I ten minerał dla mnie, tamten też… recenzja gry Minerały!

W pewnym momencie wydawało mi się bardzo mało prawdopodobne, że ta gra w ogóle doczeka się oficjalnego wydania. Na szczęście IUVI Games spisało się świetnie i Minerały trafiły w końcu na rynek. Udało się w nie trochę pograć, w związku z czym spisuję co o tym dziele myślę.

Info:

Autor: Magdalena Śliwińska
Polski wydawca: IUVI Games
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: ~30-45 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Reguły są bardzo proste. Na przygotowanej z kolorowych elementów przestrzeni wykładamy pionki – przyssawki. Startujemy z białych wollastonitów – każdy z graczy będzie wybierał początkową pozycję dla swojego sąsiada. Później wygląda to tak, że w swojej turze musimy wykonać ruch zależny od minerału na którym się znajdujemy. Będzie to przestawienie o jedno, dwa, trzy, cztery lub pięć elementów w linii prostej. Podnosimy przyssawką element, zabieramy go do swoich zasobów, po czym przestawiamy pionek o odpowiednią liczbę kroków. Co ważne, podczas rozgrywki mamy do dyspozycji również różne narzędzia, które mogą na ten ruch wpływać np. pozwalając na wykonanie skrętu.

Jednak nie zawsze możemy zachować pobierany minerał. Może zdarzyć się, że będziemy musieli odrzucić go do worka i przestawić swój pionek na inny dostępny wollastonit. Dzieje się to w chwili, gdy nie jesteśmy w stanie wykonać prawidłowego ruchu. Czyli jakiego? Ano takiego co to pozwoli zakończyć ruch na innym, niezajętym przez nikogo minerale, przy czym należy również pamiętać o zasadach dotyczących przechodzenia przez kafle – przeskakujemy maksymalnie pojedyncze dziury, pionków graczy możemy hopsnąć więcej niż jeden naraz.

Zatem łatwizna, ruszamy się i zbieramy elementy, które w swojej turze możemy również odrzucić w zamian za wypełnienie karty Kolekcji. Owe karty dają nam na koniec partii punkty zwycięstwa.

Narzędzi mamy pięć kafli, ale z każdej strony jest inny efekt. Powiązane są z minerałami i aby jakiegoś użyć należy wcześniej posiadać dany minerał i go ‚wydać’. Można skorzystać z jednego narzędzia na turę.

I jeszcze jedna kwestia – odcinanie fragmentów. Jeżeli swoim ruchem odłączymy od reszty minerałów obszar o minimum jednym minerale to w nagrodę możemy zabrać z takiej ‚wysepki’, jeżeli nie ma na niej żadnego innego pionka, kafelek o najmniejszej wartości. Resztę zaś wrzucimy do worka.

Ode mnie tyle, po komplet reguł odsyłam oczywiście do instrukcji.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Piękne. Minerały z pewnością mogą się podobać. Gra jest estetyczna, czytelna, w jasnych, przyjemnych dla oka barwach. Jej abstrakcyjny wygląd pasuje do modelu rozgrywki. I choć pewno na pierwszy rzut oka nie wyróżniają się niczym wyjątkowym to na wielki plus zaliczam pionki z przyssawkami – łał, świetna rzecz! Znacznie ułatwiają podnoszenie minerałów i zachowanie porządku wśród pozostałych wyłożonych kafli. Taki drobiazg, a jaki fajny.

I choć jakościowo też jest nieźle, to nie podoba mi się, że minerały dość łatwo się rysują. O ile z początku prezentują się bardzo dobrze o tyle wystarczy trochę nimi pomieszać w załączonym do pudła woreczku czy na przykład parę razy upuścić, by wyraźnie nadszarpnąć ich urodę.

Czas rozgrywki:
Rozgrywka jest dynamiczna, swoje tury rozgrywamy szybko, nawet jeżeli zdecydować się na liczenie i planowanie ruchów do przodu. Gra śmiga sprawnie. Partie mi się nie dłużyły i były raczej krótkie – a mogą być nawet bardzo krótkie, gdy zdecydujemy się na oddzielanie od siebie dużych zbiorowisk minerałów, usuwając tym sposobem sporą ich część do worka.

Klimat:
Nie czuję.

