Portale, mnóstwo portali… o grze Via Magica!

Info:

Autor: Paolo Mori
Liczba graczy: 2-6
Czas gry: ~15-30 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Via Magica to zabawa w otwieranie portali. Odzwierciedlone na kartach otwierane są za pomocą tzw. kryształów, które układa się na wyznaczonych polach. Gdy zapełnimy wszystkie uruchomimy efekt danej karty. Rozgrywka kończy się po turze w której, gracz otworzy siódmy. Dodatkowo w trakcie partii można zgarnąć nagrody spełniając określone cele – związane z kolorami portali lub ich kategoriami.

W trakcie tury jeden z grających będzie dobierał żetony (Animus Tokens) z woreczka – to one określają na jakie pole można położyć kryształ. Mamy tu dwadzieścia trzy tokeny podzielone na siedem różnych typów, przy czym jeden z nich to joker – podział jest nierówny, bo jednych mamy sześć, innych pięć, cztery, trzy, dwa, dwa i jeden. Ważne: gdy dociągnięty zostanie wspomniany joker, czyli żeton z gwiazdą, wszystkie wyjęte elementy trafiają z powrotem do środka, a worek wędruje do kolejnego gracza. W ten sposób resetujemy pulę i znowu dobieramy ze wszystkich Animus’ów.
Efekty portali są różne. Będą to na przykład: dodatkowe punkty za każdy otwarty wskazany typ portalu, za każde pole na kryształ wskazanego typu. Albo stałe: że jakiś Animus staje się dla nas jokerem. Bądź jednorazowe: natychmiastowe otwarcie dodatkowego portalu, zdobycie kolejnych kryształów, bo w puli mamy do użycia tylko siedem i gdy zabraknie wolnych to możemy jedynie przesuwać te już położone na portalu.
I tak to się kręci – dobieramy żetony, staramy się zakryć pola na kartach, by odpalać portale, a na koniec zgarnąć jak najwięcej punktów.
To mniej więcej tyle jeżeli chodzi o zasady. Po pełne zapraszam oczywiście do instrukcji.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Oprawa graficzna – miodzio. Coś pięknego. Obrazki na kartach są przepiękne, cieszy przydatny woreczek i duże, wygodne do dobierania oraz trzymania żetony Animus’ów. Niewielkie pudełko pasuje do zawartości, a kryształy są spoko.

Czas rozgrywki:
Krótki. Gra śmiga gładko, szybko i nie zgrzyta. Nawet jeżeli przyjdzie nam pozamykać w swoim ruchu portale i uruchomić efekty to nie zabiera to wiele czasu. Poza tym układanie kryształów na kartach często odbywa się symultanicznie, na czym oczywiście zyskuje dynamika rozgrywki.

Klimat:
No… nie jest najgorzej, ale szału też nie ma. Całość klawo się zgrywa i układanie 'kamyczków' na kolorowych portalach daje radę. Temat nie wydaje się doklejony na siłę, mi się podoba.

Regrywalność:
Ok, to mała gra, która w swoich niewielkich ramach zamknęła niezłe pokłady regrywalności. Zróżnicowanie elementów nie jest może wyjątkowo wielkie, ale w zupełności wystarcza, przy prostej i losowej mechanice, fajnie się bawić na przestrzeni niejednej partii.

Próg wejścia (przystępność):
Niziutki. Nie widzę przeszkód, by do zabawy usiadły osoby początkujące, a być może również nawet małe dzieci.

Negatywna interakcja:
Zabieranie kart portali i rywalizacja o karty z celami (i wyścig o realizację celów jest tu ciut bardziej napięty). Nie jest co prawda negatywnie, bo to po prostu kwestia bycia pierwszym, by zwinąć coś dla siebie, ale myślę, że wystarczy.

Losowość:
Spora – zarówno w dostępnych do pobrania portalach jak i w żetonach wyciąganych z woreczka. Ma bardzo duży wpływ na grę, co może momentami frustrować. Ale gdy odpowiednio się nastawić (oraz biorąc pod uwagę 'ciężar' tytułu, czy krótki czas rozgrywki) można Via Magica’e niemało wybaczyć. Cieszy też trochę, że efekty kart pozwalają walczyć nieco z losowością szalejącą w woreczku.

Podsumowanie:

Fajna, mała, szybka, prosta. No i śliczna. Prześliczna. System dobierania i wypełniania pól w portalach to przystępne mechanizmy, otwierające drzwi do przyjemnej rozgrywki. Symultaniczne rundy pozwalają na sprawną i nienudną zabawę zajmującą pewnie coś około kilkunastu, może dwudziestu paru minut. W sam raz na wolną chwilkę czy wypełnienie czasu pomiędzy większymi tytułami.

Uważam, że w swojej 'kategorii wagowej' i grupie docelowej Via Magica sprawdzi się świetnie. Lekkostrawna karcianeczka w ładnym wydaniu, w sam raz by zabrać ją gdzieś ze sobą i pograć przy odpowiedniej okazji.

Poza tym, z punktu widzenia gracza zaawansowanego, też można znaleźć tu coś dla siebie. Pewnie nie na dłuższą metę, chyba że z dużymi przerwami, ale jednak. Wyścig o to kto pierwszy dobije do siedmiu otwartych bram choć nieskomplikowany, może być wystarczająco ciekawy, by sobie w niego pyknąć. Fajnie kombinuje się z poszukiwaniem balansu pomiędzy tym, które z kart chcemy zebrać (dla punktów czy efektów), a tym czy uda się nam w ogóle to zrobić zanim gra dobiegnie końca. Oczywiście jest też losowość, która może nam pokrzyżować szyki, ale wydaje mi się, że najlepiej skupić się po prostu na tym co w danej chwili mamy dostępne, wykorzystać na tyle ile się da. Najzwyczajniej w świecie po prostu pograć na luzie i cieszyć się odpalaniem efektów wraz z próbowaniem kompletowania zestawów, które dadzą nam więcej punktów niż pozostałym. Gdy nieco odpuścić kontrolę i dać się ponieść zabawie, Via Magica zaczyna, w pewnym sensie, odrobinkę sama przejmować inicjatywę – a nam pozostaje płynąć z nurtem – bo to czy uda się otworzyć portal nierzadko wymyka się z rąk, a my możemy tylko czekać.

Spoko gra ta Via Magica. Rewelacyjną jej nie nazwę, ale myślę, że może się podobać – i podejrzewam, że spodoba sporej grupie graczy. Głównie tym szukających lżejszych, niezłożonych tytułów.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Wykonanie. Proste, ale fajne zależności między kartami.

Najmniej lubię (słaba strona):
Za prosta na dłuższą metę, mogę pograć ale stosując długie przerwy.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Hurrican. Thanks!