W wybornej oprawie… Core Space!

Nie ukrywam, że zainteresowałem się Core Space’m ze względu na przepięknie wykonane komponenty. Masa szczegółowych, klimatycznych fragmentów składa się we wspaniałe pole gry, otwarte do rozgrywania misji wypełnionych zażartymi walkami pomiędzy grupą Traders‚ów (Kupcy) a wyraźnie nieprzyjaznymi i niebezpiecznymi: the Purge. A to tylko powierzchowny skrót tego o czym gra traktuje, bo tło fabularne oraz mechanizmy rządzące w świecie tego figurkowego sci-fi oferuje znacznie, znacznie więcej.

Info:

Game Design: Colin Young
Od: Battle Systems Ltd

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Uh… kiedy sprawdziłem ile stron ma instrukcja, zmroziło mnie. Z zewnątrz wygląda trochę jak komiks i to nie taki wcale krótki. Od środka zaś to już solidny kawał zeszytu wypełniony tekstem i uzupełniony licznymi ilustracjami. To z jednej strony dobrze. Niejeden przykład na poparcie słów pomaga w przyswojeniu reguł. Z drugiej zaś, choć ostatecznie nie należą do wielce skomplikowanych to przebrnięcie przez nie, nie jest czymś co miałbym ochotę powtórzyć. Stanowczo zbyt dużo tu czytania… W praktyce rozgrywka okazała się znacznie łatwiejsza niż mi się wydawało. Gdy już wiedzieć co i jak to idzie sprawnie, szybko, bo podejmowane czynności są dość intuicyjne. Co nie zmienia faktu, że po różne informacje musiałem wracać do zeszytu z regułami niejednokrotnie – same ikonki okazały się niewystarczające.

No dobra, ale jak przebiega rozgrywka w Core Space? O co tu chodzi? Ano chodzi o to, że prowadzimy grupę, która wykonując różne akcje stara się spełnić cele określone w podejmowanej misji.

Jest sporo poruszania się (Move), sporo strzelania (Ranged Assault), walki w zwarciu (Close Assault), nie brakuje przeszukiwania (Search) – tak pomieszczeń jak i skrzynek. Do tych często używanych akcji dodano mnóstwo innych, takich jak np. nakłanianie (Persuade), przeładowywanie czy interakcję – która może być inna w zależności od granej misji. Jest też szereg tak zwanych Efortless Actions pozwalających na między innymi rzucanie przedmiotami, podnoszenie czegoś czy wymianę. W Core Space są również Skill‚e, czyli zdolności, które da się rozwijać – pozwalają one jednostkom na przekraczanie granic wytyczonych przez standardowe zasady gry.

Struktura rundy wygląda tak:
Faza Hostility, w której zwiększamy poziom wrogości złych – the Purge – określamy jak bardzo świadomi są naszej obecności – im wyższy poziom, tym gorzej.
Faza Trader – w niej działamy figurkami, używamy akcji itd.
Faza Purge – uruchamiamy jednostki Purge, zgodnie ze specjalnym schematem działania zobrazowanym w instrukcji – w skrócie chodzi o to, żeby wyrządzić szkodę graczom.
Faza NPC – jeżeli gramy z NPC’ami to w tym momencie będziemy sprawdzać jak się zachowają – może dołączą do naszej drużyny, a może zechcą nas zaatakować, może uciec w jakimś kierunku?
Na koniec: Assessment – zakończenie rundy, przygotowanie do kolejnej.

W Core Space dużo sprowadza się do likwidowania jednostek Purge, do szukania sprzętu, który ułatwi nam działania na planszy – np. wpływając na celność strzelania, czy zadawanie większych obrażeń, pozwala się wyleczyć, naładować magazynek. Jest też sporo turlania kostkami, są momenty, w których przydają się zdolności postaci, bywa, że sięga się po linijki przydatne podczas odmierzania odległości ruchu bądź zasięgu. Czasami trzeba dobrze przyjrzeć się sytuacji na planszy, by sprawdzić jak bardzo zasłonięta jest jakaś figurka, by ocenić LOS Line of Sight, czyli jej widoczność.

