Z punktu widzenia – wywiad z Adamem Kałużą

W teorii autorem gier planszowych może zostać każdy. Choć ostatecznie nie każdemu się to jednak udaje. Nie zmienia to faktu, iż uważam za niezmiernie ciekawy – punkt widzenia na hobby planszowe osób, które finalnie oficjalnym twórcą gier zostały. Udało mi się porozmawiać z jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich autorów planszówek – Adamem Kałużą. Spod jego ręki ukazały się takie tytuły jak K2, Drako czy Jaskinia. Podzielił się ze mną, a teraz również z Wami, przemyśleniami na kilka tematów. Życzę miłej lektury.

Jak, w dużym skrócie, wygląda Twój typowy, pracujący poniedziałek?
„Cóż, jestem informatykiem, dokładnie programistą w zakładzie wchodzącym w skład Kompanii Węglowej S.A. (jeszcze). Pracuję od godziny 6:30 do 14:30. Praca jest różna, w większości piszę systemy bazodanowe. Zakład jest mały więc jestem architektem, analitykiem, bazodanowcem, oraz koderem. Poniedziałek zbytnio nie różni się od wtorku czy piątku… chociaż piątek jest chyba inny, czuć nadchodzący weekend ;-), w piątki też spotykamy się w klubie i gramy.”
Co w procesie tworzenia gry planszowej jest najbardziej uciążliwe, czego najbardziej nie lubisz i dlaczego?
„Testowania. Mój ulubiony etap to powstawanie wizji, zasad które będą kierowały grą. Testowanie, dopracowywanie szczegółów jest dla mnie nużące. Z chęcią popracowałbym z kimś, komu dawałbym pomysły, a on zajął się testowaniem ;-)”
Czy masz wśród swoich projektów grę, którą chciałbyś wydać, ale coś w niej nie działa i masz związane ręce. Czy mógłbyś coś o niej powiedzieć?
„Jest gra, która od kilku lat czeka na wydanie, wszystko w niej działa, tylko jest to gra logiczna i nie wiem czy wyjdzie, bo rynek jest mały. Bardzo boleję nad nią i zastanawiam się nawet czy nie spróbować z jakimś kickstarterem, bo według mnie to jedna z moich najlepszych gier.
Są też takie które miały wyjść, ale nie wyszły z różnych powodów. Jest też jedna, która według mnie ma fajny pomysł, mechanikę, ale coś w niej jest nie tak i ciągle ją odkładam. Tytuł roboczy to Sojuz, gra rozgrywa się na tytułowej stacji, która się… rozpada.”
Czy jako autor gier, jesteś lepszym graczem od Twoich stałych współgraczy, czy wygrywasz dużo częściej i jak reagują na to Twoi przeciwnicy?
„Nie jestem dobrym graczem. Gram szybko i intuicyjnie. Jedynie w gry logiczne potrafię się na dłużej skupić, ale dłużej nie znaczy długo 😉 i to w logiczne wygrywam częściej niż w inne.
Nie jestem też złym graczem, ot takim średnim.”
Jak długo zajęło Ci wymyślenie wraz z wyprodukowaniem i wydaniem swojej pierwszej gry planszowej? Jak wyglądała realizacja poszczególnych etapów?
„Pierwsza gra powstała dla mojej rodziny, znajomych. Opublikowałem ją w sieci, a wydawca sam się do mnie zgłosił (tak, były takie czasy 😉 ). Została wydana dość szybko, do mechaniki chyba nie zostały wprowadzone żadne zmiany (przynajmniej nie pamiętam). Grafiką, całością wydania zajął się wydawca, ja się na tym kompletnie nie znałem. Pierwszą grą był Glik, a wydawca Portal. Pamiętam jak gra do mnie dotarła, byłem bardzo dumny. Za to doświadczenie, za propozycję jestem Portalowi, a dokładnie Ignacemu Trzewiczkowi bardzo wdzięczny.”
