Maybe… Seasons?

Więcej zdjęć? Dodatkowy wpis znajdziesz tu: Look inside! – Seasons.

Lato, wiosna, zima, jesień. 4 Pory Roku. Seasons. Dlaczego grę uważam za świetną? Kilka linijek poniżej powinno przekonać i Was.

Niniejsze bazgroły poparte są kilkunastoma solidnymi godzinami rozgrywki w wersji podstawowej. Próbowałem różnych kombinacji co do ilości graczy, jednakże najczęściej zdarza mi się konkurować w układzie – jeden na jednego. Ostatnia gra jaką popełniłem właśnie w tym wariancie skończyła się sromotną klęską w postaci różnicy ~70 punktów. Mimo to nadal sądzę, że mogę się trochę powymądrzać.

Garść faktów:

Autor: Régis Bonnessée
Polski wydawca: Rebel
Data wydania: 2012
Liczba graczy: (wersja podstawowa) od 2 do 4
Czas gry: 60 minut

How to play:

Mechanizm Seasons skupia się wokół budowania układów kart, zarządzaniu surowcami i rzucaniem specjalnymi, kośćmi. Im lepiej skonstruowany układ i dobrane zasoby, tym w teorii, więcej punktów.

Zatem w pierwszej kolejności gracze muszą wybrać zestawy kart na bazie których powstanie oś późniejszej rozgrywki. Następnie przystąpią do faz, gdzie rzucać będą na zmianę kośćmi i wybierać z nich te, które uznają za przydatne. Kości zaś generują różne akcje, takie jak na przykład przychód surowców czy otwarcie nowego miejsca na kartę. W trakcie rozgrywki, krok po kroku, każdy z graczy będzie miał możliwość dobierania i zagrywania kart, sprzedawania surowców i używania akcji specjalnych z kart i planszy gracza. W efekcie wygrywa ten, który zbierze najwięcej punktów.

Fala krytyki:

Szachista

Jednym z ważniejszych etapów w grze jest moment na samym początku, gdy gracze wybierają karty, które w teorii później stanowić będą o sile ich maszyny punktującej. Wydawać by się mogło, że większość zawodników poświęci na to zadanie dość dużo czasu. Trzeba przecież dokładnie przeczytać co napisane jest na kartonikach i choć w minimalnym stopniu zaplanować jak tym razem nie skończyć na ostatnim miejscu. Nic bardziej mylnego. Z mojego doświadczenia wynika, iż zdecydowana większość graczy mruczy pod nosem coś o „żółwiu” i „idę zrobić herbatę jeśli to ma tyle trwać”, kiedy turlamy razem. I niestety muszą czekać. Ja taktykę (co?) traktuję bardzo poważnie i muszę przemyśleć swoje akcje. Czy ten etap gry może się dłużyć? Dla tych, którzy myślą szybko… chyba tak.

Moje karty!

Z kartami w Seasons związane są dwie sprawy. Jedną z nich jest ich dobór. W związku z tym, iż dość często wystawiasz jakieś na stół w pewnym momencie zapewne Ci ich zabraknie. Co możesz wtedy zrobić? Jeśli dopisało Ci szczęście i Twój plan przewidywał wyłożenie wcześniej karty, która pozwala na dobieranie – good for you. Załóżmy jednak, że nie. Zatem wtedy zaczynasz liczyć na szczęście po raz kolejny i czekasz, aż na kostce wypadnie akcja dociągania. Wypadła? Z dużym prawdopodobieństwem możesz założyć, że ktoś inny ją zabierze. Gra rozbudza chęć posiadania i używania wielu kart, by zaraz potem udowodnić Ci, że nie możesz ich mieć. A w związku z tym, że bardzo chce się zagrywać kartoników więcej i więcej rozbudza to również potrzebę przeprowadzenia kolejnej rozgrywki, i kolejnej, i kolejnej…

Doświadczenie przychodzi z wiekiem

Seasons to jedna z tych gier, w których wyraźnie widać kto usiadł do niej po raz pierwszy, a kto sto pierwszy. Znajomość kart i synergii, wiedza „co i jak i kiedy” dają znaczną przewagę. I tak na przykład część kart dopiero po dłuższym namyśle zaczyna pasować do układanki. Niektóre wydają się całkowicie nieprzydatne, by w rękach doświadczonego gracza okazały się monstrualnie silne. Zestawienie układów na odpowiedni moment gry nie jest proste, a piekielnie ważne. Aczkolwiek zauważyłem prawidłowość, że powyższa zasada nie zawsze musi działać. I tak na przykład, kiedy gram ja, nie działa prawie wcale. Może to tylko ja nie potrafię grać, a może mam pecha. Mówię wtedy o szczęściu początkującego, a wszyscy przy stole zaczynają chichotać.

