Ołówkiem kreślone budynki… Osadnicy: Wykreślane Imperium

Osadnicy: Wykreślane Imperium to nie pierwsza w ostatnim czasie wykreślanka jaka trafiła w moje ręce. Nie powiem, konkurencja jest spora, tytułów tego kalibru nie brakuje i nie wiem czy nie czuję powoli przesytu… no, ale skusiłem się wiedziony myślą – hej, przecież to świat Osadników, będzie fajnie. Zagrałem.

Info:

Autor: Ignacy Trzewiczek
Polski wydawca: Portal Games
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ~30 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Dwa tryby – przygodowy i rywalizacyjny, dodatkowo ten drugi dzieli się na podstawowy i zaawansowany. Różnice pomiędzy wszystkimi są niewielkie, bo i reguły całej gry nie należą do złożonych.

Każdy gracz bierze dwa arkusze: Wioski oraz Imperium. Dodatkowo coś do zakreślania, w pudełku są ołówki, i na koniec zestaw czterech kości (wspólne dla wszystkich) oraz żetony Przysług (też wspólne, w odpowiedniej ilości, zależnie od liczby grających).

Runda wygląda mniej więcej tak, że aktywny gracz turla kostki i w ten sposób określa pulę dostępnych surowców i ilość robotników – czyli akcji. To co wypadnie na ściankach kostek to komplet dla każdego, wszyscy mają ten sam pakiet do użycia. To z czego trzeba będzie wybrać to żetony Przysług – bierzemy sobie po jednej zdobywając w ten sposób umiejętność na daną rundę. Kostki przerzucamy w każdej rundzie, podobnie jak oddajemy żetony, by później znów jakiś wziąć.

W Osadnikach: Wykreślane Imperium przyjdzie nam zakreślać pola na arkuszach w efekcie wykonanych akcji: zbierania lub budowania. Zbieranie, jak pewnie łatwo się domyślić, daje nam surowce, co ważne, jednorazowo z każdego źródła – łatwizna. Zaś budowanie to w wielu przypadkach punkty zwycięstwa i wydawanie surowców.

Co możemy budować? Konstrukcje oraz budynki. Te pierwsze występują na arkuszu Imperium i zakreśla się je od lewej do prawej. Im dalej zajdziemy, tym więcej punktów nam dadzą. Dodatkowo pozwalają na wzmacnianie budynków z arkusza Wioski jeżeli gramy na zasadach zaawansowanych. Zaznaczamy wtedy kształt przypisany do budynku, który nas interesuje na ukończonych już konstrukcjach i zwiększamy o jeden wartość podkreśloną w jego umiejętności. Uwaga: można w ten sposób dany budynek wzmocnić więcej niż raz! A co jeżeli gramy na regułach podstawowych? Wtedy skończony budynek daje nam po prostu jakąś umiejętność.

Rozgrywka trwa dziesięć rund. Na jej koniec podliczamy punkty i wyłaniamy zwycięzcę.

Tryb przygodowy? Do zabawy solo (chociaż po dokupieniu bloczków z arkuszami, można grać w więcej osób). Ciekawe jest w nim to, że każda karta to inny zestaw budynków. Grając w pojedynkę też zbieramy punkty (obowiązuje tryb zaawansowany), by finalnie sprawdzić w tabeli osiągnięć jaki poziom udało się nam osiągnąć.

Po więcej konkretów odsyłam oczywiście do instrukcji.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Wygląda to ślicznie. Szata graficzna bardzo mi się podoba, trzyma styl karcianej poprzedniczki, świetna robota. Wszystko jest czytelne, przejrzyste. Fajnie, że zadbano o miejsca do notowania, które okazały się wielokrotnie przydatne podczas partii – głównie do kontrolowania stanu surowców i robotników. Co ważne, bez tego ciężko ogarnąć co jeszcze nam pozostało, co udało się zdobyć, co już wydaliśmy. Niestety to bardzo poważny minus Osadników: Wykreślane Imperium – brak czegoś co ułatwi zarządzanie zasobami.

Ale poza tym nie mam zastrzeżeń, jest ok.

