Rzeka z prądem mi ucieka… Wodny Szlak!

Wodny Szlak to gra w rozbudowywanie rzeki i zbieranie punktów zwycięstwa. Rodzinny tytuł w niedużym pudełku i o całkiem przyjemnej dla oka szacie graficznej. Ta szybka, ciekawa pozycja polskiego autora to nowość, która niedawno ukazała się pod szyldem FoxGames. Co o niej sądzę? O tym poniżej.

Info:

Autor: Wojciech Grajkowski
Polski wydawca: FoxGames
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ~20 minut?

W skrócie i ogółem – o zasadach:

Każdy z graczy będzie z użyciem kafelków składać swój obszar przez który przepływa rzeka. A rzeka, jak to rzeka podąża z prądem. To bardzo ważne, bo wraz z nim po wodzie transportowane bywają worki ze zbożem oraz drewno. Te, które dotrą do celów w odpowiedniej ilości przyniosą na koniec partii punkty zwycięstwa. Ale to nie jedyna metoda punktowania. Liczy się również dobre rozlokowanie portów – odległość między tymi położonymi najdalej od siebie (licząc kafle) i nie oddzielonymi po drodze mostami mnożymy razy dwa i tyle PZtów dostaniemy. Na deser możemy zgarnąć też trochę drogocennych punktów za ułożone łąki, które znajdują się na narożnikach kafli. Trzyelementowy obszar daje sześć, a czteroelementowy aż dziewięć pkt.

Warto zaznaczyć, że gracze będą przekazywać kafle między sobą. Z trzech wybierają jeden, układają i podają dwa pozostałe do sąsiada. Ten dobiera ze stosu, by mieć trzy, wybiera jeden i przekazuje resztę dalej. Dzieje się tak aż do końca rozgrywki, gdy wszystkie przeznaczone na partię elementy zostaną wyłożone przed grających. Wtedy też następuje podliczenie punktów i wyłonienie zwycięzcy.

To mniej więcej tyle. Po pełne reguły odsyłam oczywiście do instrukcji.

Wrażenia, refleksje, szczegóły:

Wykonanie:
Świetne. Ładne pudełko skrywa śliczne komponenty i estetyczny, całkiem praktyczny insert. Ilustracje w grze są miłe dla oka, mogą się podobać, pasują do familijnej planszówki jaką jest Wodny Szlak. Co zaś tyczy się jakości, tą również oceniam dobrze. Spore kafle wygodnie trzyma się w dłoni i wydają się być solidne, wysokiej trwałości.

Jedyne do czego mam zastrzeżenia to kafle startowe, które (być może tylko w moim egzemplarzu) są nieco wygięte, więc odstają lekko od płaskiego blatu.

Czas rozgrywki:
Króciutki. Gra się szybko, bez przestojów, rach ciach i po partii. Brak tu miejsca na przestoje, całość może zamknąć się w kilkunastu minutach co z uwagi na charakter rozgrywki jest spoko wynikiem.

Klimat:
Nie bardzo, ale też specjalnie się go nie doszukiwałem i niezbyt jest mi tutaj potrzebny. Wystarczy, że Wodny Szlak jest ładny i przyjemnie się w niego gra.

Regrywalność:
Jak na tą ‚wagę’ i poziom skomplikowania regrywalność oceniam na: ok. Odpowiednia dawka prostych wyborów oraz spora swoboda w budowaniu swojej rzeki i przyległości dostarczają klawych wrażeń – jak najbardziej mi taki stan rzeczy pasuje. W dużej mierze dzięki draftowi (przekazywanie kafelków między sobą) gra znacznie zyskuje. Fajnie wrócić do niej, by troszkę sobie poukładać i lekko ruszyć makówką.

Próg wejścia (przystępność):
Niziutki. Instrukcja daje radę, w zwięzły sposób opisuje o co w grze chodzi. Zasady nie są skomplikowane i wyjaśnić je można w kilka krótkich chwil. W razie czego w pudełku są również karty pomocy – te zaś nie wydają mi się potrzebne, ale z drugiej strony nie szkodzi, że są.

Negatywna interakcja:
Umiarkowana. Gracze co prawda budują z kafli indywidualne obszary, ale już wymiana z rywalami wprowadza wyraźną interakcję, która niejednokrotnie może okazać się odrobinę złośliwa. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zerknąć do sąsiada i spróbować podebrać coś, co akurat mu pasuje.

Losowość:
Ok. Układ terenów w stosie dociągania jest losowy, więc może się zdarzyć, że nie uda się nam dobrać tego na czym aktualnie nam zależy. Niemniej jednak zupełnie mnie to nie frustrowało, bo elementów jest na tyle dużo i są często dość podobne, by znaleźć zastępstwo, móc ‚coś’ porządnego z nich ułożyć. No, chyba, że akurat przeciwnicy będą chcieli pokrzyżować nam szyki i skupią się na podbieraniu przydatnych elementów.

Podsumowanie:

Niezła, prosta, szybka, dynamiczna pozycja, która nie raz przewinęła się przez mój stół i myślę, że nie raz jeszcze przewinie. Choć nie jestem wielkim zwolennikiem tytułów familijnych to do Wodnego Szlaku mogę usiąść i spodziewam się przy tej okazji dobrej zabawy. Zabawy ciekawej, polegającej na odpowiednim dobieraniu kafelków, dobrym ich umiejscowieniu, czasami również obserwacji tego co konstruują rywale. Szczypta losowości dodaje grze fajnej zmienności – to na plus. Na minimalny minus zaś podpada kwestia pechowego doboru, co wraz z możliwością zawinięcia co wartościowszych kafli współgraczom jest momentami trudne do przełknięcia.

Ale wracając do zalet: choć Wodny Szlak jest w gruncie rzeczy niezbyt złożoną pozycją, potrafi zmusić do myślenia. Ponadto można ją rozegrać w kilkanaście minut traktując jako przerywnik między większymi tytułami lub po prostu przyjemne wypełnienie chwili wolnego czasu. Warto przy tym pamiętać, że podjęcie kilku partii z rzędu da szansę na stworzenie iluzji większych zmagań o sumowane punkty czy wybraną liczbę wygranych. 

Myślę, że dość naturalnym kierunkiem jest dla Wodnego Szlaku zaprojektowanie przynajmniej jednego (kto wie czy nie więcej) rozszerzenia. Wydaje mi się, że gra ma całkiem niezły potencjał jeżeli o to chodzi, więc zupełnie nie zdziwi mnie, gdy dodatki się pojawią. Wtedy chętnie bym je sprawdził, bo więcej np. nowych sposobów na zdobycie punktów to kusząca perspektywa.

Kończąc więc – tak, lubię Wodny Szlak. Tak, to klawa pozycja.

Najbardziej lubię (mocna strona):
Zgrabne zasady i przyjemna rozgrywka.

Najmniej lubię (słaba strona):
Kafle startowe. Bywa, że gra zajmuje sporo miejsca na stole.

Recenzja dokonana dzięki uprzejmości wydawnictwa FoxGames. Dzięki!