywa w sobie kawał całkiem ciekawej gry.

Info:

Autor: Andrew Nerger, Jeffrey Chin
Polski wydawca: All in Games
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ~20-35 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Zabawa w Crypt polega na zarządzaniu kostkami, odrobinie turlania i szacowania ryzyka oraz zbieraniu kart skarbów i wykorzystywaniu premii z kart kolekcjonerów.

W trakcie partii graczom przyjdzie rozdysponowywać swoje kości na karty skarbów dostępnych w danej rundzie. Jest na nich specjalnie do tego przeznaczone miejsce. Gracz wybiera wartość kostki lub kostek, które umieszcza na kartach – to ważny element rozgrywki, bo później trzeba będzie nimi turlnąć i jeżeli wypadnie niższy wynik niż ustawiona ścianka, kostka zostanie wyczerpana, a my będziemy mogli ją odzyskać w zamian za rezygnację z wysyłania ich na skarby w którejś z przyszłych rund.

Za zebrane skarby dostaniemy na koniec gry punkty – sumuje się wartości monet widoczne w lewym górnym rogu.

W grze występują również kolekcjonerzy, którzy są źródłem różnych nagród, ale by z nich skorzystać, trzeba spełniać określone wymagania.

Gra kończy się, gdy skończy się talia kart skarbów.

Po więcej odsyłam do instrukcji.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Niestety spora część ilustracji w Crypt nie trafia w mój gust. O ile skarby prezentują się dość dobrze, o tyle postaci czy kolekcjonerzy zupełnie mi się nie podobają. Mam też drobne zastrzeżenia do jakości kart – nie wiem jak w innych egzemplarzach, ale w tym, który trafił akurat w moje ręce po ułożeniu na stole odstawały od blatu.

Co się tyczy symboli, oznaczeń na kartach i ich przejrzystości – jest ok. Fajnie, że pudełko pełni rolę pojemnika na kości w trakcie rozgrywki.

Całość zamknięta jest w kompaktowym opakowaniu – tu też plus, łatwo Crypt gdzieś ze sobą zabrać.

Czas rozgrywki:
Niewielki Crypt to też niewiele czasu potrzebnego na rozegranie szybkiej partyjki. Dynamiczna rozgrywka nie pozwala na przestoje, śmiga bez problemów i da się ją pyknąć w coś około (ale również i mniej) dwadzieścia, może trzydzieści minut?

Klimat:
Nie znalazłem. Zbieranie kart, turlanie kostkami, szacowanie ryzyka to między innymi sprawy na jakie poświęcałem tu czas. Klimatu mi nie brakowało, intensywnie go nie szukałem. Ale też przyznam, że gdyby np. kostki były nieco bardziej urozmaicone albo znalazłby się tu jakiś bajerancki znacznik pierwszego gracza czy zmienione ilustracje to pewnie moje odczucia byłyby nieco inne.

Regrywalność:
Spoko. Losowość w turlaniu kostkami, układ talii skarbów czy różne możliwe zestawy kolekcjonerów robią tu niezłą robotę. Ponadto mechanicznie gra jest całkiem fajna i daje dużo frajdy przy kombinowaniu z tym jak wysokie wartości dać na kostkach i które skarby obstawić. Tyle wystarczy, bym Crypt miło wspominał i chciał do niego wrócić.

Próg wejścia (przystępność):
Niski. Zasady nie są skomplikowane, myślę, że łatwo je opanować. Gra jest przystępna, nie sprawia trudności.

Inna kwestia, że w instrukcji znalazłem drobną niejasność za której rozwiązaniem musiałem chwilkę poszperać. Szczęśliwie szybko udało się znaleźć wyjaśnienie i na tym komplikacje się skończyły.

Negatywna interakcja:
Jak na tak małą grę jest jej tu bardzo dużo. Właściwie o to się rozchodzi, by rywalizować o skarby obstawiając kostkami, które mogą wypchnąć elementy rywala. I choć negatywna interakcja jest tu zbudowana w bardzo prosty sposób, to przewija się przez rozgrywkę od jej początku do samego końca. Formę w jakiej została podana oceniam na plus.

Losowość:
Znaczna, ale warto mieć na uwadze, że kręgosłup gry na niej bazuje. Gdy zaakceptować taki stan rzeczy – sądzę, że nie będzie frustrować, a wręcz przeciwnie – bo w Crypt całkiem nieźle, w ciekawy sposób, została zastosowana.

Podsumowanie:

Spoko pozycja. Mała, szybka, prosta z ciekawą mechaniką. Do celującej oceny kapkę uważam, brakuje, ale jak na karciankę tego kalibru jest porządnie, jak najbardziej poprawnie. Grało mi się przyjemnie, tytuł sprawdził się w sam raz jako krótkie i, co ważne, fajne wypełnienie wolnej chwili. Co prawda Crypt nie rzuca na kolana wyglądem czy nie oszałamia klimatem, ale ma swoje zalety, które powodują, że momentami błyszczy i może się podobać. To lekka, obfitująca w interakcję, doprawiona losowością gra, która dostarcza dość emocji, by móc cieszyć się dobrą zabawą. Gromadzenie skarbów i zarządzanie kośćmi skłania do klawego główkowania. Główkowania raczej łatwego, co nie powinno dziwić z racji kieszonkowych rozmiarów pudełka gry.

Kończąc zatem: porządny tytuł. Interesujący. Poza tym, iż zapewne sprawdzi się w niejednym gronie początkujących graczy, może się też nadać się np. na jakiś wyjazd, jeżeli znaleźć dla niego odrobinę przestrzeni w bagażu czy kieszeni. Ale i patrząc na Crypt z punktu widzenia gracza zaawansowanego (kłaniam się, oto ja) też nie stoi na straconej pozycji.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Interakcja, spoko rozwiązanie z używaniem kostek.

Najmniej lubię (słaba strona):
Ilustracje.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa All in Games. Dzięki!