Regrywalność:
Cieszy, że pole gry jest zmienne, bo całość układamy według własnego uznania, dzięki czemu mamy sporo klawego, świeżego kombinowania co partię. Fajnie, też że możemy zmieniać zestaw dostępnych Narzędzi – ich efekty są często bardzo przydatne i mocno wpływają na grę. No i losowość w układzie kart w talii Kolekcji też swoje wnosi, chociaż akurat ten element zabawy niezbyt mi się podoba. Regrywalność: na plus.

Próg wejścia (przystępność):
Niski. Szybciutko pojąłem o co chodzi. Nie mam też problemów podczas wyjaśniania reguł innych graczom.

Negatywna interakcja:
Da się przeszkadzać, ale nie jest to proste. Można utrudniać innym wykonywanie ruchów, można komplikować odcinanie, można starać się ubiec w polowaniu na bardziej wartościowe minerały. Nawet Narzędzia pozwalają na kapkę negatywnej interakcji, choćby dzięki wymianie z przeciwnikiem zebranych już kafelków. Interakcja jest ok, myślę, że na wystarczającym poziomie jak na tytuł tej ‚wagi’.

Losowość:
Z jednej strony jestem na tak, bo ma wpływ na to jak będzie wyglądała przygotowana do gry układanka minerałów, a z drugiej jestem trochę na nie, gdyż nie podobają mi się, jak wcześniej wspomniałem, losowo dobierane karty Kolekcji. Dlaczego? Bo mimo iż odkryte są aż cztery, to czasami albo ciężko je wypełnić i blokują na długo możliwość zdobywania punktów tą metodą, albo podejdą komuś w odpowiednim momencie, gdy innym trafią się np. nieco gorsze. No i są ogólnodostępne dla wszystkich, nie mamy indywidualnych celów do spełnienia.

Podsumowanie:

Ciekawa mechanika zamknięta w ślicznej oprawie i z bajeranckimi przyssawkami (ich używanie to czysta przyjemność) przypadła mi do gustu. Minerały mają w sobie to ‚coś’. Są solidną pozycją opartą na prostych regułach pozwalających szybko i bez trudu zasiąść do zbierania kolorowych kafli – czyli zajęcia wciągającego, które ma spore szanse spodobać się nie tylko graczom początkującym bądź gustującym w tytułach lekkich i familijnych, ale również tym zaawansowanym co to lubują się w cięższych, złożonych planszówkach. I choć Minerały charakteryzują się niskim skomplikowaniem, oferują klawą głębię rozgrywki. Jest tu nad czym główkować i jest przy tym sporo frajdy. Nie dzieje się co prawda nic nadzwyczajnego, ot głównie mnóstwo przestawiania pionków i zbierania kafelków, a jednak ostatecznie satysfakcja z rywalizacji w poszukiwaniu opłacalnych ruchów jest, i to całkiem duża.

Natomiast jeżeli miałbym na coś ponarzekać, proszę bardzo – opisana już kwestia losowości w Kolekcjach oraz hm… może interakcja, która w pierwszej chwili nie wydaje się taka oczywista. Nie zdziwiłaby mnie opinia, że w Minerałach jej brakuje. Nie jest łatwo przeszkodzić przeciwnikowi w realizacji jego planów. Sprowadza się to prędzej do dobrego planowania i egzekucji naszych postanowień w taki sposób, by dotrzeć gdzieś szybciej niż inni, usunąć jakieś minerały, by np. utrudnić poruszanie się czy szybciej zebrać odpowiedni zestaw kafelków. Z drugiej strony łatwo wpaść w pułapkę ‚grania samemu ze sobą’, ignorowania rywali – szczególnie, gdy siadamy do zabawy w mniejszym gronie, na przykład we dwie osoby. Wtedy nasze pionki łatwo oddalić jeden od drugiej i skupić się na zbieraniu tylko w ‚swoich’ strefach. Ok, tak też można w Minerały grać i nieźle się bawić. Ale czuję, że jednak ciekawiej robi jest gdy choć trochę próbujemy sobie dokuczać.

Tak czy inaczej Minerały to tytuł w mojej ocenie zasługujący na miano bardzo dobrego. Przy czym liczę na jakieś rozszerzenia, bo system ma moc, by je uciągnąć, co pewnie pozytywnie wpłynęłoby na regrywalność gry. Odświeży grę odrobinę i przedłuży życie. Kończąc już: brawo, świetna, solidna pozycja.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Proste zasady, ciekawe kombinowanie z ruszaniem się i pobieraniem minerałów.

Najmniej lubię (słaba strona):
Karty kolekcji.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa IUVI Games. Dzięki!