Co o Twoim zainteresowaniu grami planszowymi sądzą najbliżsi? Czy jest ktoś, kto patrzy na ciebie stereotypowo i postrzega planszówki jako temat dla dzieci?
„Najbliżsi raczej są dumni, przynajmniej Ci starsi. Stanowisko dzieci zawsze było dla mnie niewiadomą. W pracy takie hobby było inaczej postrzegane, jako temat bardziej dla dzieci, przynajmniej na początku. Ja specjalnie nikogo nie nawracałem, Ci których to interesowało, zrozumieli że jest też takie hobby dla dorosłych.”
Jakim czynnościom poświęcasz swój czas, by doskonalić swój „warsztat” twórcy gier planszowych?
„Istotne jest poznawanie gier i mechanik, czyli granie.”
Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy, czy da się żyć (dostatnio) w Polsce z samego tworzenia gier planszowych?
„Mogę  uchylić, że ja nie żyję 🙂 Z tego co wiem, nie ma takiego autora w Polsce, który żyłby tylko z tworzenia gier, pomijam tych, którzy mają swoje wydawnictwa. Żyją z wydawania a nie tworzenia. Być może się mylę, ale chyba nie.”
Co jest najprzyjemniejsze w byciu twórcą gier planszowych?
„Widok wydanej gry i maile, rozmowy z osobami  którym gry sprawiły przyjemność, radość. To jest dla mnie najważniejsze.”
Co w Twojej ocenie jest ważniejsze – mechanika, czy klimat i dlaczego?
„Są równie ważne. Oczywiście są gatunki, w których trudno mówić o klimacie – np. gry logiczne, są takie w których klimat jest najważniejszy, mechanika jest mniej istotna (raczej nie przepadam za takimi). Osobiście bardzo lubię gdy mechanika odzwierciedla temat, ale jeśli już to wolę gry suche niż klimatyczne, ale mało mechanicznie ciekawe.”
Co motywuje Cię do pracy oraz skąd czerpiesz pomysły na nowe gry?
„Różnie bywa. Czasami przychodzi pomysł i bardzo chcę go przełożyć na planszę, czasami motywuje wydawca 😉
Pomysły staram się czerpać z doświadczenia, życia, oraz z książek, które uwielbiam.”
Czy wśród tytułów, które udało Ci się wydać, któryś w założeniu, na poziomie prototypu, była diametralnie różny od wersji finalnej?
„Większość gier się zmienia, ale u mnie największa różnica była chyba w przypadku Jaskini. Wersja pierwsza, to była gra matematyczna, ostatecznie wyszła gra w której bardzo istotny jest klimat.”
Zakładając, że znalazłeś się na bezludnej wyspie z jakimś towarzyszem. Jaką grę chciałbyś mieć ze sobą?
„Zależy od liczby osób 😉
W dwójkę, to wziąłbym go lub zertz
W większą liczbę, El Grande, Puerto Rico, Colosseum, Troyes, może K2 😉 Raczej klasyki.”
Czy w najbliższym czasie można spodziewać się nowej gry Twojego autorstwa? Czy możesz zdradzić na ten temat jakiś ciekawy szczegół?
„W przyszłym roku powinny wyjść dwie gry, a może i więcej. Na razie nie chcę nic zdradzać.”
Określ proszę, w góra dwóch słowach, z czym kojarzą się, co oznaczają dla Ciebie – gry planszowe.
„Miłym spotkaniem”
Gdybyś jednym zdaniem miał zachwalić swoje planszówki, co przekazałbyś potencjalnym zainteresowanym?
„Spróbujcie, zawsze próbujcie. Nie ważne jest czy to moja gra czy kogoś innego. Lepiej się nie nastawiać, lepiej nie podlegać reklamie, jest tyle miejsc żeby grę wypróbować, jeśli spodoba Wam się moja, to będę się cieszył.”
Mahalo.