No i chyba warto pamiętać, że kampania wnosi całkiem sporo, w tym oczywiście pozwala na rozwijanie prowadzonych postaci. Ale to nie wszystko, bo w Sieci da się znaleźć odrębne misje do rozegrania! Co więcej system Core Space daje możliwość modyfikowania rozgrywki pod kątem stylu gry – czy to wprowadzając osoby odpowiedzialnej za uzupełnienie gry o tło fabularne, czy to decydując się na granie w kooperacji bądź nie.

Ode mnie w tej sekcji tyle, po więcej odsyłam oczywiście do instrukcji.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
To jest tak: po odpowiednim połączeniu komponentów, po stworzeniu miejsca do gry, zmontowaniu ścian wraz z przejściami i wyłożenie tego na ślicznej macie, po dodaniu stolików, krzeseł, skrzyń, zapakowaniu ich przedmiotami, złożeniu drużyn… uzyskujemy kompozycję kipiącą klimatem i urzekające pod wieloma względami. Core Space, i to już w wersji podstawowej, może się podobać, a przecież grę spokojnie da się rozbudować o dodatki, nie tylko z figurkami, ale również z kolejnymi elementami terenu.

Z drugiej strony na wyraźny minus zaliczam problemy z łączeniem elementów – i nie jestem pewien czy to tylko kwestia pojedynczego egzemplarza, który wpadł mi w ręce (choć kto wie, może to moja wina i nie umiałem prawidłowo tego poskładać). Głównie przy doczepianiu stolików czy banerów reklamowych na ścianach – musiałem sporo podocinać nożykiem, by móc prawidłowo je złożyć. Kiepsko.

To jednak tylko mała zadra, bo patrząc na Core Space jako całość – łał, coś wspaniałego. I co z tego, że nie zawsze wygodnie odmierza się odległości, że czasami można nie zauważyć jakiejś skrzynki ukrytej za rogiem itp. Koniec końców gra prezentuje się bajecznie i tyle.

Aha – warto pamiętać, że podczas montowania niektórych komponentów przydatny może okazać się klej.

Czas rozgrywki:
Zależy od wielu czynników, trudno określić. Ale to co na pewno jest istotne to kwestia przygotowania rozgrywki. Pochłania mnóstwo czasu, szczególnie za pierwszym razem… Połapać się w schemacie i komponentach uh, ciężka sprawa. Jest przy tym sporo skakania po stronach (później porobiłem dla ułatwienia zakładki) celem zlokalizowania potrzebnego info o tym co jest czym oraz co gdzie wsadzić.

Klimat:
Super hiper. Wygląd to jedno, mechanika drugie – oba sprawdzają się świetnie.

Regrywalność:
Podstawowa misja do rozgrywania odrębnie może się po pewnym czasie nieco znudzić, ale na szczęście jest kampania oraz możliwość pogrania w dodatkowe scenariusze zamieszczone w Sieci. Są też dodatki, więc w razie potrzeby jest po co sięgnąć.

Próg wejścia (przystępność):
Troszkę zasad jest, ich wyjaśnianie chwilę zajmuje. Nie bez powodu mamy tak grubą instrukcję – przeglądałem ją nieraz, by poczuć się wystarczająco pewnie podczas rozgrywania partii. Fajnie, że na końcu zeszytu znalazło się miejsce na skrót – baaardzo mi się przydał. O konieczności wracania po opisy zdolności już pisałem. Całościowo próg wejścia oceniam na średni – może nie ze względu na poziom skomplikowania, a raczej z uwagi na ilość reguł i rozwlekłą instrukcję.

Negatywna interakcja:
Zależy od tego jak zechcemy grać. Można się swobodnie atakować, ale nie jest to konieczne.

Losowość:
Turlania kostką kapkę jest co jak najbardziej wpływa na wynik końcowy. Z tasowanej talii dobiera się wydarzenia. Losowo przygotowuje się zawartości skrzynek. Nie wszystko da się przewidzieć – co po trosze wychodzi grze na dobre, po trosze nie. Sytuacje skrajne czasami się zdarzały, ale cóż, taki to już charakter rozgrywki.

