Przetrwać w postapo – recenzja gry Ocaleni!

Więcej zdjęć? Dodatkowy wpis znajdziesz tu: Look inside! – Ocaleni!

Kiedy noc postanowiła wreszcie ustąpić dniu, a tłuste słońce wystąpiło przed szereg, grupa wyruszyła na poszukiwania. Jedni, jak ten gość na końcu, ten w dziurawym kapeluszu, poszli prosto do kopalni. Podobno nie brakuje tam metalu, spora jego część jest nawet nie najgorszej jakości. Przy odrobinie szczęścia powinni natrafić także na wodę. To byłby prawdziwy luksus… Inni, jak choćby ta mała, tylko z pozoru bezbronna dziewczynka, postawili na bazę wojskową. Garść naboi to coś, co może im się przydać właściwie w każdym momencie. Dziwne, że do tej pory nie ogołocili doszczętnie całej bazy…

Wędrowali tak po okolicy licząc na uśmiech losu, zdając się na instynkt, czasami kierując dobrze przemyślanym planem. Każdy z nich wierzył w siebie, bo nie mogło być inaczej. Przeczesywali pobliskie miasta, tamę, zapuszczali się nawet do lasu idąc tropem dzikiej zwierzyny. Dziś wszystko może się przydać. Kiedy na noc wrócą do schronów, nie chcą zjawić się z niczym. Trzeba wykarmić mieszkańców, zreperować sprzęt, może uda się wykończyć to nowe pomieszczenie nad którym pracują od dawna. Ponad wszystko chcą się stąd wyrwać. Chcą, by ktoś ich ocalił. Bo kto by nie chciał…

Info:

Autor: Grégory Oliver
Polski wydawca: Rebel
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ~40-100 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Pojedyncza rozgrywka w Ocalonych przewidziana jest na sześć rund. W trakcie każdej z nich gracze będą poruszać się po planszy swoimi pionkami bohaterów i wykonywać akcje (zależnie od tego gdzie się zatrzymają). Jest osiem dostępnych miejsc i na wszystkich można zdobyć zasoby – te zaś występują w kilku rodzajach. Ilość akcji zależy od wartości pionka (trzy do pięć). Im wyższa tym więcej gracz będzie mógł zrobić. Dla przykładu: kończąc ruch w lesie bohaterem o sile cztery mamy do wykorzystania do czterech akcji. Pobranie jednego znacznika drewna równa się jednej akcji. Polowanie na zwierzę o wartości trzy, które też może się w lesie znajdować, będzie wymagało przeznaczenia minimum jednej akcji i, w takim przypadku, uzupełnieniu reszty dwoma nabojami (lub 2 akcje + 1 nabój albo 3 akcje).

Ważne jest także to, że w momencie spotkania aktywnych bohaterów w danej lokacji – jeżeli wchodzący jest silniejszy od pozostałych, wywiera tzw. presję na słabszych – do obrony służą wspomniane wcześniej naboje. W razie konieczności trzeba będzie oddać ‚oprawcy’ jakieś zasoby.

Poza ruchem, akcjami na planszy i wywieraniem presji gracze mogą oczywiście robić inne rzeczy. Ważny element rozgrywki stanowi schron, w którym przechowuje się znaczniki ocalonych, zasoby oraz buduje pomieszczenia. Te ostatnie dostarczają różnych zdolności, ale i wymagają obsadzenia ludźmi (tych zaś trzeba będzie wykarmić w odpowiednim momencie).

Nie brakuje tu również kafelków wyposażenia służącego np. jako usprawnienie akcji czy, tak dla kontrastu, kart wydarzeń utrudniających grę.

Cel: zebrać więcej punktów zwycięstwa od pozostałych.

W skrócie tyle, kompletu informacji szukaj w instrukcji :).

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Pod tym względem jest całkiem nieźle, choć mam kilka zastrzeżeń. Podoba mi się oprawa graficzna, dużo porządnie wykonanych znaczników czy choćby przemyślane umiejscowienie ‚przypominajek’ – co zrobić, kiedy lub do ilu uzupełnić żetony na danym polu.

To na co chcę ponarzekać to znaczniki zwierzyny – są dwustronne, a myślę, że lepiej sprawdziłyby się takie z uniwersalnym rewersem. Ponadto plansze schronu i wydarzeń są z cienkiego materiału i wydają się nieszczególnie odporne na uszkodzenia (zalania czy pogięcie). W porównaniu do tych imitujących pożywienie czy materiały wypadają jakościowo dość słabo.

Czas rozgrywki:
Ok. Partia się nie przeciąga, rundy są zazwyczaj dynamiczne, szybkie, a całość śmiga bez zgrzytów. W ciągu partii nie zdarzały mi się momenty nudy, więc i czas mijał szybko. Ciężko mi być w tej materii precyzyjnym, ale podejrzewam, że w przypadku moich rozgrywek nie przekraczaliśmy czasów 90/120 minut.

Klimat:
Hm… liczyłem na więcej. Wygląd robi co może by budować klimat i, co ważne, uważam, że częściowo daje radę. Niestety tylko częściowo, bo ostatecznie wcale nie czułem się jak gość świata zniszczonego, opustoszałego, pełnego niebezpieczeństw. Nie czułem się jak ktoś wizytujący miejsce po zagładzie, smutne, przeplatane ludźmi walczącymi o przetrwanie. Skończyło się na kalkulowaniu co mi się opłaca, a co nie. Kombinowaniu z akcjami, myśleniu kiedy zrobić ruch itd. Nawet pod względem mechaniki nie wszystko do końca mi pasowało… żeby daleko nie szukać – polowanie na zwierzęta: im więcej zbiorę żetonów jednego typu, tym więcej mięsa będę dostawał za kolejne. Albo wymiana zasobów jedzenia na nowych ocalonych… także osobiście wybrany temat doceniam i lubię, ale klimatu poczułem zaledwie odrobinkę.