Najprawdziwsza prawda:

1 vs 1

Jestem wielkim fanem grania w parach. Swego czasu kupowałem jedynie gry, które działają dobrze właśnie w zestawieniu jeden na jeden. I w tymże Seasons sprawdza się znakomicie – jest szybkie, płynne i bardzo przyjemne. Nie czekam długo na swoją kolejkę, co chwila rzucam kostkami i nie muszę kontrolować zbyt wielu kart u przeciwników. Czysta przyjemność. Tona frajdy. Taka sytuacja.

Interakcja

Zbudowana jest bardziej niż prawidłowo. Na początku częściowa kontrola układu przeciwnika, mechanizmy punktowania i akcje z kart oraz zabieranie kostek świetnie pasuje do średniego poziomu interakcji. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że gracz przeszkadzać może raczej nieznacznie. Jednak po dłuższym zastanowieniu rodzi się pytanie – co jeszcze chciałbym zepsuć? Dzięki akcjom mamy szansę skasować niektóre karty, odebrać punkty i wpłynąć na akcje przeciwnika. Mało? Żebym przegrał, wystarczy.

Wyciśnij mnie

Mogłoby się wydawać, że Seasons w pewnym sensie zmusza do wyłożenia wszystkich kart na stół bez specjalnego przemyślenia i rachunków. To nie jest prawda. Z otrzymanego pakietu kartoników i ciężarówki losowych surowców na kostkach trzeba zrobić „coś”. I to coś zrobić się da – konstrukcję z teoretycznie losowych składników, które w ogólnym rozrachunku wcale jak zlepek „niczego” nie wyglądają. Z niewielkiej ilości zasobów można zbudować tu naprawdę wiele. Na kostkach akcji nie brakuje, a karty dobrze działają w wielu układach. Wystarczy odrobina logicznego myślenia i szczypta przewidywania przyszłości. A na końcu, gdy już wyciśniesz ze swojej „ręki” ostatnie soki i znajdziesz ciekawe combosy to satysfakcja z wygranej – gwarantowana.

Design

Preferencje wizualne to kwestia indywidualna. Można znać się na kolorach, a można być daltonistą i myśleć, że się na nich zna. Wcale nie uważam, że Seasons powinno podobać się każdemu. Myślę tylko, że można nie zdawać sobie sprawy, że wyglądają świetnie. W mojej opinii grafiki są piękne, a wykonanie dokładne i czytelne. Kości oceniam na bardzo dobre, rzucałem nimi kilka razy i wciąż mają się nieźle!

Poproszę o czas

Nie sprawdzałem jak długo zajmuje mi gra w Seasons. Wydaje mi się, że dopóki dobrze się bawię, nie ma potrzeby sprawdzania ile zajmuje mi to czasu. I niech będzie to wyznacznikiem czasu rozgrywki i w tym przypadku. Spędziłem mnóstwo przyjemnych chwil na przestrzeni kolorowych Pór Roku i uważam, że czas jest optymalny.

Finał:

Mix kart i kości przyciąga do Seasons jak chyba nigdzie indziej. Radość z turlania i zabawa kartami jest ogromna. Zasad nie zaliczę do skomplikowanych, więc nie zaprzątają nam specjalnie umysłu w trakcie rozgrywki. W związku z powyższym gra świetnie nadaje się zarówno dla początkujących jak i bardziej wtajemniczonych. Tym, którym przypadnie do gustu nie pozwoli odejść od stołu przez długi czas. A gdyby jednak zaczęła nudzić, zawsze można sięgnąć po dodatki. Ostatecznie podtrzymuję, iż jest świetna i zasługuje na bardzo wysokie noty.

Szybkie dwa:

Czy moja dziewczyna lubi Seasons?

Owszem. Sprawia jej ogromną radość. Jedna z najczęściej trafiających na blat, kiedy mamy wolne popołudnie. Na pytanie: co najbardziej lubisz w Seasons kocie? odpowiedziała: to, że tak często przegrywasz.

Czy Seasons to dobra gra dla początkującego gracza?

Wydaje mi się, że tak. Ja chętnie przyjąłbym ją w prezencie i sam chętnie dałbym ją komuś. Właściwie bez znaczenia o jakim stażu przy kartonie.

Jednym zdaniem:

Super gra o przyjemnym klimacie, ciekawym mechanizmie i pełna średnio trudnego planowania.

Mahalo.

Pamiętaj, zostawiając lajka łechtasz ego autora tekstu i zdjęć.