Czas rozgrywki:
Wporzo. To raczej gra z kategorii tych krótkich, szybkich, chociaż muszę przyznać, że w wariancie solo zdarzało mi się momentami zawiesić. O ile na rywalizacyjnych arkuszach Wiosek mam zawsze ten sam zestaw budynków, o tyle w wariancie przygodowym za każdym razem się on zmienia. Co za tym idzie – by rozgryźć jak go ugryźć potrzebowałem czasami nieco czasu. Nie zmienia to jednak odczucia, że Osadnicy są pozycją dynamiczną zamkniętą w przystępnych ramach około kilkudziesięciu minut lekkiej rozgrywki.

Klimat:
Hm, no nie bardzo. Nie jestem przekonany. Ale chyba też niezbyt mi na nim tutaj zależy.

Regrywalność:
I dobra i niedobra. Jeżeli o mnie chodzi to po kilku grach w trybie rywalizacyjnym tytuł kapkę mi się już opatrzył i stracił blask – często starałem się iść w to samo, realizując podobne założenia w związku z tym świeżość gdzieś uciekła. Ale jest jeszcze wariant przygodowy, który, o dziwo, bo za solo biorę się z rzadka, nawet mi się spodobał – różne zestawy budynków i tryb zaawansowany to jest to.

Próg wejścia (przystępność):
Niski. Bardzo proste zasady czynią z Osadników: Wykreślane Imperium tytuł super przystępny, nawet jeżeli podchodzić od razu do reguł zaawansowanych.

Negatywna interakcja:
Bardzo mała, ogranicza się jedynie do żetonów Przysług, czyli które zostaną dobrane przez graczy w każdej rundzie. To niewiele. Cała reszta jest zabawą: ‚każdy sobie sam wykreśla’, by finalnie porównać kto najlepiej wykorzystał to co przyniosły kostki.

Losowość:
To ona determinuje w dużej mierze nasze możliwości. Ona określa jakie zasoby dostaniemy do wykorzystania oraz ile akcji przyjdzie nam rozpatrzyć. Ma również znaczenie dla umiejętności części budynków, co nie pozostaje bez znaczenia dla ich przydatności. Jest znaczna – owszem, ale nie odczułem, by miała negatywny wpływ na zabawę.

Podsumowanie:

Oczekiwania miałem spore. Liczyłem na mocną, wciągającą grę, która choć z kategorii lżejszych będzie oferować ciekawą, pełną klawych wyborów i możliwości rozgrywkę. Wyszło gdzieś po środku, bo tryb rywalizacyjny szybko mnie nasycił, a napoczęty przygodowy wciąż intryguje. To właśnie on błyszczy i wybija się na tle powtarzalnych arkuszy Wiosek przeznaczonych do zmagań w ten pierwszy. Przygodowy urzekł mnie bardziej i bardziej też ciągnie do eksploracji kolejnych stron pełnego świetnych ilustracji bloczka. I nie wadzi mi nawet konieczność grania solo (i choć mogę to łatwo zmienić, raczej nie planuję i zamierzam potraktować Osadników jako jedną z nielicznych gier, które zasłużyły na zatopienie się w nich w pojedynkę). Podobnie jak jestem w stanie przetrawić problem z monitorowaniem stanu zasobów kreśląc sobie notatki na kartkach zamiast odmierzać je na jakimś torze czy znacznikach. Bo podoba mi się prosty schemat gry, brak pogmatwanych zasad i odpowiednia porcja decyzji do rozpatrzenia. To poziom ot w sam raz, by na te kilkadziesiąt minut usiąść, gimnastykować umysł i zawalczyć o pobicie rekordu punktowego.

Ale przy tym zapominam o wariancie rywalizacyjnym – szkoda, nie zaiskrzyło między nami. Szybko okazało się, że powtarzalność zmieszana z brakiem wyraźnej interakcji nie rozpala tak bardzo jak bym tego chciał. Może nie powiem, że czuję się rozczarowany, ale… no cóż, wspaniale też nie jest. Dlatego też jeżeli będę do niego wracał to pewnie nieregularnie i znacznie rzadziej niż solo.

Słowem końca: Osadnicy: Wykreślane Imperium to prosta, nieźle zaprojektowana pozycja, która ma swoje mocne strony i ma też te ciut słabsze. Patrząc na nią z pespektywy całego produktu, myślę: przeciętniak. Patrząc tylko na solo – dobry, wartościowy tytuł.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Proste zasady i fajne wzmacnianie budynków.

Najmniej lubię (słaba strona):
Znaczna różnica między trybem przygodowym i rywalizacyjnym (preferuję rozgrywki wieloosobowe).

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Portal Games. Dzięki!