Sklepów pełna… Dolina Nilu…

Polskie wydanie Fertility ukazało się z logiem wydawnictwa Hobbity.eu na pudełku i nosi nazwę Dolina Nilu. To szybka, nieskomplikowana planszówka osadzona w klimatach starożytnego Egiptu.

Info:

Autor: Cyrille Leroy
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ~25-45 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Ogólnie wygląda to mniej więcej tak: w trakcie rozgrywki gracze wykładają na główną planszę żetony Doliny, by zdobywać zasoby, które posłużą za środek płatniczy za żetony Dzielnic oraz jako zaopatrzenie Sklepów.

A nieco precyzyjniej to jest tak: żetony Doliny składają się z dwóch części, każda odpowiada jakiemuś zasobowi dostępnemu w grze. Czasami są to dwa różne rodzaje, czasami w obu częściach jest ten sam. Gdy gracz dołoży element na planszę wygeneruje przynajmniej jeden zasób. I teraz: musi dopasować przynajmniej jeden z zasobów do tego samego już wyłożonego – wtedy zgarnia właśnie ten – jeden, jeżeli połączy jeden bok. Dwa, jeżeli dwa boki. Trzy, jeżeli wszystkie trzy. Dodatkowo może zrobić to samo z drugą częścią żetonu – jeżeli dopasuje, dostanie odpowiednią ilość drugiego zasobu. Są jeszcze dwie inne możliwości: gdy przykryjemy żetonem Doliny ilustrację zasobu znajdującą się na planszy – dostajemy ten zasób. A jeżeli przystawimy żeton do łąki z pszenicą zgarniamy pszenicę (to ciut inny rodzaj niż pięć pozostałych: Winogrona, Alabaster, Bydło, Kwiaty i Papirus, bo oznacza się go na planszy gracza – Metropolii. Ze względu na to, że nie jest używany do zaopatrywania Sklepów oraz oznacza się w ten sposób ile punktów przyniesie na koniec gry).

Dalej: gdy uda się nam otoczyć pojedyncze pole na planszy głównej, w momencie zamknięcia go z każdej ze stron (i tu pojawia się pewna nieścisłość, gdyż interpretacja może być różna jeżeli chodzi o otoczenie – tylko z czterech stron lub z czterech wraz z narożnikami) możemy wystawić swój monument na planszę lub zyskać jeden dowolny zasób ekstra. Wybór należy do gracza, warto jednak pamiętać, że posiadanie Monumentów na planszy może dać nam punkty, które nazywane są w grze Debenami.

Ok. Teraz Sklepy: startowe znajdują się na planszy Metropolii oraz kolejne na żetonach Dzielnic. Gracze będą mogli nabyć (czasami za zero, czasami za koszt opłacany w zasobach) Dzielnice i umieścić u siebie. Dzięki zasobom zgromadzonym w rundzie można wypełnić te Sklepy zgodnie z symbolami, by dobrać się do ich korzyści. Często są to Debeny, ale nie tylko. Bywa, że zyskamy symbol Bóstwa (im więcej różnych zgromadzimy, tym więcej Debenów na koniec partii za nie dostaniemy) albo trafi się nam mnożnik: np. jeden Deben za każdą sztukę Bydła, którą mamy.

Co ważne: zasoby nie przechodzą z rundy na rundę – to czego nie wydamy należy odrzucić.

Grę wygrywa osoba, która zgromadzi najwięcej Debenów.

Po więcej, pełne reguły, odsyłam do instrukcji.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Pierwsze wrażenie – ups, jak dużo się tu ‚dzieje’… ależ nieczytelnie, nic nie kumam… Na szczęście raz-dwa i po strachu. Jak już rozgryzłem reguły to bez trudu dałem sobie radę z rozróżnieniem co jest czym i gdzie się znajduje lub znaleźć powinno. I po krótkim czasie uznałem, że Dolina Nilu to całkiem ładna gra jest.

Jeżeli zaś chodzi o jakość to w pudle znalazłem sporo fajnych elementów, które nie tylko wyglądają dobrze, ale sprawiają również wrażenie bardzo trwałych. Na minus niestety kwestia rozwarstwiania się łączników do planszy głównej – już w drugiej czy trzeciej rozgrywce nieco mi się uszkodziły podczas wpychania i wyjmowania.

