Czas na nich… rozszerzenie Era Gigantów!

Lubię Kingdomino i lubię Queendomino. Obie te gry przypadły mi do gustu, z rozgrywek w każdą czerpię wielką frajdę. Obie mają w sobie to coś, co czyni je pozycjami interesującymi, myślę że zdecydowanie wartymi uwagi. Chyba zatem nietrudno się domyślić, że po Kingdomino Age of Giants sięgnąłem nie tylko z ciekawości, ale także z największą przyjemnością.

(Grałem i robiłem zdjęcia na Age of Giants czyli, że nie na polskim wydaniu…)

Info:

Autor: Bruno Cathala
Polski wydawca: FoxGames
Liczba graczy: 2-5

Część główna:

Co bardzo ważne – Age of Giants pasuje zarówno do Kingdomino i Queendomino! Taka elastyczność to wielka zaleta tego rozszerzenia. Zresztą chyba nie powinno mnie to dziwić, bo przecież Kingdomino oraz Queendomino również da się ze sobą połączyć. Duża dowolność w miksowaniu elementów z tych trzech pudełek brzmi naprawdę nieźle!

Ok, ale co z Age of Giants, a w polskim wydaniu: Erą Gigantów? W pudełku jest całkiem sporo komponentów, z czego jeden szczególnie klawy. Mianowicie wieża do płytek, taka z magnesowym zapięciem, do przechowywania oraz dociągania elementów. Super rzecz, solidna, ładna, myślę, że bardzo przydatna.
Poza tym są też pionki gigantów, chociaż te już tak bardzo mi się nie podobają. Z drugiej strony przynajmniej pasują do stylu w jakim wykonane są pozostałe komponenty. Nie zabrakło kolejnych płytek, a wśród nich takich z zadaniami, które można wypełnić i dostać za to punkty na koniec partii. Są oczywiście płytki gigantów – te działają w zestawie z pionkami gigantów i wprowadzają trochę negatywnej interakcji do zabawy.
Jest zestaw dla dodatkowego gracza, czyli składany zameczek, płytka startowa oraz dwa pionki. Znalazł się notatnik do zapisywania punktacji.

No dobra, a jak działają giganci? Działają tak, że gracze dokładając do swojego królestwa płytkę z gigantem biorą również pionek i stawiają na jednej z koron znajdującej się na ich terenach. Taka zasłonięta korona nie będzie liczyć się podczas liczenia punktów. Na szczęście jest sposób, by się gigantów pozbyć. Dzieje się to wtedy, gdy dołączymy do królestwa płytkę ze śladami stóp – wtedy pionek okupujący nasz obszar wędruje do rywala.

A zadania? Zadania są różne. Może to być np. dwadzieścia punktów, gdy na koniec rozgrywki nasz zamek znajduje się w jednym z narożników królestwa. Albo po pięć punktów za każde pole określonego typu terenu umieszczone naokoło płytki startowej.

Zakończenie:

Na koniec skupię się już tylko na dwóch składowych Ery Gigantów – zadaniach oraz tytułowych gigantach. Te pierwsze – cóż tu dużo pisać – to niewielkie ulepszenie, ale fajne. Niby nie wnosi niczego wyjątkowego, a jednak przyjemnie gra się biorąc pod uwagę te dwie (bo tyle używa się do pojedynczej partii) płytki, które mogą przynieść nam ekstra punkty. Podoba mi się taka forma rozwinięcia. Dobrze, że znalazło się w pudełku.

Giganci natomiast zostawiają już nieco bardziej wyraźny ślad na rozgrywce, bo dekorują ją negatywną interakcją. I przyznam, że zdarzało się, iż ich wizyta mocno komplikowała mi sytuację. Mogłoby się wydawać – to tylko jedna korona. Ale czasami to AŻ jedna korona, która robi niemałą różnicę. Ci wielcy goście są w stanie dość mocno wpłynąć na wynik końcowy i są też w stanie kapkę wydłużyć nam partię zmuszając do chwili dłuższego zastanowienia, gdy decydujemy o tym którą płytkę dobrać. I jestem zdania, że sposobność do tego typu kuksańców to spoko pomysł jak na tytuły tej wagi, wychodzą grom na dobre. Warto mieć jednak na uwadze to jak dużo punktów mogą nam zabrać – no bo np. przy dwóch takich ze czternaście czy dwadzieścia to przecież sporo.

Kończąc więc: Era Gigantów to solidny dodatek z prostymi rozwiązaniami urozmaicającymi rozgrywkę. Pomijając wieżę na płytki czy możliwość grania w więcej osób, te dwa usprawnienia są szybkie do wyjaśnienia i łatwe do wpięcia w podstawkę. Nie ma w nich nic skomplikowanego – to dobrze, bo nie widzę powodu, by utrudniać Kingdomino czy Queendomino. Niezły dodatek. O.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa FoxGames. Dzięki!