Regrywalność:
Dobra. Silniczek poruszania i wykonywania akcji jest na tyle fajny, że z przyjemnością zasiadałem do Ocalonych ponownie. To niezbyt ciężki kaliber gry i jednocześnie wcale nie lekki. Plasuje się gdzieś pośrodku – główkowanie przy zbieraniu zasobów połączone z drobną dawką interakcji i losowości (czy to w postaci kart wydarzeń czy stosów przeszukiwania w miastach) bardzo mi się podoba, a przy tym podnosi regrywalność tytułu. A są jeszcze sami gracze i ich decyzje, wyposażenie, pozycje startowe pionków… Regrywalność: na plus.

Próg wejścia (przystępność):
Niewysoki. Mechanika gry nie jest skomplikowana, więc nie miałem problemów z jej wyjaśnieniem, a i moi ‚uczniowie’ nie sprawiali wrażenia skołowanych po tłumaczeniu. Choć po pewne informacje musiałem czasami wracać do instrukcji – głównie kwestia działania pomieszczeń – to całościowo Ocaleni nie byli dla mnie problematyczni.

Interakcja:
Niewielka. Istnieje tu coś takiego jak wywieranie presji oraz swego rodzaju wyścig po zasoby – ich ilość na polach w każdej rundzie jest ograniczona, a na ‚wraku statku’ pozycje dostępne są dla pionków o konkretnych wartościach. To składowe gry, które lubię. Szkoda, że kwestia presji nie sprawdziła się u mnie zbyt dobrze w pojedynkach 1 vs 1 (na trójkę i czwórkę było już trochę lepiej). Tak czy inaczej podbieranie zasobów rywalom, czy to biorąc je z pola przed nimi czy bezpośrednio od nich to dla mnie trochę za mało.

Losowość:
Nie przeszkadza, jest ok. Nawet gdy sądziłem, że załapałem się na słabsze startowe wyposażenie bądź kartę lidera, wcale nie grało mi się źle. Losowy układ i dobór wydarzeń też nie stanowił przeszkody, tak samo jak przeszukiwanie miast czy dobierane pomieszczenia (mam co prawda wątpliwości jeśli chodzi o przydatność niektórych, ale… to już bardziej złożona kwestia). Co do losowości zatem, nie odniosłem wrażenia, by psuła wrażenia z rozgrywki. Toteż nie mam zastrzeżeń.

Skalowalność:
Najlepiej bawiłem się grając w trzy i cztery osoby. We dwójkę było trochę mniej atrakcyjnie, choć nie powiem, że źle. Gdy zaludnienie planszy robiło się gęstsze miałem zdecydowanie więcej radochy.

Podsumowanie:

Spodziewałem się po Ocalonych gry trochę innego rodzaju. Nie chodzi o to, że miała być planszówką przygodową z wielkim zapleczem fabularnym i bogatą historią. Sądziłem raczej, że będzie to tytuł euro o wysokiej trudności i rozbudowanych możliwościach rozwoju i zarządzaniem skąpymi zasobami. Doczekałem się gry sporo lżejszej niż myślałem przez co z początku odrobinę się zawiodłem. Stwierdziłem, że przesuwanie pionków po planszy i zbieranie znaczników jest nudne i nie wzbudza we mnie emocji. Że Ocaleni są ‚zwyczajni’ i dostatecznie mnie nie zainteresują. Jednak z rundy na rundę i z partii na partię było coraz lepiej. Szybko załapałem o co chodzi i dostrzegłem to, co wcześniej mi umknęło. W większym gronie (bo zaczynałem od pojedynku jeden na jednego) gra spodobała mi się znacznie bardziej. Wciąż pozostała dość prosta mechanicznie, ale kombinowanie… wciągnęło mnie na tyle, bym chciał dalej w nią grać. Pod względem ‚ciężkości’ to lekka, może trochę średnia gra, która pozwala fajnie pomóżdżyć nad tym co zrobić z zebranymi zasobami i jak najlepiej je wykorzystać. Lubię Ocalonych. Podobają mi się z wyglądu i podoba mi się to, jak działają. Nie ocenię jej może jako rewolucyjnej i oszałamiającej, ale widzę ją jako bardzo, bardzo solidną, porządnie zaprojektowaną i wykonaną planszówkę z fajnym tematem i dobrą regrywalnością. Powiem więcej: chętnie jeszcze nie raz w nią zagram.

Najbardziej lubię (mocna strona):
System poruszania się po planszy i wykonywania akcji.

Najmniej lubię (słaba strona):
Przygotowanie gry przed rundą – często zdarzało mi się zapomnieć o uzupełnieniu jakichś znaczników. Nawet na zdjęciach można zobaczyć, że nie dokładałem ocalonych w okolicach pola wraku, bo po prostu łatwiej było nam dobierać ich z zasobów obok planszy.

Dlaczego na TAK:
Bo podoba mi się wyciskanie punktów z Ocalonych, lubię prostą acz niezłą mechanikę poruszania się i wykonywania akcji, a grając w trzy bądź cztery osoby bawiłem się świetnie.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebel. Dzięki!