Podsumowanie:

Nieprzekombinowany figurkowy skirmish w wybornej oprawie – oto Core Space. Nie specjalizuję się w grach tego typu, zdecydowana większość systemów dostępna obecnie na rynku jest mi obca. Nie sięgałem, bo albo wydawały mi się zbyt trudne, albo potencjalnie za drogie. Dużą przeszkodą było nierzadko także to, że do malowania figurek nie mam ręki, a tytuł zyskuje, i to bardzo właśnie wtedy, gdy całość jest pomalowana i udekorowana bajeranckimi fragmentami terenu. Core Space świetnie rozwiązuje większość moich ‚nie’. Celnie eliminuje kwestie malowania i planszy. Chwila zaangażowania z instrukcją w ręku i choć do ideału trochę jej brakuje to ostatecznie udało się przeskoczyć próg wejścia i pojąć reguły. I choć koszt rozszerzeń nie jest wcale niski to myślę, że podstawka w zupełności wystarczy na wiele godzin dobrej zabawy. Jest kampania, jest odrębna misja, którą można traktować jak treningową, są scenariusze dostępne on-line. To dużo, dla niejednego powinno wystarczyć, by zostawić portfel w kieszeni i nie wydawać na rozszerzenia.

Jestem zdania, że Core Space to gra świetnie nadająca się do wprowadzenia w świat tytułów opartych na odmierzaniu odległości i przesuwaniu figurek. Mechanicznie choć z początku może wydawać się zawiła ostatecznie taka nie jest. Czynności wykonywane w trakcie partii są intuicyjne, nawet schemat poruszania the Purge czy NPC‚ów wchodzi w krew bardzo szybko. To wielka zaleta tytułu, szkoda tylko, że delikatnie pogrzebana pod grubym zeszytem zasad.

Bardzo podoba mi się też zastosowanie materiałów, które można wyczyścić z oznaczeń – jeżeli użyjemy odpowiednich mazaków. Fajnie, bo dzięki temu w łatwy sposób da się śledzić rozwój postaci. Co więcej – piny, czyli te wczepiane plastikowe elementy używane między innymi na planszach postaci też sporo ułatwiają – np. kontrolę nad stanem życia jednostki czy posiadaną amunicją. Ekstra jest slot na przedmioty, który nie dość że pozwala je przyporządkować do postaci, jednocześnie określa jak wiele uniesie. Jeżeli coś się nam nie mieści to znaczy, że nie damy rady tego dźwigać. Do klawych rzeczy nie sposób nie zaliczyć wspomnianych już skrzyneczek, w które pakujemy item‚y. Super, że podczas przeszukiwania faktycznie musimy je podnieść, otworzyć i wygrzebać zawartość. Ciut mniej zaś, że wkładanie do nich czegoś tak by nie wiedzieć co to (gdy przygotowujemy partię) jest niewygodne. Ale to marginalny minus.

Warto wspomnieć oczywiście o klimacie generowanym nie tylko dzięki oprawie wizualnej. Bo system gry otwiera przestrzeń do bardzo ciekawych zagrań. Wyskoczyć zza rogu, rzucić granat, podbiec jeszcze kawałek i schować się za zasłoną? Spoko. Złapać figurkę za fraki i wyciągnąć z pokoju? A proszę. Może lepiej obrobić kogoś zamiast uleczyć? No problem. Możliwości jest wiele.

Dalej – NPC. Ich zachowania to świetna część zabawy. Po pierwsze – kostka, którą turlamy nierzadko określa w którą stronę się poruszają. Nie są statyczni elementem krajobrazu, mogą wędrować po planszy. Niby drobiazg, a działa nieźle. Po drugie – to jak postępują. Że mogą zamienić się w członka the Purge, zaatakować czy spróbować się z nami czymś wymienić lub nawet dołączyć do team‚u – super. A przy tym zasady operowania nimi są proste do wykonania.

A Warianty rozgrywki? Granie w kooperacji lub rywalizacja przeciwko sobie. Albo prowadzenie narracji, by dodać grze jeszcze więcej klimatu. Tego typu detali nie brakuje. Core Space to bardzo rozbudowany system – skonstruowany starannie i z pomysłem.

Finalnie więc – bardzo dobra gra. Nie bez wad, bo kwestie reguł, progu wejścia, wycinania komponentów czy przygotowania rozgrywki to przecież aspekty bez wątpienia ważne. Jednak ostatecznie tytuł okazał się solidny i interesujący. Brawo.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Wykonanie. Możliwość rozwijania podstawki o dodatkowe elementy.

Najmniej lubię (słaba strona):
Długa instrukcja, długie przygotowanie rozgrywki.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości Battle Systems Ltd. Thanks!