Mokro i głęboko… zatem Abyss.

Więcej zdjęć? Dodatkowy wpis znajdziesz tu: Look inside! – Abyss.

Bywa, że zastanawiam się nad tym o jaką grę uzupełnić moją kolekcję. Czasami do głowy przychodzi mi pomysł na tematykę i wtedy szukam odpowiedniego tytułu. I tak był kiedyś taki czas, gdy szukałem planszówki o morzu. Właściwie to podmorzu, ciemnym oceanie i potworach. Ciekawiło mnie, czemu motyw ten nie jest specjalnie popularny w świecie kartonu i kości. A może jest, tylko ignorancka natura nie pozwoliła mi się dokopać do dobrych gier tego rodzaju? Bądź co bądź pewnego dnia, na stronie pewnego sklepu, moim oczom ukazał się Abyss. Dlaczego samym wyglądem pudełka zmusił mnie do grzebania w kieszeni? Może dlatego:

 abyss1a

 Informacji czar:

Autor: Bruno Cathala, Charles Chevallier
Polski wydawca:
Rebel.pl
Data wydania:
2014
Liczba graczy:
2-4
Czas gry:
30-60 minut

 How to play:

Jak to zwykle bywa, celem gry jest zebrać jak najwięcej punktów zwycięstwa. Ich głównym źródłem są zagrywane karty Lordów oraz Sojuszników. Małym dodatkiem są losowe żetony z murenami, a dużym kafle Miejsc – głębin. Gracze w swojej turze mają do wyboru cztery proste akcje oraz kilka funkcji Lordów. Zatem regularnie pobierają małe karty Sojuszników, którymi poźniej mogą płacić za te większe z gębami Szefów morskich odmętów. Zabawy dopełniają małe perełki wykorzystywane również do pokrywania różnych wydatków.

 Co mnie… trapi?

 Więcej.. więcej!

Głównym obiektem westchnień w Abyss są karty Lordów. Niemal cała oś rozgrywki skupia się na tym, by kontrolować tych odpowiednich, najlepiej o najwyższej wartości punktowej. Często przez kilka tur zbieramy zasoby, by potem kupić sobie tego, który pasuje jak rękawiczka do naszej kompozycji. I to jest bardzo fajne. Jednak to co fajne jest już nieco mniej, to fakt iż kart Lordów nie jest zbyt dużo. Pula 35 kartoników, gdzie na planszy zmieści się ich jednocześnie do sześciu, dość szybko budzi głód nowości. Nie cierpią na tym możliwości taktyczne, wciąż są szerokie, jednak zważywszy na sporą przyjemność z zabawy Lordami wydaje mi się, że można było upakować ich do talii trochę więcej.

AbyssE

Podejrzenia…wątpliwości?

Ciężko mi znaleźć w Abyss coś, co zniechęcałoby mnie do gry. Jeśli miałbym wskazać cokolwiek, to oparłbym się na podejrzeniach. Zacznijmy zatem od tego, że w morskiej toni taplałem się dobrych kilka razy, z różnym skutkiem. Raz na fali, raz pod taflą, z większą kompanią i w sparingu na dwóch. Co pierwsze rzuciło mi się w oczy, to przydatność pereł. Traktowane jako środek płatniczy za Sojuszników i Lordów, a przez moją dziewczynę używane jako argument na zakup „potrzebnej” biżuterii, wydają się być bardzo istotne. Jednak w moich grach, ich użyteczność znacznie spadła w przypadku pojedynków jeden na jednego. Dlaczego? Dla przykładu: w trakcie naszej rundy przeciwnik może kupić od nas tylko jedną kartę Sojusznika i zapłaci za nią jedną perłę. W tej samej rundzie drugi rywal musiałby zapłacić za kolejny kartonik – już dwie perły, itd. Zatem prawdziwą wartość kuleczki zaczynają spełniać dopiero w układach na trzech i czterech graczy.

Podobnie ma się sytuacja z presją i dynamiką gry. Dużo więcej aktywności i  elastyczności umysłu wymusza zabawa w większym gronie, głównie dlatego, że przez planszę przewija się więcej papieru. Nie ma czasu na czekanie na najlepszych Sojuszników i  zwlekanie z wyłowieniem ulubionego Lorda. We dwójkę można łowić powoli, w słoneczną niedzielę. W czwórkę, to już bardziej zawodowe łowisko.

Ostatni ważny detal, którego nie udało mi się jeszcze potwierdzić, ale szemrze mi za uchem dotyczy regrywalności. Mimo, że mam za sobą sporo powyżej 10 partii, wciąż bawię się przednio. Często grę przedłużam rewanżem i nie czuję znużenia. Lecz mam pewne obawy, że w którymś momencie obracanie kartami stanie się monotonne. Zapewne potrzebny mi będzie wtedy tylko trochę głębszy oddech i wrócę. Bo czemu by nie?

