A ten tu kawałek terytorium, o tutaj, będzie mój… o grze Pionierzy

Info:

Autorzy: Steven Aramini, Paul Kluka, Danny Devine
Polski wydawca: Lucky Duck Games
Liczba graczy: 1-2
Czas gry: ~15-20 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Dwuosobówka (z wariantem solo) rozgrywana z użyciem jedynie osiemnastu kart. Wcielamy się w tytułowych pionierów, którzy zagarniają różne terytoria i starają się wypełnić zadania. Tych drugich wykorzystujemy w rozgrywce trzy – po jednej stronie kart są cele, po drugiej terytoria. Po wybraniu tych trzech kart pozostałe piętnaście układamy na kształt okręgu. Z tego miejsca gracze będą je dobierać i układać w swojej strefie gry.

Aktywny gracz może dobrać pierwszą dostępną dla niego kartę lub dowolną kolejną, licząc zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Wszystkie pominięte przypadają rywalowi. Dobraną kartę/karty układa się zgodnie z konkretnymi regułami, czyli w pionie (lub obróconą o 180 stopni) i to tak, by sąsiadowała krawędzią przynajmniej jednego terytorium do wyłożonej już wcześniej karty. Można również przykrywać wystawione wcześniej terytoria – jedno, dwa, trzy, cztery, a nawet całą pojedynczą kartę. Nie dokładamy tak, by karty stykały się narożnikami lub by leżały poziomo. Nie wsuwamy kart pod już leżącą kartę/karty.

Na koniec gry, czyli po użyciu wszystkich kart przechodzimy do podliczenia punktów. Zgarniamy je zgodnie z wytycznymi z zadań oraz za każdy typ terytorium – sprawdzamy tylko największe ułożone grupy z każdego rodzaju.

To mniej więcej tyle. Po komplet zasad odsyłam oczywiście do instrukcji.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Nic nadzwyczajnego – ot trochę kart, małe instrukcje, bloczek do liczenia punktów oraz małe pudełko. Ilustracje niestety mi się nie podobają, ale przynajmniej całość jest czytelna, przejrzysta.

Czas rozgrywki:
Gra się bardzo szybko i dynamicznie. Kilkanaście minut to raczej maksymalny potrzebny czas na jedną rozgrywkę – wahania w stronę dwudziestu paru powinny trafiać się raczej wyjątkowo rzadko.

Klimat:
Nie czuję go wcale.

Regrywalność:
Sporo zadań i możliwości układania. Interakcja między graczami, zmienny układ kart 'na okręgu' zwiastują dużo fajnej regrywalności. Mnie jednak Pionierzy nie przekonują, więc te wszystkie elementy to zbyt mało, by chciało mi się wracać do gry.

Próg wejścia (przystępność):
Niziutki. Reguły są bardzo proste. Drobne wątpliwości mogą rodzić opisy niektórych zadań, ale to drobnostka..

Negatywna interakcja:
Z tym jakie karty wziąć (i czy przeskakiwać, by zostawić coś dla przeciwnika) można odrobinę kombinować, ale trudno nazwać to faktycznie negatywną interakcją.

Losowość:
W przygotowaniu rozgrywki – nie przeszkadza w zabawie. Jest ok.

Podsumowanie:

Nie przekonałem się do Pionierów. Próbowałem, ale nic z tego. Za mało tu kart, za mało układania, za mało emocji. Rozgrywki kończą się często ekspresowo szybko, a w ich trakcie zamiast cieszyć się budowaniem i osiąganiem celów wyznaczonych przez ciekawe zadania, czułem niedosyt po szybko urwanej zabawy. Złożenie obszaru z mniej niż dziesięciu elementów to… cóż, mało kuszące zajęcie.

Po głębszym namyśle wydaje mi się, że tytuł zalicza skuchę głównie z uwagi na zbyt skromną zawartość opakowania. Pewno gdyby podwoić lub potroić karciane zasoby układane w okrąg, znalazłbym tu więcej przyjemności. Bo system poszerzania terytoriów połączony z udanie zaprojektowanymi zadaniami (to chyba najmocniejszy atut Pionierów) może się podobać. Ma potencjał. Rozwiązanie z przeskakiwaniem kart też jest niczego sobie, szkoda tylko, że w pojedynczej partii nie ma czasu się nim nacieszyć. To po prostu za mało grania w tym całkiem klawo skonstruowanym środowisku.

Ostatecznie moje chęci co do smakowania Pionierów topniały z gry na grę… by w końcu zdecydować, że już dość, już wystarczy. To tytuł nie dla mnie. Szkoda.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Spoko zadania. Fajny system pobierania kart.

Najmniej lubię (słaba strona):
Za mało układania, za szybko się kończy.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Lucky Duck Games. Dzięki!