Całościowo więc: na plus.

Czas rozgrywki:
Przystępny, dość krótki. Gra się szybko, niedługo czekając na swój ruch. Dolina Nilu to lekka pozycja, której partyjka nie powinna zająć więcej niż jedną godzinkę. I to licząc z rozłożeniem i złożeniem.

Klimat:
Spoko z wyglądu, fajnie się układa i generuje zasoby, miło spędza czas, ale klimat znaleźć… cóż, ciężko. Trudno, przełknę, bo doświadczenia płynące z rozgrywek całkowicie ten brak równoważą.

Regrywalność:
Mechanika daje radę. Zmienność, choćby dzięki ułożeniu planszy głównej czy losowemu dobieraniu Dzielnic lub żetonów Doliny jest wystarczająca, by chciało mi się wracać tu na kolejne partie. Podoba mi się prosty system: połóż, zarób, kup, wykorzystaj, zdobądź punkty. I mimo, iż zróżnicowanie nie jest tu może super ogromne, a liczba wartych uwagi decyzji do podjęcia nie jest w rundzie zbyt duża to i tak gra się przyjemnie. Regrywalność jest ok.

Próg wejścia (przystępność):
Niziutki. Pozycja nada się już dla początkujących graczy. Nie widzę tu nic skomplikowanego, co mogłoby okazać się źródłem kłopotów lub przedłużającego się przyswajania reguł.

Negatywna interakcja:
Dwie kwestie: podbieranie komponentów oraz wystawianie żetonów na planszę główną. Ta druga opcja potrafi nieźle napsuć w rozgrywce – gdy upatrzymy sobie klawe miejsce, by wyciągnąć sporo potrzebnych zasobów, a tu pach, ktoś pakuje się tam chwilę wcześniej. Ta pierwsza zaś nie jest chyba aż tak odczuwalna, ale wciąż pozostawia troszkę przestrzeni na skubnięcie elementu, na który rywale mogą w danej chwili polować.

Losowość:
Nie przeszkadza w zabawie, choć żetonów jest sporo i bywa, że te, których akurat chcemy, pojawią się nieco później lub ktoś sprzątnie je nam sprzed nosa. Nie zmienia to jednak mojej opinii. Losowość nie rozregulowuje Doliny Nilu, sprawdza się prawidłowo.

Podsumowanie:

Przyznam, że oglądając grę na zdjęciach spodziewałem się nieco cięższej rozgrywki. Prędko okazało się jednak, że Dolina Nilu to planszówka lekka, o super prostych zasadach i przyjemnym, nieskomplikowanym przebiegu. I choć liczyłem na coś innego, nie jestem rozczarowany. Spodobało mi się, bo przystępne reguły i odpowiednia ilość decyzji dostarczają ciekawą porcję lekkostrawnej rozrywki. Najwięcej frajdy dało mi chyba planowanie związane z odpowiednim rozmieszczaniem żetonów Doliny – jak dołożyć, żeby zgarnąć dużo, jednocześnie minimalizując ilość wartościowych pozycji dla pozostałych graczy. Na tym poziomie jest cała masa fajnego kombinowania. Sporo mniej zaś znalazłem go na etapie wybierania Dzielnic czy zużycia zasobów. Wtedy również trzeba się chwilkę zastanowić, ale zdecydować się jest już znacznie łatwiej.

Mechanicznie planszówka zaspokaja moje potrzeby, od strony wykonania również. A że niewiele jest detali, na które mam ochotę narzekać – łączenie planszy głównej, trochę brak klimatu… no nie wiem, to raczej nieco na wyrost… – pozostaje mi już tylko podsumować, że pozycja to oczywiście porządna. I to porządna do tego stopnia, że chętnie zagram w nią ponownie, gdy nadarzy się ku temu dobra okazja. Świetna gra w swojej ‚kategorii wagowej’, świetna dla graczy początkujących, niezła dla zaawansowanych. Dobra robota!

Najbardziej lubię (mocna strona):
Kombinowanie z generowanie zasobów, gdy dokładamy żeton Doliny.

Najmniej lubię (słaba strona):
Problem z psującymi się łącznikami do planszy głównej, nieścisłość w instrukcji.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Hobbity.eu. Dzięki!