AbyssD

To lubię!

So much fun

Nie da się ukryć, że nurzanie się w mechanizmach Abyss jest wyjątkowo przyjemne. Łatwość obsługi i prostota zasad pozwalają na rześką kąpiel wśród morskich stworów i ich oślizgłych macek. Mogłoby się wydawać, że te kilka prostych możliwości w rundzie to za mało by dobrze się bawić. W jakże wielkim byłem błędzie. Już po pierwszej kolejce zdałem sobie sprawę, że choć pływak ze mnie marny, chętnie ponurkuję w morską toń nie raz i nie dwa. Radość z wyłowienia kilku wyimaginowanych punktów zwycięstwa jest spora. System kupowania Lordów za karty Sojuszników jest fajny i w swojej prostocie bardzo przyjemny. Poziom interakcji jaki generuje dobrze pasuje do gry średniego „rozmiaru”. Przy czym owa interakcja nie jest złośliwa, a raczej stonowana – kupowanie karty od rywali, nie pozbawia szansy wzięcia innej, równie przydatnej. Całkoształt gry zazębia się, pracuje jak dobrze naoliwiona łódź – chwalę sobie to, bo w grze nie ma przestojów i trudności w interpretacji zasad czy wątpliwości co do mechaniki.

Taki mamy klimat

Nie da się ukryć, że gra planszowa musi się dobrze prezentować. Tutaj wygląd faktycznie ma znaczenie. I Abyss w tej gałęzi nie zawodzi! Począwszy od pudełka, dostępnego z kilkoma różnymi facjatami Lordów na wieczku, a skończywszy na plastikowych muszlach do przechowywania pereł. Wszelkie grafiki na kartach, kaflach Miejsc i żetonach okraszone są pięknymi obrazkami. Całość z dodatkiem pereł wpleciona w mroczną planszę mocno przyciąga oko. I buduje obraz ciemnej, niebezpiecznej wody. Wszelkie detale są wykonane z wielką precyzją i ogólnie ujmują całkoształt jako artystycznie świetnie wykończony. Choć grafiki mogą być delikatnie mylące, bo patrząc na planszówkę w pełnej okazałości, pojawić się mogą ciche myśli, że powinienem spotkać tu, na dnie, straszliwe potwory i podjąć z nimi rękawicę. Tak nie jest, bo gra ma nieco inny charakter.

Finalnie proponuję samemu rzucić okiem i ocenić, czy forma wykonania trafia w dane gusta. Jednak jedno trzeba Abyss przyznać – design jest tu na wysokim poziomie.

Fitness dla oka i głowy

Niewątpliwą przyjemność sprawia mi obcowanie z grą, która nie powoduje większych przestojów w trakcie i pozwala na czynną, aktywną zabawę przy stole. W Abyss przyda się obserwacja niemal wszystkiego, poparta choć szczątkową pamięcią. Może nie jestem zbyt wiarygodny w swojej opinii, bo nie potrafię sobie przypomnieć co robiłem dwie godziny temu, ale wydaje mi się, że kontrola tego co przewija się przez planszę może okazać się bardzo pomocna. Co więcej gracze prawie cały czas biorą udział w akcji pobierania kart Sojuszników, więc niejako są zmuszeni do ciągłego uczestniczenia w Abyss. Czy to dobrze? Sądzę, że tak. Nie ma czasu na nudę, nie ma czasu na herbatę i kruszenie przy stole. Rozgrywka jest dynamiczna, sprawna i sztucznie się nie wydłuża.

AbyssC

Ergo:

Abyss to tytuł bardzo dobry, średniego kalibru. Szybki setup oraz prostota zasad pozwala na szybkie wyjaśnienie nowym graczom i dobrą zabawę w odpowiednim wymiarze czasowym. W mojej kompanii w gronie zaawansowanych i tych początkujących wypadła znakomicie. Ponadto jej solidną zaletą jest piękny wygląd wraz z oryginalnym wieczkiem pudełka. Co więcej dobrze pamiętać, że dodatek Kraken nadchodzi wielkimi krokami do polskich sklepów. Świetna gra rozbudowana o nowe elementy? Myślę, że warto czekać…

 Dwa szybkie:

Co o Abyss myśli moja dziewczyna?

Bo ja się tego bałam, wydawało się straszne i trudne. A jest łatwe i najbardziej lubię koniki morskie.

Czy Abyss to dobra gra na prezent dla początkującego lub średnio początkującego gracza?

W mojej opinii tak, bo proste zasady szybko wciągają w wir rozgrywki, a ładne wydanie dobrze prezentuje się na półce.

AbyssB

Jednym zdaniem:

Super średniej wagi gra strategiczna z płynnym mechanizmem okraszona pięknymi grafikami.

Mahalo.

Pamiętaj, zostawiając lajka łechtasz ego autora tekstu i zdjęć.