Kolarzem być… recenzja gry Wielka Pętla!

Rowerowe wyścigi kolarskie po krętych uliczkach składanych tras, czyli Wielka Pętla wydana w polskiej wersji pod flagą FoxGames okazała się pozycją ciekawą, która szybko przypadła mi do gustu. Co więcej mogę o niej napisać? O tym poniżej.

Info:

Autor: Asger Harding Granerud
Polski wydawca: FoxGames
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ~40 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Nic wielce skomplikowanego. Gracze używają kart do poruszania swoich kolarzy po fragmentach trasy. Sterujemy dwoma zawodnikami – sprinterem oraz roulerem i dążymy do tego, by jeden z nich dotarł za linię mety jako pierwszy – tym samym wygrywając partię. Na kartach zapisane są wartości, które określają o ile pól (kwadratów) przesuwamy figurki, ale dodatkowo należy wziąć pod uwagę ukształtowanie terenu, a więc zastosować się do symboli widocznych na trasie – podjazd pod górkę i z górki.

Co ważne, kart energii z talii każdego z kolarzy używamy jednokrotnie na rozgrywkę. Oznacza to, że trzeba dobrze nimi zarządzać ze względu na malejące zasoby. A także pamiętać, iż może nam się trafić zmęczenie, które do talii dokładamy i później, gdy użyjemy takiej karty jedziemy o zaledwie dwa kwadraty.

Wielka Pętla to również trasy oraz możliwość rozegrania dużych zawodów – Wielkiego Wyścigu – choć ten nie jest dostępny w pudełku z grą, ale da się go pobrać ze strony polskiego wydawcy. Co warto podkreślić – istnieje też aplikacja ułatwiająca jego rozegranie.

I już. Tak to mniej więcej wygląda. Po komplet zasad odsyłam oczywiście do instrukcji.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Całkiem niezłe. Jeżeli chodzi o jakość wykonania to jest porządnie Są tu grube, sprawiające wrażenie bardzo trwałych komponenty – elementy trasy oraz plansze graczy. Do tego mamy solidne figurki i spoko karty (z biała obwódką, więc nie będzie na nich tak bardzo widać uszkodzeń krawędzi). Od tej strony nie mam zastrzeżeń. Nieco mniej podobają mi się ilustracje – to nie mój styl. Nie chcę pisać, że to brzydka gra, ale ładną też jej nie nazwę.

Czas rozgrywki:
Krótki. W Wielkiej Pętli nie uświadczyłem przestojów – fajnie, że karty energii w każdej rundzie wybieramy w tym samym czasie, bez konieczności oczekiwania na swoją kolej. Dodatkowo ich rozpatrywanie też nie jest złożone, wiec rozgrywka przebiega sprawnie i szybko. To duża zaleta gry, szczególnie gdy wziąć pod uwagę możliwość zagrania w wariant Wielkiego Wyścigu, więc pyknięcia więcej niż jednej partii za jednym posiedzeniem.

Klimat:
Jest! Nie dość, że świetną robotę odwalają komponenty – choćby kręte trasy i klawe figurki, to jeszcze mechanicznie super się to spina. Bardzo podoba mi się kombinowanie z zużywaniem energii oraz wpadające do talii karty zmęczenia. Nie bez znaczenia jest również ukształtowanie terenu czy różnice w taliach routera i sprintera. Także klimacik daje radę, brawo.

Regrywalność:
Choć na początku, w pierwszej rozgrywce, miałem wrażenie że może być tu nieco nudno, okazało sie zupełnie inaczej. Trzeba tu mocno planować i brać pod uwagę całą trasę, by dobrze rozegrać partię. Główkowania trochę jest, i to takiego przyjemnego, które dzięki losowemu doborowi kart, dynamicznie zmieniającej się sytuacji w wyścigu, czy różnym układom drogi dostarcza fajnych doznań i przyciąga po więcej. Myślę, że regrywalność stoi tu na wystarczająco wysokim poziomie, by chcieć po Wielką Pętle sięgać co jakiś czas.

Próg wejścia (przystępność):
Niski. Reguły są bardzo proste. Króciutka instrukcja jest przejrzysta i łatwa do opanowania, a wyjaśnienie zasad nie zajmowało mi nigdy wiele czasu.

Negatywna interakcja:
Hm… takiej bezpośredniej, żeby zagrać coś na kolarza przeciwnika to nie ma. Można niby próbować zablokować komuś pole albo uciec, by nie mógł skorzystać z cienia aerodynamicznego (jeżeli figurka znajduje się w odpowiedniej odległości za inną figurką to może do niej dojechać), ewentualnie da się kombinować z robieniem przestrzeni, by gracze otrzymywali zmęczenie, ale jest to wszystko raczej trudne do przewidzenia, by podciągnąć pod negatywną interakcję.

Losowość:
Biorąc pod uwagę ‚kaliber’ gry oraz to jak na dobrą sprawę mało czynności wykonujemy w rundzie to losowość jest dość znaczną częścią zabawy. Ale z drugiej strony nie doskwiera, choć może mieć spory wpływ na nasze plany. Podoba mi się, że mamy w zespole aż dwóch kolarzy, odrębne talie oraz to, że dobiera się tutaj po cztery karty i wybiera z nich jedną. Takie rozwiązanie, w mojej ocenie, pozwala okiełznać losowość w stopniu wystarczającym.

Podsumowanie:

Bardzo fajna i prosta do opanowania planszówka. Nie spodziewałem się po niej aż tyle dobrego, a tu proszę, przemiła niespodzianka. I to nie tak, że przyszyłem WIelkiej Pętli łatkę słabiaka – po prostu miało być lekko, łatwo, dla początkujących, być może zbyt mało wymagająco jak na moje potrzeby. I co? Okazuje się, że gra niesie ze sobą solidny ładunek ciekawego planowania. Zarządzanie wytrzymałością prowadzonych przez nas kolarzy choć nie jest złożone to jednak wymaga pomyślunku w używaniu kart oraz wykorzystywaniu pozycji na trasie. Dużo zależy owszem, od tego co dobierzemy na rękę, ale nie odczułem utraty kontroli nad partią nawet pomimo losowości.

Co bardzo mi się podoba to jednorazowość kart energii.

Szkoda, że ilustracje są jakie są.

Fajnie, że można pobrać sobie aplikację, jeszcze fajniej, że jest wariant Wielkiego Wyścigu wraz z dodatkowymi kartami ze specjalnymi zdolnościami do samodzielnego druku.

Całościowo Wielką Pętlę oceniam zdecydowanie pozytywnie. Mocna pozycja, myślę, że ma spore szanse sprawdzić się nawet w gronie graczy poszukujących ciężkich i trudnych planszówek – niech będę tu przykładem. Taka lekkostrawna, ale przy tym nie banalnie prosta rozgrywka zasługuje na dobre słowo pochwały.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Klimat i zarządzanie zasobami energii.

Najmniej lubię (słaba strona):
Szata graficzna. Mało negatywnej interakcji.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa FoxGames. Dzięki!